MMA: W Zielonej Górze polała się krew. Zobacz walki w klatce (wideo)

Przemysław Piotrowski 68 324 88 69 ppiotrowski@gazetalubuska.pl
W walce wieczoru Tomasz Wilk (czerwone spodenki) miał zwycięstwo prawie w kieszeni. Ale Jacek Czajczyński pokazał, że w tej dyscyplinie nigdy nie można być pewnym i chwilę później pokonał przeciwnika w parterze.
W walce wieczoru Tomasz Wilk (czerwone spodenki) miał zwycięstwo prawie w kieszeni. Ale Jacek Czajczyński pokazał, że w tej dyscyplinie nigdy nie można być pewnym i chwilę później pokonał przeciwnika w parterze. fot. Tomasz Gawałkiewicz
Oj działo się! W akrobatycznej hali w Zielonej Górze wojownicy z całej Polski ścierali się w surowej klatce. Nasi, co prawda nie pokazali się z najlepszej strony, ale emocji nie brakowało. Czasem polała się nawet krew.

Hala nie wypełniła się po brzegi, ale momentami było naprawdę gorąco. Kibice szczególnie mocno dopingowali reprezentantów z Zielonej Góry, którzy brali udział w początkowych walkach. W zdecydowanej większości debiutowali i musieli zapłacić frycowe.

Ale zaczęło się bardzo dobrze od zwycięstwa naszego Marcina Bilmana z CRiM-u Fight Clubu Zielona Góra, który w walce z pochodzącym z Czeczenii Rustamen Bigajewem, wygrał przez duszenie. Pojedynek od początku był bardzo wyrównany, więc późniejsza złość siedzącego tuż przede mną trenera przeciwnika nie mogła dziwić. A wściekał się potwornie i o mało nie rozwalił pięścią siedzenia.
Drugim z naszych był Szymon Jastrząb z Linke Gold Team Żary, który jednak szybko przegrał przez nokaut. Kolejną nadzieją był zawodnik również klubu Linke Gold Team Miłosz Grobelny, ale mimo dobrej postawy przez całą walkę, w końcówce dał się złapać nogami za gardło i przeciwnik tak go przydusił, że zmusił do poddania pojedynku.

Wychowanek Akademii Sztuk Walki Knokout Przemysław Pilip miał być tym, który w końcu przełamie niemoc naszych. Nic z tych rzeczy. Wywodzący się z kickboksingu zielonogórzanin nie zdołał nawet zadać ciosu w stójce i szybko został sprowadzony do parteru, gdzie rywal Grzegorz Sajbor sprawił mu prawdziwe lanie.

Kolejne dwie walki wychowankowie klubów z Winnego Grodu również przegrali. Zawodnicy CRiM-u Fight Clubu Jarosław Bryła i Piotr Gular nie byli w stanie przeciwstawić się lepiej wyszkolonym rywalom. Ten pierwszy nie przetrwał huraganowego ataku Adama Świderskiego, ale drugi walczył zaciekle. I nawet prowadził po kilku udanych rzutach, ale w końcówce dał się złapać na duszenie.

Prawdziwe emocje zaczęły się w momencie, gdy do walki wchodzili bardziej doświadczeni zawodnicy. Prawdziwy popis dał wychowanek szkoły obecnego na gali Pawła Nastuli, Piotr Struś. Jego starcie z Adrianem Kochankiem ze Szczecina, rozgrzało widownię do czerwoności. Serie kopnięć, ciosów i trzyminutowa dogrywka. Było na co popatrzeć. Potem walki układały się bardzo różnie. Z superszybkich trzeba wspomnieć o starciach Wojciecha Lecha, który po kilkunastu sekundach założył dźwignię Marcinowi Kapatowi na staw skokowy i Bartłomieja Kurczewskiego, który potężnym kolanem na głowę ciężko znokautował Marcina Menzela.

Z trzech walk wieczoru najbardziej oczekiwana była w kat. open. Obaj zawodnicy ważyli ponad 120 kg i dali prawdziwy popis. Gdy wydawało się, że Tomasz Wilk już ma zwycięstwo w kieszeni, nagły zwrot w parterze Jacka Czajczyńskiego dał mu ostateczny triumf.

- Myślę, że impreza bardzo udana - mówił jeden z organizatorów Marcin Kotas. - Chłopaki pokazali, że są twardzi i dali kibicom prawdziwą ucztę. Mamy nadzieję, że kolejna gala odbędzie się już na nowej hali.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie