Mural jak żywy. I ogromny. Artysta z Babimostu malował go w Warszawie [ZDJĘCIA]

Michał Kurowicki

Wideo

Zobacz galerię (17 zdjęć)
Jarosław Fabiś z Babimostu maluje od lat. Znany jest jako wykonawca graffiti o charakterze patriotycznym. Ostatnio namalował wielki mural w... Warszawie.

Sceny walk z Powstania Warszawskiego, torturowania polskich żołnierzy i leśnych bitew grup partyzanckich. To główne tematy ogromnego muralu. Namalował go w Warszawie Jarosław Fabiś z Babimostu. Artysta tworzył przez prawie pół roku. Całość otwarto w tym miesiącu. Imponuje swoimi rozmiarami: szerokość - 80 m., wysokość - 8 metrów, powierzchnia - 580 m/kw. W zgranej ekipie miał do pomocy jeszcze kilka osób. Potrzebne im były setki litrów farby, dziesiątki pędzli i ogromne poświęcenie. - Jednak gdyby była potrzeba, bez wątpienia namalowalibyśmy go jeszcze raz - mówi artysta.

Pracowali od rana do wieczora. Średnio po dziesięć godzin, prawie codziennie… - Nasz cały sprzęt trzymaliśmy w pobliskiej parafii, u księdza który bardzo nam pomagał - mówi artysta. - Ale nie było nawet mowy o tym, żeby pozwolił nam malować w niedzielę.

Nigdy przedtem Jarosław Fabiś nie tworzył tak ogromnych dzieł. Wcześniej, wspólnie z grupą znajomych, malował murale o tematyce patriotycznej w rodzinnym Babimoście. Mieszkańcy bardzo je polubili. Jedno z ulicznych dzieł przedstawia galopujące konie, a w siodłach polską husarię.

Jednak w stolicy czekało go wyzwanie o zupełnie innej skali. Urząd dzielnicy Żoliborz zorganizował konkurs na mural pamięci Armii Krajowej. Udostępnił na ten cel ścianę o szerokości kilkudziesięciu metrów. - Najbardziej stresującym momentem w całej pracy była chwila gdy dowiedziałem się, że wygrałem konkurs - przyznaje Fabiś. - Czułem dreszcz emocji ze względu na wielkość muru. Sama tematyka też była bardzo poważna. Zastanawiałem się, czy to w ogóle uda mi się to zrobić? Uwielbiam takie wyzwania. Zdecydowałem się od razu.

Zaczął malować pod koniec kwietnia. Wiosenne słońce, niesamowita tematyka i młodzieńczy zapał sprawiły, że wziął do pomocy tylko jedną osobę. Uważał, że sobie poradzą. Poprosił, żeby robiła podkład, a on chciał wypełniać detale. Jednak po miesiącu zorientował się, że potrzebna jest pomoc. W lipcu pracowały już trzy osoby. Od sierpnia cztery. We wrześniu kończyli w szóstkę. Całość oddali 3 października.

- Nasz dzień dyktowała przede wszystkim pogoda - opowiada. - Gdy padało szedłem załatwiać sprawy biurowe. Do hurtowni po farby albo po rusztowania. W ostatnim miesiącu malowaliśmy po 11-12 godzin dziennie. Zaczynaliśmy o ósmej rano. Kończyliśmy o siódmej wieczorem.

- Wszystko wychodziło w praniu - dodaje. - Muszę przyznać, że zostałem rzucony na głęboką wodę. Gdy składałem pracę na konkurs, najpierw zrobiłem kolaż. Potem skanowałem wszystkie postacie. Tak powstał szkic, który wysłałem. Na jego podstawie malowałem.

Twórca zdradza, że podczas prac nad muralem, miał do dyspozycji ludzi z grup rekonstrukcyjnych. - Te wszystkie postacie, które widać na muralu to właśnie osoby z grup rekonstrukcyjnych - zdradza. - Ustawiałem ich. Mówiłem jaką scenę mają odegrać. Robiłem im zdjęcie. Na tej podstawie malowałem.

Jarosław Fabiś poświęcił pół roku, żeby namalować warszawski mural. W tym czasie musiał wziąć wolne na Uniwersytecie w Cottbus, gdzie studiuje budownictwo. Wcześniej uczył się w podstawówce w Babimoście i gimnazjum we Frankfurcie nad Odrą. Nigdy nie studiował malarstwa. Jak sam przyznaje jest samoukiem. Malowanie to jego ogromna pasja.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie