Mirela Olczak, była pływaczka MKP Słowianka Gorzów, szczerze o swojej wpadce, ale nie tylko

Alan Rogalski
Alan Rogalski
Mirela Olczak - trzykrotna mistrzyni Europy juniorek 2008-2009 Welcome Photography
O dopingu, Warszawie oraz trenerze Pawle Słomińskim - w rozmowie z Mirelą Olczak, byłą nadzieją polskiego sportu z Gorzowa.

Czy Gorzów jeszcze może pamiętać o Mireli Olczak?
Chyba jednak nie. Chociaż środowisko pływackie na pewno o mnie pamięta, bo w nim niewiele zmieniło się, jeśli chodzi o trenerów. I oni zapewne wspominali kiedyś swoim zawodnikom, że był tu ktoś taki jak ja (śmiech) i miał jakieś tam osiągnięcia, a do tego reprezentował Gorzów gdzieś trochę wyżej niż tylko w mieście. W każdym razie zwykli ludzie, którzy nie są zbytnio zainteresowani sportem, to już raczej mnie nie pamiętają. Nie oszukujmy się, trochę czasu już minęło. Kilka dobrych lat. Nie mieszkam już w Gorzowie i też już nie trenuję.

Trwa głosowanie...

Mirela Olczak jest największą niespełnioną nadzieją gorzowskiego pływania ostatnich lat?

Jak w takim razie powinni cię zapamiętać? Ci co pamiętają i ci co zapomnieli.
Jako rekordzistkę Polski, po prostu. Osobę, która miała swego czasu najlepsze wyniki w historii naszego pływania, i to na kilku dystansach. A z tego, co wiem, to ten rekord na 200 metrów motylkiem cały czas jest aktualny [w kategorii do 15, 16, 17 i 18 lat oraz 19-23 – dop. red.] Dziwi mnie to, bo przecież wszystko idzie do przodu, jak metody treningowe czy zaplecze specjalistów. Wszystko rozwija się, a ja cały czas tutaj jestem, tabele wciąż są wypełnione moim nazwiskiem (śmiech).

Ale chyba nie tylko z tego powinni Cię zapamiętać.
Tak, też z tego, że byłam wychowanką klubu z Gorzowa. W nim zaczynałam swoją karierę i uczyłam się pływać. To trenerzy MKP Słowianka doprowadzili mnie do reprezentacji Polski, w które byłam przez wiele lat. Ojcem moich sukcesów był trener Jacek Nowak. Jestem mu za to bardzo wdzięczna, choć nigdy nie miałam okazji mu tego powiedzieć, bo nasza współpraca nie zakończyła się w dobrych stosunkach. W każdym razie reprezentowałam przez ten czas nasz mały Gorzów na arenie międzynarodowej, w tym na mistrzostwach Europy czy świata. A na mistrzostwach Polski zdobyłam ponad 100 medali. Pływanie jest taką dyscypliną, w której w trakcie jednych mistrzostw kraju można zdobyć wiele medali na różnych dystansach. A ja byłam bardzo wszechstronną zawodniczką. Pływam delfinem, a długie dystanse kraulem i zmiennym, czyli wszystkie najbardziej wyczerpujące, więc z mistrzostw zawsze wracałam zmęczona jak po wojnie (śmiech), ale właśnie z workiem medali.

Mówiono o tobie: następczyni Otylii Jędrzejczak.
Tak mówiono i bardzo często do niej porównywano. Pływałam tym samym stylem, na tym samym dystansie. I pobiłam też rekord Polski, który należał do niej. Robiłam lepsze wyniki, niż Otylia w moim wieku. Dlatego też wszystkie prognozy wskazywały na to, że pójdę w jej ślady. Koniec końców nie miałam okazji zmierzyć się z nią, będąc w szczytowej formie, ale zbliżyłam się do jej wyników w kategorii seniorskiej. Nie było między nami przepaści. Jej czas to 2:05,61 s, a mój to 2:07,81 s z basenów olimpijskich. Były między nami dwie sekundy różnica, a Otylia tym czasem pobiła rekord świata.

Mirela Olczak - trzykrotna mistrzyni Europy juniorek 2008-2009
Mirela Olczak - trzykrotna mistrzyni Europy juniorek 2008-2009

Jak myślisz, dlaczego w tamtym czasie pływanie w Gorzowie odnosiło aż takie sukcesy? Bo przecież nie tylko o tobie było głośno.
Wtedy kiedy byłam w Gorzowie, przeszła do klubu Ala Tchórz. Ona do tej pory jest czołową zawodniczką w Polsce. Przyjaźniłyśmy się, więc zdecydowała się, że z Kalisza, gdzie był skromny basenik przeniesie się do mnie. I wówczas bardzo dużo dziewczyn, pływających na dobrym poziomie, chciało z nami trenować. Przeszły siostry Asia i Paulina Zachoszcz, które później też miały duże osiągnięcia, i kilku innych pływaków. Powstał więc naprawdę fajny klub. Była w nim świetna atmosfera. Mieliśmy wszystko zapewnione, o nic nie musieliśmy się martwić. To było kluczem do sukcesu. A wracając do mnie, to mieszkałam w rodzinnym domu w Jeninie i dzięki temu miałam wsparcie w rodzicach. Oni cały czas czuwali nade mną. Trzeba też dodać, że nauczyciele z Zespołu Szkół Sportowych przy ul. Stanisławskiego byli dla mnie bardzo wyrozumiali. Ja w tamtym okresie bardzo często wyjeżdżałam na różne zgrupowania, obozy czy zawody, więc mnie w tej szkole mało co było, ale mimo wszystko nauczyciele nie robili mi pod górkę i bardzo pomagali mi w moich osiągnięciach. Dodatkowo byłam wspierana finansowo przez miasto, klub, czy marszałka. Nawet ze szkoły. I jeszcze z Polskiego Związku Pływackiego. W tamtych czasach, gdy byłam nastolatką, to miałam naprawdę fajnie (śmiech).

Skoro było tak dobrze, to dlaczego twoja kariera skończyła się źle? I tak krótko trwała?
Skończyłam liceum i musiałam wybrać studia. A byłam trochę sceptycznie nastawiona do mojej dalszej kariery w Gorzowie. Wtedy myślałam, że to jest za małe miasto i że w większym będzie lepiej. Wtedy też wydawało mi się, że może będę miała lepszego trenera, Pawła Słomińskiego, który w tamtym czasie pracował z Otylią Jędrzejczak. Taka była moja motywacja: chciałam spróbować swoich sił w większym klubie i trenować z zawodnikami będącymi na lepszym poziomie niż w Gorzowie. Podjęłam więc decyzję, że przeprowadzę się do Warszawy i tam zacznę studia na AWF-ie. Jednak uważam, że z perspektywy czasu nie była to do końca dobra decyzja. W Gorzowie miałam bardzo dobre warunki do trenowania. Miałam też wsparcie. Tak jak mówiłam, było wszystko zapewnione i o nic nie musiałam się martwić. A w Warszawie to wszystko zmieniło się.

Mirela Olczak, była pływaczka MKP Słowianka Gorzów, szczerze...

Co to znaczy?
Co prawda klub opłacał mi akademik, ale sama dostawałam niskie stypendium z miasta. Dlatego, że w AZS-ie AWF było bardzo dużo dobry zawodników. Nie było mi łatwo też pod tym względem, ze studiowałam dziennie i trenowałam, więc wstawałam na szóstą godzinę, później cały dzień byłam na uczelni, gdzie też miałam zajęcia sportowe, a pod wieczór był kolejny trening. Wracałam do akademika około 20.00 i byłam wykończona. Było ciężko i miałam wszystkiego dosyć. I kiedy nie dawałam rady psychicznie, a na treningach wszystko waliło mi się na głowę, to słyszałam od trenera Słomińskiego, że klub nie zapłaci mi za akademik czy zabierze mi to stypendium. Do tego trener mówił mi, że może nie nadaje się do pływania i powinnam zrezygnować. To wszystko spowodowało moje złe podejście do pływania. Przestałam bawić się tym sportem i trzeba zacząć myśleć o tym, jak utrzymać się w Warszawie.

Wpływ na twoją karierę miała też wpadka dopingowa, jeszcze w MKP Słowianka…
To mogło mieć duży wpływ na to, co działo się później. Ogólnie na moją osobę. Ale to nie był powód rezygnacji z treningów. Po przerwie spowodowanej zawieszeniem trudno było mi pozbierać się, ale zrobiłam to i trenowałam dalej. Chciałam udowodnić całemu światu, że nie robiłam tych wyników na dopingu. Wszystko było poparte ciężko pracą i badać mnie mogą kiedy chcą. I po tym, jak wróciłam, zdobyłam złoty medal mistrzostw Polski. To był mój ostatni z mistrzostw kraju, w Olsztynie w 2014 roku. To po nich stwierdziłam, że te sukcesy już mnie nie cieszą. I to wszystko, co przeżywam na co dzień, o czym wspomniałam, nie jest tego warte.

Mirela Olczak - trzykrotna mistrzyni Europy juniorek 2008-2009
Mirela Olczak - trzykrotna mistrzyni Europy juniorek 2008-2009

Ktoś nadal wypomina ci doping, mimo że minęło już tyle lat? Łatwo ci o tym mówić?
Teraz mam takie podejście, że jest mi obojętne to, czy ktoś wie o mojej wpadce, czy też nie. Co więcej, tamta wpadka nie ma żadnego wpływu na moje aktualne życie. Chciałabym powiedzieć, że zapomniałam o tym, ale prawda jest taka, że nadal pamiętam… To nadal nie jest tak, że łatwo mi jest o tym mówić. Po prostu, został uraz. Bo prawda jest taka, że zostałam wmanipulowana w tę sytuację. Nie będę mówić przez kogo, w każdym razie przez swoją rywalkę. Wiem o tym i ona też to wie. Zresztą, każdy to wie z mojego otoczenia. Po prostu, komuś zależało na tym, żebym została złapana. I mu to wyszło. Ta rywalka nie chciała, bym stanowiła dla niej konkurencji, więc w ten niesportowy sposób zostałam wyeliminowana.

Ale co to oznacza, że zostałaś wmanipulowana? Sama wzięłaś ten specyfik.
Wzięłam spalacz tłuszczu. To był suplement, nie lek. To nie były żadne sterydy. Bo mówiąc: doping, to nie wiadomo co można pomyśleć. A przecież w bardzo wielu lekach, jak krople do nosa są substancje niedozwolone. Trzeba po prostu uważać. W każdym razie przekazała mi go właśnie ta osoba, o której jest mowa wcześniej. Ja nie zamówiłam tego suplementu. A byłam zapewniana, przez nią i wiele innych osób, że teraz wszyscy to biorą, bo jest na topie. I że wszyscy są badani antydopingowo i niczego u nikogo nie wykryto…

Wzięłaś więc go, by schudnąć? A nie po to, by osiągnąć lepszy wynik.
Wzięłam ten spalacz tłuszczu w celu schudnięcia. Po prostu, po leniwych wakacjach, pełnych obżarstwa, miałam kompleksy. Nie byłam świadoma tego, że ten termogenik ma jakąś substancję zakazaną. Kompletnie się na tym nie znałam. Zresztą, bardzo często w tamtym czasie miałam badania antydopingowe. Miałam wtedy 17 lat i zero jakiejkolwiek wiedzy o różnego rodzaju suplementach. Trzeba byłoby być idiotą, by świadomie to zażyć, wiedząc, ze jest tam substancja zakazana i będąc pod stałym nadzorem komisji antydopingowej. A nie miałam wówczas zaplecza, który mógłby mi pomóc w suplementacji. Nie byłam więc głupia, nie zrobiłam tego z premedytacją. Tak właśnie było, nie mam zamiaru kłamać, bo po co? Zwłaszcza teraz.

Błędy młodości. I bardzo smutna lekcja…
Bardzo. Zawsze jak o tym mówię, to zaczynam płakać [chwila ciszy - dop. red.] Byłam pozostawiona sama sobie, każdy umywał ręce. A ja nie umiałam odnaleźć się w tej sytuacji, bo nie wiedziałam, co mam robić. Wiedziałam, że nie wzięłam niedozwolonej substancji umyślnie, a nagle musiałam to wszystkim udowadniać… Jak sobie pomyśle, że były wówczas wywiady o dopingu... A ja w ogóle na takie rozmowy nie byłam przygotowana! Nikt z dziennikarzy nie pomyślał, że ja miałam dopiero 17 lat… Ja wtedy byłam dzieckiem. Na to trzeba spojrzeć też właśnie przez pryzmat wieku. W każdym razie cieszę się, że teraz o tym wszystkim mogła opowiedzieć, i po takim czasie.

Mirela Olczak - trzykrotna mistrzyni Europy juniorek 2008-2009
Mirela Olczak - trzykrotna mistrzyni Europy juniorek 2008-2009

To zakończmy tę rozmowę podobnie jak ją zaczęliśmy. Kim jest dziś Mirela Olczak? Co powinniśmy dzisiaj o niej wiedzieć?
Na co dzień pracuję w Warszawie, uczę pływać osoby w każdym wieku. Uwielbiam tę pracę, sprawi mi dużo satysfakcji i nie zamieniłabym jej na żadna inną. Ale ta codzienność została zaburzona przez epidemię koronawirusa. Zdecydowałam się więc pójść do wojska w Poznaniu. Odbyłam szkolenie przygotowawcze w Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych, gdzie zdobyłam stopień szeregowego. Chciałam przede wszystkim sprawdzić, czy to jest moja bajka. I spodobało mi się. A nie była to spontaniczna decyzja, bo zastanawiałam się nad nią od dawna. Ta myśl pojawiła się dlatego, że chciałam mieć stałą pracę w tych niepewnych czasach. Planuję też iść niedługo na podoficerkę, a później będę starała się o etat w Warszawie. Czy skończyłam karierę? Tak naprawdę jeszcze ją kontynuuję. Ale z biegu, bo już nie trenuję, straciłam zapał. Trening w wodzie już mi nie sprawia przyjemności. Ostatnio w mistrzostwach Polski masters wraz z koleżankami pobiłyśmy rekord Polski. A więc ta kariera cały czas trwa, ale jest już całkiem inna. Ale bawię się tymi startami w zawodach i mam z nich dużą radość, mimo że trenuje więcej na lądzie niż w wodzie.

OBEJRZYJ TEŻ
Pływanie na bele czem

Jak spojrzysz na te zdjęcia, nie będziesz miał wątpliwości: ...

Czytaj także

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie