Morderstwo przy ul. Węgierskiej w Zielonej Górze. Co wykazała sekcja zwłok kobiety? Co dalej ze śledztwem?

Maciej Dobrowolski
Maciej Dobrowolski

Wideo

Zobacz galerię (13 zdjęć)
W sobotę, 9 stycznia, w jednym z bloków przy ul. Węgierskiej w Zielonej Górze doszło do makabrycznych wydarzeń. Mężczyzna zamordował byłą żonę a później sam zabił się skacząc z okna. Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała u kobiety pęknięcie czaszki na skutek uderzeń tępym narzędziem, prawdopodobnie tłuczkiem. Ale także rany kłute na szyi. Co to oznacza dla toczącego się śledztwa?

Prokuratura prowadzi postępowanie pod kątem morderstwa

- Biegły prowadzący sekcję zwłok stwierdził u kobiety pęknięcie czaszki na skutek uderzeń tępym narzędziem, prawdopodobnie tłuczkiem. W okolicy szyi odkryto również rany kłute. Zgon nastąpił w wyniku wstrząsu krwotocznego - informuje prokurator Zbigniew Fąfera, rzecznik prokuratury okręgowej w Zielonej Górze. I przyznaje, że ten wyniki potwierdzają przyjętą hipotezę, że w tym przypadku mamy do czynienia z zabójstwem.

- Prokuratura przeprowadzi teraz do końca całe postępowanie, przesłucha świadków oraz rodzinę. Można jednak założyć, że z uwagi na śmierć sprawcy zostanie ono ostatecznie umorzone - tłumaczy Fąfera.

Czytaj także

Dramat w bloku przy ul. Węgierskiej

Przypomnijmy, 9 stycznia, około godziny 20.00 zielonogórska policja odebrała zgłoszenie o zwłokach w jednym z bloków przy ul. Węgierskiej. Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce, dokonali kolejnego makabrycznego odkrycia.

- W jednym z mieszkań policjanci natrafili na zwłoki kobiety. Przed blokiem było ciało mężczyzny - mówi podinsp. Małgorzata Barska rzecznik zielonogórskiej policji. Co dokładnie się wydarzyło? Zmarli mieszkali wspólnie w jednym mieszkaniu. Mężczyzna najpierw miał zabić kobietę, a później sam wbiec na wyższe piętro, wyskoczyć przez okno i spaść na dach klatki schodowej.

Sąsiedzi, z którymi udało nam się porozmawiać twierdzą, że zarówno mężczyzna jak i kobieta to były osoby starsze, na emeryturze. – Byli rozwiedzeni. Mieszkali razem, ale tak naprawdę żyli osobno. Nigdy nie było słychać, żeby się kłócili. To byli normalni porządni ludzie – podkreślają mieszkańcy bloku przy ul. Węgierskiej.

Czytaj także

Wideo: Pijany 17-latek szalał w Zielonej Górze. Uciekał policji, staranował radiowóz i uderzył w drzewo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie