Może jest tak, że ludzie dzisiaj nie rozumieją Zmartwychwstania...?

Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski
Ks. prof. Andrzej Szewciw jest biblistą, był wicerektorem seminarium duchownego w Paradyżu.
Ks. prof. Andrzej Szewciw jest biblistą, był wicerektorem seminarium duchownego w Paradyżu. Jarosław Miłkowski
Udostępnij:
Dlaczego do grobu Chrystusa wybrały się kobiety? Czy żyjemy w czasach apokalipsy i czy Pismo Święte opisuje jakąś pandemię. Rozmawiamy o tym z ks. prof. Andrzejem Szewciwem, biblistą, byłym wicerektorem seminarium duchownego w Paradyżu.

- Gdy sięgniemy do opisów Zmartwychwstania, w każdej z czterech ewangelii wygląda ono inaczej. W każdej z ewangelii jest też zupełnie inny skład osobowy kobiet, które przychodzą do grobu. Jak to zatem z tym Zmartwychwstaniem było? Jak ono mogło wyglądać?
- O fakcie zmartwychwstania Chrystusa najprecyzyjniej mówi św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian. Używa specyficznego czasu - my go nie mamy w języku polskim – jest to aoryst. Podkreśla on jedną, jedyną czynność, jaka się dokonała. On informuje nas, że Chrystus umarł, został pogrzebany i zmartwychwstał. Różnice w ewangeliach biorą się natomiast z różnych form ówczesnych przekazów ustnych. One nie były przecież kronikami.

- W Ewangelii św. Mateusza scenie zmartwychwstania towarzyszy trzęsienie ziemi. Rzeczywiście mogły dziać się wtedy takie rzeczy?
- Mogły. Biblia zapowiada, że przy końcu czasów takie znaki będą towarzyszyły ludziom. To jest podkreślane zarówno w Starym jak i w Nowym Testamencie. Te wszystkie kosmologiczne wydarzenia pokazują, że fakt zmartwychwstania miał połączyć i zharmonizować Niebo i Ziemię.

- Trzęsienie ziemi jest Boskie?
- Nawet w polskim języku zwrot „potrząść kimś" oznacza, że ma się nad tym kimś przewagę, władzę. Trzęsienie ziemi na pewno ma związek z Bogiem. Pan Bóg daje nam przecież znaki swojego autonomicznego panowania.

- W opisie Zmartwychwstania w każdej ewangelii do grobu przychodzi Maria Magdalena, ale u Mateusza przychodzi ona do grobu tylko z drugą Marią, u Marka - z Marią i z Salome, u Łukasza - też z Marią i Joanną, a w opisie Jana - do grobu przychodzi sama. Co ewangelia, to kto inny do grobu przychodzi. Dlaczego właściwie to kobiety poszły do grobu, a nie na przykład Piotr?
- Piotr pokazał, że werbalnie to był dobry, ale gdy przyszedł kryzys, to się wycofał, po prostu zdradził Chrystusa.

- Gdyby pierwszy przybiegł do grobu, pokazałby, że odkupił swoją winę, swoje zaparcie się Chrystusa.
- Chyba nie... Piotr, w dzisiejszym znaczeniu, był biznesmenem, był rybakiem. On myślał innymi kryteriami.

- Ale, gdy - jak czytamy u Jana - Maria Magdalena powiadomiła apostołów, że grób jest pusty, to on pierwszy tam pobiegł.
- Tak, ale zrobił to z najmłodszym, czyli z Janem, który był kulturalny i wpuścił Piotra pierwszego. Do grobu Jezusa jako pierwsze przyszły kobiety, bo one były bardziej zaangażowane w słowa i działalność Jezusa. One bardziej doświadczały i przeżywały to, co Nauczyciel mówił oraz czynił i dlatego były mu tak wierne.

- Gdy kobiety szły do grobu Chrystusa, nie wiedziały, że on zmartwychwstał. Szły go namaścić. I to wiele godzin po Jego śmierci!
- To był rytuał. Gdy ciało „odpoczęło” po śmierci, wówczas się je namaszczało, a trzeciego dnia po śmierci grób okładało się - można powiedzieć - mchem, aby z grobu nie unosiła się woń umarłego.

- Kobiety idą do grobu z samego rana. Dlaczego tak wcześnie?
- Kobiety w tamtych czasach mogły wyjść z domu dopiero jak świtało. Mężczyzna mógł się wałęsać nocą , ale kobiety nie mogły. Poza tym w sobotę był szabat i też nie mogły chodzić. Gdy więc tylko nadeszła niedziela, ruszyły w drogę. Z Jerozolimy do grobu miały dosłownie kilka kilometrów. To raptem godzina drogi pieszo.

- A dlaczego przy Zmartwychwstaniu pojawiają się aniołowie?
- W Biblii za każdym razem, gdy w opowieści pojawia się anioł, chodzi o ukazanie wyjątkowej relacji między Niebem a ziemią. Anioł „sygnalizuje”, że wydarza się coś wyjątkowego. Gdyby anioła nie było przy grobie Chrystusa, to Maria Magdalena pewnie miałaby ogromne problemy, by uwierzyć w Zmartwychwstanie.

Wielki Wybuch w Księdze Rodzaju

- Jak czytać Biblię? Metaforycznie?
- Na dziś w Kościele jest dwadzieścia kilka metod interpretacyjnych. Dla mnie najważniejsza jest interpretacja egzystencjalna. Ona polega na tym, że jeśli chcę coś zrozumieć, muszę nawiązać to do życia Jezusa, później Maryi, a w dalszej kolejności do Józefa i innych postaci biblijnych. Powinienem pytać się siebie: jak w konkretnej sytuacji, w jakiej się znalazłem, postąpiłby Chrystus, Jego Matka?
Jest też interpretacja „dogmatyczna”. Ona mówi z kolei o tym, że są pewne prawdy, które zrealizowały się w życiu Jezusa i jego najbliższych. Ich nikt nie może zmieniać czy modyfikować!
Ciekawa jest też interpretacja alegoryczna. Ona natomiast mówi, że coś można odczytywać tak samo jak kiedyś, ale dziś jednak nieco inaczej w zależności od aktualnych zdarzeń.

- Gdy byłem małym dzieckiem, to często słyszałem, że w Biblii kreacjonizm kłóci się ewolucjonizmem...
- Mnie się nie kłóci. Sprzeczności nie ma. Pierwsze słowo w Biblii to jest „bereszit”, praktycznie nieprzetłumaczalne na polski. Ono składa się z partykuły „be”, co w hebrajskim oznacza „w czymś”. A dalej jest „rosz”, czyli „głowa”. Ja to zatem czytam: „w głowie”. Pierwszy wyraz Biblii można więc czytać, że „w rozumie Boga jest to, że w jego zamyśle jest plan, projekt, zamiar”. To też podkreśla, że wszystko jest w „projekcie” Boga.

- Czyli zmieści się w tym i Wielki Wybuch, i pochodzenie człowieka od małpy?
- Oczywiście. Autorzy Starego Testamentu to są ludzie, którzy przeprowadzają natchnioną refleksję nad rzeczywistością, w której przyszło im żyć. Dla mnie Stary Testament jest bardzo piękny... On posiada wymiar Chrystoperspektywiczny. Powinniśmy go odczytywać w kontekście przyjścia Jezusa. Nowy Testament ma wymiar Chrystocentryczny. W centrum jest zawsze Chrystus.

- Ale lektura Starego Testamentu to czasem droga przez mękę. Powiedzmy sobie prawdę: te wszystkie opisy budowania arki, te wszystkie genealogie - to się ciężko czyta.
- Owszem, ciężko, ale to jest inny sposób wyrażania myśli. Należy się z nim zapoznawać poprzez studium i dyskusję ze specjalistami od Pisma Świętego.

- Otworzyłem teraz Pierwszą Księgę Kronik. I jest tu mowa o śpiewakach Dawida. Opisy, z jakich rodów byli poszczególni śpiewacy czy też wyliczanki odźwiernych zajmują długie strony. Jak to ma mnie uduchowić?
- Dla mnie to podkreślenie wymiaru wspólnotowego. To pokazuje, że należy wybrać właściwą drogę, czyli być razem i jednoczyć się wokół Boga. A te wszystkie wyliczanki pokazują, że każdemu z nas została przypisana w życiu jakaś wspólnota i funkcja.

W Biblii była jedna pandemia

- Zastanawia mnie, czy w Biblii jest mowa o pandemii...
- Biblijnie to na razie była jedna pandemia. Potop. W statystykach dotyczących dzisiejszej pandemii widzę, że są dni, gdy liczba ozdrowieńców jest wyższa od liczby chorych. A w takim wypadku to - biblijnie - nie jest żadna pandemia. To nawet nie jest epidemia. Epidemią to były plagi egipskie. Przedimek „epi” oznacza coś, co ja widzę, co można zobaczyć.

- Czy jesteśmy już w czasie apokalipsy?
- Ona się zaczęła z chwilą Zmartwychwstania...

- Pewnie wielu Czytelników Ksiądz teraz zaskoczył. Przecież wielu z nas ma wyobrażenie, że apokalipsa związana jest z końcem świata...
- Apokalipsa to nie jest coś tragicznego, tylko radosnego. Ona oferuje nam nowy rozumny styl życia jakim promieniuje Chrystus!
W wyrazie „apokalipsa” przyimek „apo” wskazuje na coś, co mnie czeka i co jest tak prawdziwe, jak coś, co już było. Wierzącego człowieka czeka to samo, co przeżył Pan Jezus, a więc zmartwychwstanie. Ja tego nie rozumiem, że ludzie postrzegają apokalipsę jako coś strasznego. A może nie rozumieją Zmartwychwstania?

- W tej naszej rozmowie zajmowaliśmy się pierwszym zdaniem Biblii. Zajmijmy się więc i ostatnim. Mówi ono: „Łaska Pana Jezusa ze wszystkimi”. Jak je odczytywać?
- To podsumowanie całej Biblii. Ta łaska przychodzi, by napełnić każdego z wierzących. Wspomniana łaska przychodzi przez sakramenty a najpełniej przez Eucharystię która dzisiaj jest relatywizowana czyli kwestionowana! A nasz Zbawiciel czeka na mnie nie przed ekranem czy mikrofonem, ale w konfesjonale i przy oraz na ołtarzu.

Czytaj również:
Wielkanoc. Ilu wiernych wejdzie do Twojego kościoła?

WIDEO: Wielkanoc 2021 - kiedy przypada

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Szczwany

''Może jest tak, że ludzie dzisiaj nie rozumieją Zmartwychwstania...???"

Szanowny księżulo pokusił się na rozważania ??Obecnie ludzie rozumieją co to jest telefon komórkowy, co to jest komputer, co to i czym jest wirus...Co marzy się aby tylko słuchali co powie im funkcjonariusz Watykanu ??

Szanowny -TO SE NE WRATI :)

Jest trudniej, tym bardziej ze ludzie zauważyli też to ze w kościele moze spotkać ich zło -.........pedofilia.

Spokojnych zdrowych Świąt

Dodaj ogłoszenie