Młodzi mężczyźni naprawdę uważają, że dziewictwo chroni przed zajściem w ciążę

(kb)
Nieletni bardzo szybko zachodzą w ciążę - bo już w pierwszym roku współżycia
Nieletni bardzo szybko zachodzą w ciążę - bo już w pierwszym roku współżycia Fot. DigiTouch
Jeśli kobieta jest dziewicą, to nie musi się zabezpieczać podczas pierwszego stosunku, bo i tak nie zajdzie w ciążę… Oto jeden z seksualnych mitów.

Młodzi mężczyźni naprawdę uważają, że dziewictwo chroni przed niechcianą ciążą. Tak wynika z wywiadów przeprowadzonych z młodocianymi ojcami przez Centrum Badania Opinii Społecznej w ramach Kampanii na Rzecz Świadomego Rodzicielstwa "Kiedy 1+1=3".

Powinni je poznać rodzice młodych ludzi oraz dać ten artykuł do przeczytania swoim dzieciom. Bo partnerki młodocianych ojców zachodziły w ciąże po stosunkowo krótkim czasie współżycia - około roku. Czterech mężczyzn przyznało, że stało się to już przy pierwszym stosunku.

Większość dziewczyn dowiadywała się, że jest w ciąży w zwyczajny sposób - kiedy nie pojawiła się spodziewana miesiączka, czyli w drugim miesiącu. Część zorientowała się nieco później, bo w trzecim, a niektóre w 4-6 miesiącu. Te, które zdały sobie sprawę z faktu bycia w ciąży najpóźniej - czyli po… pół roku - myślały, że brak miesiączki jest związany z odchudzaniem.

- Badania pokazują jak nieodpowiedzialne podejście do seksu mają młodzi ludzie. Brak wiedzy w tak delikatnej materii, jaką jest życie intymne może być zaskakujące, a nawet niebezpieczne w skutkach. Dlatego tak ważna jest edukacja seksualna - mówi Grzegorz Południewski, prezes Towarzystwa Rozwoju Rodziny, które objęło patronat honorowy nad Kampanią na Rzecz Świadomego Rodzicielstwa.
Reakcje partnerów na wieść, że zostaną ojcami były najczęściej negatywne. Młodociani mężczyźni opisywali je jako: wściekłość, złość, załamanie, panika, strach ("Ona mówiła,
a pode mną ugięły się nogi"), poczucie zdruzgotania, wielkie przerażenie, totalny stres, niemożność pogodzenia się z faktem zostania niespodziewanie ojcem.

Jeden z chłopców przyznał, że jego sytuacja życiowa rozwiązała się w sposób nietypowy, bo nie utrzymuje kontaktu z dzieckiem i matką, ale jego zdaniem w możliwie najlepszy sposób. Partnerka wiedziała, że jest za młody i niegotowy, żeby założyć, a przede wszystkim utrzymać rodzinę. Związała się z innym mężczyzną, który chciał zaadoptować dziecko. Już pracował, więc mógł zapewnić dziecku byt. - Zdaję sobie sprawę z tego, że znalazłem się wtedy w niezbyt zręcznej sytuacji, ale dzięki mądrości mojej partnerki, udało się ją pomyślnie dla wszystkich rozwikłać. Dzięki jej mądrości, a z powodu mojej głupoty - mówił chłopak.

Inni nie mogli uwierzyć w to, co się stało. Młodociani ojcowie myśleli, że partnerka… "robi sobie z nich jaja". Reszta miała mieszane uczucia. Jeden tak określił zaistniałą sytuację: "Ee....ja przeczuwałem to i byłem przygotowany na takie, można nazwać, ryzyko i przyjąłem to spokojnie, aczkolwiek, no i obawiałem się o wiele rzeczy".

Strach wynikający z zaistniałej sytuacji, zmuszał do szybkiej reakcji, co dalej z nieplanowanym potomstwem. Adoptowanie dziecka przez obcą osobę w zasadzie nie było brane pod uwagę. Stosunkowo często rozważano aborcję. Pomijając przypadki ciąży zaawansowanej ciąży, prawie połowa mężczyzn przyznała, że myślała o wykonaniu zabiegu.

Jednak ostatecznie zrezygnowano z tego rozwiązania - z różnych powodów.
Podstawowym był brak zgody partnerki na aborcję. Na usunięcie dziecka nie zgadzali się też przyszli dziadkowie. Kolejnym argumentem była myśl, że "pierwsze dziecko powinno się urodzić". Po upływie jakiegoś czasu zaczęto akceptować ciążę i usunięcie nie wchodziło w grę, gdyż partnerzy czuli, że to ich potomstwo. Przyjaciele również odegrali pozytywną rolę w podejmowaniu decyzji o urodzeniu dziecka. W innym przypadku aborcję zdecydowanie odradzał lekarz. Głównym powodem był też brak akceptacji dla aborcji, która nie mieściła się w głowie.

Czynnikiem ułatwiającym podjęcie decyzji o rezygnacji z aborcji było to, że rodzice partnera i/lub partnerki oferowali pomoc materialną i wsparcie w wychowaniu dziecka. Zdarzało się, że reagowało również otoczenie, czyli obce osoby twierdząc, że młodzi sobie poradzą. W innym przypadku partnerzy podjęli decyzję samodzielnie ze względu na sprzeczne opinie najbliższych. Poczucie odpowiedzialności uniemożliwiało podjęcie decyzji o aborcji: "Tak wyszło i trzeba ponieść konsekwencje swoich czynów… Tak mnie rodzice wychowali i tak już zawsze będzie".

Wniosek z badań jest jeden. O ile rola rodziców w edukacji seksualnej swoich dzieci była bardzo niewielka, to w przypadku decyzji o urodzeniu dziecka - bardzo istotna. W większości przypadków to rodzice umożliwili start w dorosłe życie we troje.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
czy ktoś może udzielić odpowiedzi na drugi post ?
m
mania
W dniu 22.10.2009 o 12:04, Katoliczek napisał:

Obwiniam za taką kiepską wiedzę seksualną głównie nauczycieli w szkołach uczących lekcji religii na których od podstaw powinna być przekazana wiedza nie tylko w jaki sposób powstał człowiek lecz w jaki sposób się rozmnażamy nazywając to seksem.Zapytuję się z czego wszyscy uczniowie mają same piątki jeśli nie wiedzą o co chodzi z tym seksem,może w konwesjonale w czasie wyznań grzechów zostaje uświadomiony przez niepraktykującego słuchacza tych seksownych namiętności.Tak żyjemy w cywilizowanym świecie my parafianie wiedząc,że mamy to przyrodzenie ale nie wiemy po co i to w imię naszej wiary katolickiej.



lekcja religii to nauka o wierze, a nie o seksualności człowieka! to po pierwsze!!
poza tym uważam, że to lekka przesada winic szkołe... ze nie nauczyla
wine moim zdaniem onoszą rodzice- tylko i wylacznie oni!!!
G
Gość
NO JAK TO PO CO ? _TAK NA WSZELKI WYPADEK
G
Gość
ok. Jak poruszyliśmy ten temat to może ktoś wytłumaczy mi ,Jak to jest z kontynuowaniem nauki przez nieletnią matkę ,ze świadczeniami dla niej i dziecka?No i jak to będzie z becikowym dla tych mamuś skoro większość nie wie lub nie domyśla się że jest w ciąży przed 10 tyg.(nowe przepisy).przestańmy moralizować ,uświadamiajmy i pomagajmy !
K
Katoliczek
Obwiniam za taką kiepską wiedzę seksualną głównie nauczycieli w szkołach uczących lekcji religii na których od podstaw powinna być przekazana wiedza nie tylko w jaki sposób powstał człowiek lecz w jaki sposób się rozmnażamy nazywając to seksem.Zapytuję się z czego wszyscy uczniowie mają same piątki jeśli nie wiedzą o co chodzi z tym seksem,może w konwesjonale w czasie wyznań grzechów zostaje uświadomiony przez niepraktykującego słuchacza tych seksownych namiętności.Tak żyjemy w cywilizowanym świecie my parafianie wiedząc,że mamy to przyrodzenie ale nie wiemy po co i to w imię naszej wiary katolickiej.
Dodaj ogłoszenie