- Odstrzał dzików na masową skalę, w tym ciężarnych loch, jest nie tylko sprzeczny z prawem, ale też naszym kodeksem honorowym – mówią myśliwi. I zapowiadają, że nie będą strzelać do dzików. Twierdzą, że rząd chce w ten sposób się nimi wyręczyć. – To akcja polityczna – twierdzą myśliwi, z którymi rozmawialiśmy.

- Jestem myśliwym, a nie barbarzyńcą – mówi Franciszek Jamniuk, prezes koła łowieckiego „Dzik” w Słońsku. To reakcja myśliwego na polecenie z Ministerstwa Środowiska, aby przez trzy kolejne weekendy, począwszy od 12 stycznia, w całej Polsce organizować masowy odstrzał dzików. Rząd chce, aby przez ten czas na terenie Polski odstrzelić ponad 200 tys. tych zwierząt.

Szacuje się, że w Lubuskiem populacja dzików przekracza 16 tys.

– W naszym niewielkim okręgu jest ich około 100. Przeciętny myśliwy w ciągu roku może upolować dwa, trzy dziki. Są tacy, którzy nie ustrzelą żadnego, są tacy, który ustrzelą 10 sztuk. Według planów polityków tylko przez te kilka dni każdy myśliwy powinien wyrobić swoją roczną normę. To nie tylko nierealne, ale przede wszystkim sprzeczne z naszym kodeksem honorowym – mówi F. Jamniuk.

Zobacz galerię
Zobacz też wideo: Minister środowiska: Nie ma mowy o odstrzale 200 tysięcy dzików

Odstrzał dzików pomoże w walce z wirusem ASF?

Masowy odstrzał dzików to pomysł rządu na walkę z wirusem ASF, który przenoszony jest przez dziki. Wirus zagraża zarówno dzikom, jak i hodowanym przez ludzi świniom. Dla rolników ASF jest utrapieniem. Chodzi też o ograniczenie populacji dzików, które stają się coraz większym problemem w polskich miastach i miasteczkach. – To sprawa polityczna. Duża część elektoratu PiS to rolnicy. Cierpią oni z powodu roznoszonego przez ASF, dziki niszczą też uprawy. Rząd, chcąc przypodobać się rolnikom, nakazuje odstrzał dzików. I my mamy być narzędziem w rękach polityków – mówią myśliwi, z którymi rozmawialiśmy. – Nie zgadzamy się z tym. Tym bardziej że nikt nie da nam gwarancji, że wyeliminowanie wszystkich dzików wyeliminuje sam wirus. Przecież jest on przenoszony przez ludzi, zwierzęta, ptactwo. Wystarczy, że pies pójdzie do lasu, zje padlinę, wróci do gospodarstwa i przyniesie wirus. Wirus może przynieść nawet grzybiarz. Wymordowanie dzików to nie jest metoda walki z ASF – grzmi prezes koła łowieckiego „Dzik”. Dodaje, że masowe polowania mogą być śmiertelnie niebezpieczne dla samych myśliwych. – Wyobraźmy sobie sytuację, że sąsiednie koła łowieckie polują na sąsiadujących ze sobą terenach w tym samym czasie. Tych polowań nikt nie będzie koordynował. Skąd mam wiedzieć, czy tuż za granicą naszego okręgu nie stoi inny myśliwy, którego kula dosięgnie choćby rykoszetem. W takiej sytuacji wypadek jest tylko kwestią czasu. W lesie będzie jak na strzelnicy – mówi F. Jamniuk.

Większość myśliwych jest przeciwna masowemu odstrzałowi dzików. archiwum

Dziki pożytecznym ważnym ogniwem ekosystemu

Myśliwi zwracają też uwagę na możliwe szkody w ekosystemie. – Dziki buchtują glebę, przez co ją napowietrzają. Wyjadają też z ziemi larwy owadów. Często są to larwy szkodników, niszczących lasy. Nikt nie jest w stanie przewidzieć co się stanie, gdy wyeliminujemy dziki z ekosystemu. Mamy świadomość naszej misji dla państwa. Wiemy, że w stosunku do państwa mamy pewne obowiązki. Ale mamy też pewną autonomię i na takie masowe polowania się nie zgadzamy – mówi Mateusz Karkoszka, myśliwy i wiceprezes Stowarzyszenia Nowoczesnego Łowiectwa „Pasjonaci”.

Odstrzał dzików sprzeczny z kodeksem honorowym

W rozmowie z GL myśliwi kilka razy podkreślają, że masowy odstrzał dzików jest sprzeczny z ich kodeksem honorowym. – Nikt o zdrowych zmysłach nie strzela do zwierząt, które są ciężarne. Tymczasem ministerstwo nakazuje nam strzelanie do ciężarnych loch – mówi F. Jamniuk. Myśliwy za upolowanie lochy w ciąży ma otrzymać 650 zł. – Pewnie znajdą się wyjątki, myśliwi którzy będą strzelać dla zysku, ale takie czarne owce są w każdej grupie. Zdecydowana większość tak nie postąpi – uważa nasz rozmówca.

Myśliwych bulwersują zapowiadane sankcje. – Powiedziano nam, że jeśli jakieś koło łowieckie nie przystąpi do akcji odstrzału dzików, to może utracić część lub całość swojego obwodu – mówią myśliwi. I pytają: - Jeśli obwodu łowieckie odbierze się myśliwym, to kto będzie nimi zarządzał? Urzędnicy?

Większość myśliwych jest przeciwna masowemu odstrzałowi dzików. archiwum

Przyrodnicy: konsekwencje mogą być opłakane!

Na alarm biją przyrodnicy. – Pomysł rządu to najgłupsza i najmniej skuteczna forma walki z wirusem. Odbędzie się to z wielką szkodą dla ekosystemu, którego dziki są ważnym ogniwem – mówi Ewa Drewniak z Klubu Przyrodników w Owczarach.

– Od kilku lat mamy suszę. Wszystko wskazuje na to, że będzie ona również w tym roku. Osłabione drzewa są bardziej podatne na szkodniki. Jeśli wyeliminujemy dziki, to szkodniki będą się szybciej rozmnażać – tłumaczy przyrodniczka. Dodaje, że skuteczniejszą formą walki z wirusem byłoby skuteczne zabezpieczenie gospodarstw, nie dokarmianie dzików, czy usuwanie padliny z lasów. – Ale to wymaga nakładów finansowych i udziału dużej ilości ludzi. Najłatwiej jest rozkazać zabić dziki – mówi E. Drewniak.
Zobacz galerię

"Zaangażować jak największą liczbę myśliwych"

GL dotarła do pisma, przesłanego jednemu z kół łowieckich w Lubuskiem przez Polski Związek Łowiecki. „Przy organizacji polowań prosimy zwrócić uwagę na ukierunkowanie polowania zbiorowego na jak efektywniejsze pozyskanie dzików z zaangażowaniem jak największej liczby myśliwych’. – Zorganizujemy takie polowanie. Nie ręczymy jednak, czy tego dnia będziemy strzelać celnie, czy komuś z naszych myśliwych nie zatnie się broń. Na pewno zorganizujemy wspólne ognisko – mówi nam anonimowo jeden z myśliwych.

Nasza redakcja otrzymała też pismo od Stowarzyszenia Nowoczesnego Łowiectwa "Pasjonaci". Stowarzyszenie skupia kilka kół łowieckich z terenie województwa lubuskiego. Członkowie stowarzyszenia odnoszą się do planu odstrzału dzików. Treść oświadczenia poniżej:

Apelujemy do społeczeństwa, by nie obwiniało myśliwych za masową redukcję dzika. Decyzje w tej sprawie podejmowali politycy i to oni ponoszą pełną odpowiedzialność za planowaną depopulacje. Mimo próby upolitycznienia Polskiego Związku Łowieckiego, którego kierownictwo mianuje dziś Minister, myśliwi nadal stanowią niezależne środowisko, które dziś coraz głośniej sprzeciwia się nieograniczonemu odstrzałowi dzików, w tym prowadzących loch. W naszej codziennej pracy, na rzecz gospodarki rolnej i leśnej, zawsze kierujemy się zasadami moralnymi i etycznymi, gospodarując zasobami zwierzyny w taki sposób, by nie była ona zbyt uciążliwa dla rolników i leśników, ale też by nigdy jej w lesie nie zabrakło. Robimy to za własne pieniądze i według reguł, które odróżniają nas od bezwzględnych likwidatorów. Mamy nadzieję, że nasza codzienna postawa, szczególnie w tym kontrowersyjnym okresie, zostanie w końcu dostrzeżona i doceniona przez naszych przeciwników. Mamy też świadomość konsekwencji takiego stanowiska, szczególnie kiedy straszy się odebraniem obwodów Kołom Łowieckim. Jeśli jednak dziś nie przeciwstawimy się tym niedobrym decyzjom, sprzeniewierzymy się przysiędze, którą składaliśmy wstępując do PZŁ. Nie będziemy zakładnikami politycznych wymysłów. Bo jesteśmy POLSKIMI MYŚLIWYMI, dbającymi i kochającymi przyrodę.

"Przystępując do grona polskich myśliwych ślubuje uroczyście: przestrzegać sumiennie praw łowieckich, postępować zgodnie z zasadami etyki łowieckiej, zachowywać tradycje polskiego łowiectwa, chronić przyrodę ojczystą, dbać o dobre imię łowiectwa i godność polskiego myśliwego!"

Stowarzyszenie Nowoczesnego Łowiectwa ,,PASJONACI”