Moim zdaniem: Marzenia o klasie

Andrzej Flűgel 68 324 88 06 [email protected]
Archiwum
Jerzy Janowicz się wściekł. Oświadczył, że Polska to kraj bez perspektyw w sporcie, biznesie, życiu prywatnym. Uznał, że skoro tak, to nie powinno się oczekiwać od niego zwycięstw.

Mało tego, zalecił żeby dziennikarze, skoro tylko potrafią krytykować, wyszli na kort i zagrali.

Za tych, którzy ewentualnie mogą to czynić uznał trenera, ewentualnie rodziców. Wcale nie zamierzam zadrżeć z oburzenia czy wytoczyć jakieś ciężkie działa w kierunku naszego mistrza. Wiem, że koledzy dziennikarze to niezła ekipa. Czasem potrafią zaskoczyć jakimś dziwactwem. Zresztą internet sprawił, że niemal każdy kto napisał coś tam do jakiegoś portalu uważa się za redaktora pełną gębą, a dwa żelazne zadawane po meczach pytania: ,,jak się panu grało" i ,,proszę o ocenę spotkania" rzeczywiście mogą czasem wkurzać.

Kiedyś pewien młodociany fotoreporter z aparatem ,,jednorazówką" na szyi warknął na mojego redakcyjnego kolegę, największego fachowca w regionie, żeby mu nie zasłaniał. Jemu, gościowi, który fotografował koronowane głowy, łapał gole reprezentacji i odwiedził kilka stadionów w Europie. Takie czasy! Ale to inna sprawa.

Jednak tym razem absolutnie nasza czołowa rakieta nie powinna się wściekać. Nikt go nie atakował. Pytano tylko grzecznie o przyczynę porażki. W sumie po tym wybuchu strach z nim gadać po przegranych meczach. A przecież właśnie wtedy widać klasę zawodnika. Nie po zwycięstwach, kompletach punktów i wbitych golach, kiedy wszyscy mlaskają z zadowolenia i poklepują po plecach, ale wówczas kiedy nie wyszło, po słabym występie, czy wręcz klęsce.

Pamiętam taki obrazek z igrzysk w Atenach. Zielonogórski pięcioboista Marcin Horbacz po trzech konkurencjach był drugi, mając medal na wyciągnięcie ręki. Niestety, marzenia prysły na parcourze. Koń Alexis II wyczyniał straszne brewerie i nie zaliczył żadnej przeszkody. Nasz zawodnik spadł na sam koniec stawki. W biegu nie miał już najmniejszych szans by cokolwiek odrobić. Zamiast na podium był ostatni. Wielka - i jak się potem okazało - ostatnia szansa na medal uciekła bezpowrotnie. Czekałem razem z kilkoma dziennikarzami na niego za metą. Zawodnik, choć pewnie buzowały w nim emocje, odpowiedział na wszystkie, nawet naiwne, pytania, a było to chwilę po wielkim rozczarowaniu i porażce. To się nazywa klasa!

Myślę, że nasze wschodzące gwiazdy mogą się uczyć od takich sportowców jak Marcin Horbacz w jaki sposób reagować po porażkach, które są przecież wpisane w ich robotę.

Smutny był ostatni weekend. W drugiej lidze lider, głogowski Chrobry przegrał, ale na szczęście ciągle jest na czele. Stelmet UKP w meczu praktycznie o sześć punktów, po słabiutkim meczu, uległ sąsiadowi z tabeli i spadł niemal na samo dno tabeli. Stilon zaliczył kolejną wtopę u siebie i marzenia o awansie chyba musi odłożyć. Smutek, smuteczek...

W naszej ekstraklasie od początku sezonu zwolniono już 15 trenera. To jakiś rekord. Może sprawdzimy i okaże się, że nikt w Europie czegoś takiego jeszcze nie dokonał? Przynajmniej w czymś będziemy się wyróżniać. Skoro nie możemy na boisku...

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie