Moim zdaniem: Cierpienia prezesów

Andrzej Flügel
Andrzej Flügel
Andrzej Flügel Archiwum GL
Prezesi czegokolwiek i obojętnie w jakiej dziedzinie mają chyba, jak nikt inny, znakomicie opracowany bajer. Wyróżniają się pod tym względem włodarze stowarzyszeń i klubów sportowych.

Słuchałem ostatnio wywiadu z jednym z szefów. Kłamał jak z nut, zaklinał rzeczywistość, fakty ustawiał tak,by wyszło, że on jest bez pomyłki i skazy. Fakt, że robił to z wdziękiem. A to, że w czasie tej rozmowy nos wydłużył mu się trzykrotnie? Cóż tak bywa. Zresztą prezesi zawsze potrafili tak odwrócić sytuację.

Kiedyś, a było to w czasach korupcyjnego szaleństwa, zapytałem szefa jednego z klubów piłkarskich czemu bierze w tym udział? Czy nie brzydzi go to załatwianie meczów, kupowanie sędziów, organizowanie kolacyjek dla kwalifikatorów? Powiedział, że brzydzi i to bardzo. Kiedy jego zawodnicy grają mecz, który nie jest ustawiony, choć rzadko to bywa, czuje się rześko, jest lekki jak szczygiełek. Chciałby z wszystkim opowiadać jak wspaniały jest sport, a futbol w szczególności. Roztacza wówczas wokół siebie pozytywne fluidy. Zupełnie odwrotnie gdy grają w spotkaniu sprzedanym, co rzadko się zdarza, bo jego zespół jest na dole tabeli, albo kupionym, co jest znacznie częściej. Wówczas czuje jakiś ciężar, ogromny kamień siedzi mu na piersiach, mgła zasnuwa oczy. Jest niedobry dla wszystkich, odburkuje ludziom, warczy niczym wyżeł. Jakaś zgaga pali go w gardle, czasem dosłownie, szczególnie jak dzień wcześniej musiał balować z kwalifikatorem. Tak więc prezes się brzydzi. Jest gotowy natychmiast zerwać z tym procederem. Od dziś i bezpowrotnie. Pod warunkiem, że wszystkie kluby zrobią to samo. Tylko czy to możliwe? Niestety nie. I co ma zrobić? Dalej musi w to brnąć. Taki los...

Zadzwonił do mnie prezes wiejskiego klubu. Powiedział, że tak wspaniałych wyborów to on nie pamięta od dawna. Czemu? Jego zawodnik został wójtem. W związku z tym prezes spodziewa się teraz złotych lat. Właściwych dotacji, większego zrozumienia, mocniejszej opieki i może wreszcie zrealizowania marzeń o awansie. Prezes stwierdził, że wójt nie ma wyjścia. Jeśli chce wychodzić w pierwszym składzie, a nie siedzieć na ławie, co może być przecież źle odebrane przez społeczeństwo, musi im pomagać znacznie bardziej niż jego poprzednik.

Podoba mi się to, co zaczyna się dziać wokół gorzowskich siatkarzy. To wprawdzie tylko druga liga, ale pewne liderowanie, fajna gra w Pucharze Polski pozwalają myśleć o powrocie na razie do pierwszej ligi, a może potem o czymś więcej? Zadzwonił do mnie pan Włodzimierz z Sulechowa. Był zły, bo podaliśmy, że siatkarze Oriona grają o 18.00, a w rzeczywistości zaczęli o 16.00 i przez to obejrzał tylko końcówkę. W pierwszej chwili myślałem, że to klub zmienił podstępnie godzinę i nam nic nie powiedział. Obiecałem panu Włodzimierzowi, że o tym napiszę. Okazało się, że zawaliliśmy tylko i wyłącznie my. Biorę więc to na klatę i przepraszam pana Włodzimierza. Inny Czytelnik zapytał mnie czemu nie napisałem, jak co roku, kiedy pierwszy raz usłyszałem w radio ,,Last Christmas". No właśnie, zapomniałem. Usłyszałem ją 20 listopada o 11.50.

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie