Moim zdaniem: Ekstraklasa i pierwsza liga to nie wszystko. Pomyślcie też po tych na dole!

Andrzej Flügel
Andrzej Flügel
Moim zdaniem: Pomyślcie też po tych na dole!
Moim zdaniem: Pomyślcie też po tych na dole! Archiwum
Kiedy Polska Liga Koszykówki z powodu pandemii uznała rozgrywki sezonu 2019/2020 za zakończone, a klasyfikacja w dniu ich przerwania oznaczała podział medali i miejsc w sezonie, uznałem tę decyzję, podobnie jak miażdżąca większość komentatorów, działaczy i kibiców, za bardzo słuszną. Zresztą po chwili podobnie uczyniono w piłce ręcznej i siatkówce.

Kilkanaście dni później podobną decyzję podjęła PZKOsz, która prowadzi rozgrywki drugiej i pierwszej ligi. I tu niespodzianka. Wprawdzie podobnie jak w ekstraklasie uznano lokaty zajmowane w dniu przerwania, ale postanowiono, że lider pierwszej ligi Górnik Wałbrzych nie zyska bezpośredniego awansu do PLK. Tak więc wałbrzyszanie mogą sobie wpisać w historię klubu wygranie drugiego szczebla rozgrywek w kraju, ale nic poza tym. Wspomniano tylko mgliście o możliwości zakupu ,,dzikiej karty”. Gdybym był kibicem Górnika, powiedziałbym szefom polskiej koszykówki żeby się tą kartą wypchali. Skoro zdecydowano się, że z ekstraklasy nie spadnie żaden zespół to dlaczego nie awansowano zwycięzcy pierwszej ligi? Przecież to krzycząca niesprawiedliwość! Tym bardziej, że nie chodzi o klub powstały gdzieś tam kaprysem i kasą lokalnego biznesmena, który jeśli mu się odechce, albo - co możliwe - wykończy go kryzys po pandemii, to się wycofa, tylko znaną i uznaną firmę. W Wałbrzychu była koszykówka od zawsze. To klub z wielkimi tradycjami, kibicami i wszystkim tym, co powoduje, że jest częścią historii polskiego basketu. I takiemu klubowi, mimo iż wygrał ligę, ma piękną nowoczesną halę i chce grać w ekstraklasie, każe się kupować dziką kartę! Nie potrafię tego zrozumieć i nie zrozumiem.

Nie ukrywam, że nie potrafię też zrozumieć, że kiedy toczy się dyskusja o tym, jak zaraza wpłynie na polski futbol, obraca się ona wokół ekstraklasy, ewentualnie pierwszej i drugiej ligi. Analizuje się, jak sobie poradzą biedniejsze kluby, dyskutuje czy piłkarze zgodzą się na obniżkę, często zbyt wysokich do poziomu umiejętności, zarobków. Wyraża się obawę, pewnie słuszną, czy stacje telewizyjne przekażą kolejną ratę klubom w momencie kiedy nie ma meczów i transmisji. Nikt jednak nie przejmuje się klubami trzecio, czwartoligowymi. Także tymi z okręgówek i klas jeszcze niższych. Tak jakby polski futbol zaczynał się od drugiej ligi, a na niższym szczeblu nie istniał. Przecież tam na dole kłopoty gospodarcze, które przez tą cholerną zarazę, szczególnie dotkną kluby i klubiki. Te niejednokrotnie istniały, bo pan Stefan były piłkarz, a dziś właściciel firmy transportowej dawał autobus na mecze, pan Józef z pobliskiej wytwórni cegieł kupował napoje i dawał na sędziów, a pan Kazik z warsztatu samochodowego zatrudniał czołowego napastnika u siebie, pozwalał mu pracować do pierwszej, żeby odpoczął przed treningiem, a kiedy zespół grał w środę na wyjeździe, w ogóle pozwalał mu nie przychodzić. To się skończy, bo panowie Stefan Józef i Kazik stracą swoje firmy albo będą tak cienko przędli, że z bólem serca, ale na futbol nie będą w stanie dać grosza.
Tak więc centrala i wielki świat piłkarski nich się nie zajmuje tylko sobą i pomyśli też jak wesprzeć tych na dole...

ZOBACZ TAKŻE: Sensacyjne wieści z Premier League. Jeden z klubów zaproponował dokończenie sezonu w... Chinach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie