Minister Fedak chce zmian w systemie emerytalnym

Czesław Wachnik 68 324 88 29 [email protected]
Już wcześniej minister pracy Jolanta Fedak stwierdziła, że towarzystwa emerytalne nie mogą osiągać „ogromnych zysków” kosztem przyszłych emerytów (fot. Paweł Janczaruk)
Już wcześniej minister pracy Jolanta Fedak stwierdziła, że towarzystwa emerytalne nie mogą osiągać „ogromnych zysków” kosztem przyszłych emerytów (fot. Paweł Janczaruk)
Minister Jolanta Fedak kolejny raz proponuje zmiany w systemie emerytalnym. Kolejny już raz rosnącą dziurę budżetową próbuje się łatać sięgając do kieszeni przyszłych emerytów.

Czytaj też: Rząd chce zmienić sposób naliczania wysokości rent

Na razie projekt zmian w systemie emerytalnym zaproponowany przez minister pracy i polityki społecznej Jolantę Fedak czeka na opinię Komitetu Rady Ministrów, by stamtąd trafić pod obrady ministrów, a później do Sejmu.

Jak nam powiedział Łukasz Porycki, zastępca dyrektora sekretariatu minister Fedak, nad projektem planowano obradować wczoraj. - Jednak na osobistą prośbę minister Fedak, ocenę projektu przełożono na wrzesień, kiedy pani minister wróci z urlopu i będzie mogła przedstawić go osobiście - dodał Porycki.

Jakie są główne założenia projekty? Po pierwsze, przewiduje on, że zamiast obecnych 7,3 proc. naszej składki emerytalnej, jakie obecnie przelewane są na konta Otwartych Funduszy Emerytalnych, trafiałoby tam tylko 3 proc. Pozostałe 97 proc. otrzymywałby, na pierwszy i drugi filar, Fundusz Ubezpieczeń Społecznych.

Po drugie, osoba odkładająca na przyszłą emeryturę w OFE, będzie mogła odzyskać uzbierane tam pieniądze, w postaci jednorazowej wypłaty, ale pod warunkiem, że łączna emerytura z ZUS i OFE jest dwukrotnie wyższa od najniższej emerytury. Dziś jest to 1.400 zł.

Po trzecie, nowe przepisy mają wprowadzić dobrowolność przystąpienia do OFE. Co więcej, każdy zainteresowany musiałby zadeklarować to pisemnie. Nie byłoby zatem, co dzieje się obecnie, żadnych losowań. Ponadto w każdej chwili z OFE zainteresowany mógłby wystąpić. Zabierając zgromadzone tam pieniądze. Po czwarte, wprowadzony ma być absolutny zakaz akwizycji funduszy emerytalnych. Żadnych wycieczek po domach, promocji i rozmów.

Czytaj też: Wcześniejsza emerytura dla pracowników z dużym stażem

Propozycje minister Fedak ostro skrytykował minister Michał Boni. W sporządzonej przez niego ocenie, czytamy m.in.: ,,Wszystkie argumenty (za projektem - dopisek ,,GL’’ ) mają charakter demagogiczny, bazują na fałszywych przesłankach lub abstrahują od możliwości znalezienia lepszych rozwiązań dla wskazanych problemów.’’

Minister Boni przekonuje też, że środki z OFE, które zostaną przejęte przez Ubezpieczenia Społeczne nie będą miały istotnego wpływu na wysokość długu publicznego. A właśnie jednym z argumentów za wprowadzeniem reformy emerytalnej, jest chęć zmniejszenia długu publicznego. Bowiem zgodnie z argumentami minister Fedak, bez reformy emerytalnej, już w bliskiej przyszłości zabraknie nam pieniędzy na wypłatę bieżących świadczeń, co oznacza dalsze zadłużanie się państwa.

Czytaj też: Dlaczego państwo ma nas zmuszać do pracy? Sami powinniśmy decydować, kiedy idziemy na emeryturę

 

JAK OCENIASZ PROPOZYCJE MINISTER JOLANTY FEDAK

Bernard Waszczyk

Analityk Open Finance

- Dla zwykłego obywatela, propozycje minister Fedak, oznaczają niższe emerytury w przyszłości. A są one już niskie. Wydaje się, że jedynym motywem wprowadzenia zmian, jest szukanie dodatkowych pieniędzy, by załatać dziurawy budżet. To dla rządu będzie wygodne, bo tak naprawdę, nikt z nas obecnie nie odczuje, że składki zamiast do otwartych funduszy, trafią do ZUS-u. My i tak tych pieniędzy nie dostajemy, a pracodawca je przelewa. To wygoda rządu. Znacznie trudniej wprowadzać reformy czy podwyższać podatki. A tak będą dla budżetu dodatkowe miliony, a to, że w przyszłości wszyscy to odczujemy, już rządu nie obchodzi.

Marek Knitter, Analityk Money.pl

- To niedobra propozycja. Chociażby dlatego, że obecna krytyka Otwartych Funduszy Emerytalnych jest niesprawiedliwa. Mamy bardzo młody, bo liczący niespełna 12 lat system emerytalny, a już chcemy go zmieniać. Tymczasem doświadczenia innych krajów pokazują, że chcąc nowy system ocenić, potrzeba minimum 20 lat. Ponadto, o ile zamiast 7,3 proc. do OFE trafi tylko 3 proc. naszej składki, to pozostałe 4,3 procenta, a rocznie będzie to kilkanaście miliardów, można uznać za stracone dla przyszłych emerytów. ZUS to przysłowiowa studnia bez dna. W konsekwencji za kilkanaście lat dostaniemy mniejsze emerytury.

 

Czytaj tez: Komu należy się emerytura za pracę w szczególnych warunkach

 

Co dziesiąty Polak kupuje podróbki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie