Mundial 2010: Religia legła w gruzach

Z Pretorii Robert Gorbat rgorbat@gazetalubuska.pl
Kibice Kamerunu doceniają klasę Alana Giresse'a - mistrza Europy z 1984 r. Były pomocnik reprezentacji Francji jest doskonale rozpoznawalny w RPA.
Kibice Kamerunu doceniają klasę Alana Giresse'a - mistrza Europy z 1984 r. Były pomocnik reprezentacji Francji jest doskonale rozpoznawalny w RPA. fot. Robert Gorbat
- Mamy w naszym kraju ponad 19 milionów mieszkańców i... tyle samo kibiców futbolu. Od sobotniego wieczora są to najsmutniejsi ludzie na świecie - zapewnia Claude Babaha, który na mistrzostwa przyleciał z Douali.

Wyprawa do RPA była dla sympatyków ,,Nieposkromionych Lwów'' nie lada wyzwaniem. Aż 14 mln Kameruńczyków nie ma pracy, a średni, miesięczny dochód wynosi w tym kraju... zaledwie 60 dolarów amerykańskich na głowę. To tłumaczy, dlaczego na mundial przyleciało zaledwie 200 kibiców.

- Na mój wyjazd składała się od dwóch lat cała rodzina - mówi bez ogródek Guy Nsigue ze stołecznego Yaounde. - Jak już zebraliśmy 1.400 dolarów, na załatwienie wszystkich formalności potrzebowałem tylko siedmiu dni. Z kupnem biletów w kameruńskim związku piłkarskim nie było żadnych problemów. Otrzymał ich znacznie więcej niż potrzebował. Z wejściówkami w ręku poszedłem do ambasady RPA i dostałem wizę. Potem zamówiłem bilet lotniczy. Do Południowej Afryki mamy dwa samoloty tygodniowo z naszego największego portu, Douali. Po pięciu godzinach lotu byłem w Johannesburgu. Nie ma tutaj zbyt wielu emigrantów z Kamerunu, są za to studenci. Dzięki protekcji znajomych, zatrzymałem się u jednego z nich.

Kraj nad Zatoką Gwinejską to prawdziwa wylęgarnia piłkarskich talentów. Kameruńczycy byli pierwszym afrykańskim zespołem, który awansował do ćwierćfinału MŚ (w 1990 r. we Włoszech). Dziesięć lat później wygrali Igrzyska Olimpijskie w Sydney, a ,,po drodze'' jeszcze czterokrotnie triumfowali w Pucharze Narodów Afryki.

- U nas chłopcy kopią piłkę zawsze i wszędzie, po kilkanaście godzin dziennie - twierdzi Eienne Manguelle z Garouy. - Mamy wspaniały klimat, zawsze z temperaturą około 30 stopni Celsjusza. Wciąż są chętni do występów w dwóch zawodowych ligach, liczących po 14 zespołów. Ale trzem tysiącom profesjonalnych graczy płaci się bardzo mało. Najwyżej po 400 dolarów miesięcznie. Mecze wciąż oglądają łowcy talentów ze wszystkich kontynentów. I rocznie zabierają do swoich klubów aż 500 młodych piłkarzy! O drenażu rynku najlepiej świadczy fakt, że w kadrze na mundial znalazł się tylko jeden zawodnik z rodzimej ligi: Vincent Aboubakar z mistrzowskiego Cotton Sport Garoua.

Moi rozmówcy zapewniają, że piłka nożna jest w ich kraju rodzajem religii. A najwybitniejsi zawodnicy mają status półbogów. Największym szacunkiem cieszą się dwie reprezentacyjne ,,dziewiątki'' - kiedyś Roger Milla, zaś obecnie Samuel Eto'o. Pierwszy nie dorobił się co prawda na futbolu fortuny, lecz w uznaniu zasług pełni dziś obowiązki kameruńskiego ambasadora sportu. Drugi ciągłe dotuje trzy ufundowane przez siebie szkoły piłkarskie - w Garoui, Douali i Yaounde.

W sobotni wieczór wybrańcy francuskiego selekcjonera Paula Le Guena stanęli przed dylematem: być albo nie być w południowoafrykańskich finałach. Po niespodziewanej porażce 0:1 z Japonią nie mogli sobie pozwolić na drugą przegraną z Danią. A jednak polegli, choć już w 10 min Eto'o dał im prowadzenie po błędzie Christiana Poulsena i dokładnym dograniu piłki przez Pierre'a Webo. Potem dziurawa obrona Kamerunu nie potrafiła się obronić przed atakami Skandynawów. W 33 min Nicklas Bendtner i w 61 Dennis Rommedahl przesądzili o triumfie ,,gangu Olsena''.

- Mundial już się dla nas skończył, nie mamy nawet teoretycznych szans na wyjście z grupy E - powiedział ze smutkiem opuszczający Loftus Versfeld Stadium Claude Babaha z Douali. Fani ,,Nieposkromionych Lwów'' muszą wracać do kraju, a tam same problemy. Wciąż się kłócą chrześcijanie i muzułmanie, anglofoni i frankofoni. Sytuacja jest tak napięta, że grozi nawet wybuchem wojny domowej. A prezydent Paul Biya jest zainteresowany tylko tym, by utrzymać swój sprawowany nieprzerwanie od 1982 r. urząd...
KAMERUN - DANIA 1:2 (1:1)

Bramki: Eto'o (10) - Bendtner (33), Rommedahl (61).

KAMERUN: Souleymanou - Mbia, Nkoulou, Bassong (od 72 min Idrissou), Assou-Ekotto - Geremi, Enoh (od 46 min Makoun) - A. Song, Webo (od 78 min Aboubakar), Emana - Eto'o.

DANIA: Sorensen - Jacobsen, Kjaer, Agger, S. Poulsen - Gronkjaer (od 67 min Kahlenberg), Ch. Poulsen, Jorgensen (od 46 min Jensen), Tomasson (od 86 min J. Poulsen) - Rommedahl, Bendtner.

Żółte kartki: Mbia, Bassong - Sorensen, Kjaer. Sędziował: Jorge Larrionda (Urugwaj). Widzów: 38.074.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3