Nad Żarami coś dymi i smrodzi. Ludzie chcą czystego powietrza

Janczo Todorow 68 363 44 99 jtodorow@gazetalubuska.pl
- Gdy tylko wracam do Żar, od razu się tutaj duszę - przekonuje Katarzyna Szelążek
- Gdy tylko wracam do Żar, od razu się tutaj duszę - przekonuje Katarzyna Szelążek Janczo Todorow
W mieście powstaje komitet walczący o czyste powietrze. - Nie możemy czekać, aż nas wszystkich wytrują. Musimy coś zrobić dla nas i kolejnych pokoleń - mówią członkowie społecznego komitetu.

Najczęściej narzekają mieszkańcy osiedla Moniuszki. - Bardzo często nad osiedlem roznosi się gryzący i duszący dym - opowiada pani Irena. - I wszystko idzie z jednej fabryki.
- Szczypią mnie oczy i drapie w gardle od tych wyziewów - twierdzi pani Danuta. - Czuć przy tym zapach trocin. Moja córka mieszka w Niemczech, na terenie Zagłębia Rhury, gdzie są różne zakłady i tam nie ma żadnego smrodu. Powietrze jest czyste. Dlaczego u nas nie może tak być?

- To, co się unosi z dymem z pewnością nie jest dobre dla zdrowia - przekonuje pani Zofia. - Podobno w ośrodkach onkologicznych naszego regionu najwięcej pacjentów jest z Żar. Nikt nie mówi, żeby zamykać fabryki, ale można chyba zadbać o to, żeby z kominów nie leciał trujący dym.

Po prostu duszę się

- Od kilku lat przebywam zagranicą - mówi Katarzyna Szelążek. - Zawsze, gdy przyjadę mam różne dolegliwości. Po prostu duszę się. Po paru dniach pobytu w tym mieście czuję się wykończona. Współczuję mieszkańcom osiedla Moniuszki, gdzie jest najgorzej. A w Żarach od lat mówi się problemie zanieczyszczenia powietrza, ale nic się nie zmienia.

Kilka dni temu na osiedlu Moniuszki zawiązał się komitet społeczny, który ma zebrać opinie, wnioski i propozycje mieszkańców w sprawie zanieczyszczenia powietrza.

- Władze województwa lubuskiego przygotowują nowy program ochrony środowiska - informuje Stanisław Hałabura, prezes żarskiej spółdzielni mieszkaniowej, która obejmuje praktycznie teren całego osiedla. - Wszyscy mieszkańcy, zarówno osiedla, jak i miasta mogą zgłaszać swoje opinie i wnioski w tej sprawie do 15 września w siedzibie naszej spółdzielni przy ul. Wieniawskiego. Następnie przekażemy je do marszałka województwa lubuskiego, burmistrza Żar oraz starosty żarskiego. Nie chcemy upolityczniać tej akcji, dlatego nie będziemy włączać żadnych działaczy partyjnych i radnych. Mieszkańcy potrzebują czystego powietrza, niezależnie od układów politycznych.

Chcemy wiedzieć co jest grane

Przewodniczącą komitetu została Wanda Dobroń. - Chcemy, żeby żarskie społeczeństwo dowiedziało się, jakim powietrzem oddychamy my wszyscy. Szczególnie w soboty i niedziele nad naszym osiedlem bardzo się dymi. Nie możemy czekać, aż wszyscy zachorujemy. Musimy coś z tym zrobić. Kiedyś na osiedlu była stacja monitoringu zanieczyszczenia powietrza, ale ją zlikwidowano z powodu wysokich kosztów. Ludzie zasługują na to, żeby ją ponownie uruchomić - zaznacza W. Dobroń.

Komitet społeczny będzie się domagał utworzenie nowej strefy ochronnej wokół miasta, ze względu na znaczne przekroczenie emisji pyłu, benzopirenu, ozonu i formaldehydu, a także dostosowania się do norm dopuszczalnego zanieczyszczenia, obowiązujących w Unii Europejskiej. Komitet będzie dążył do tego, żeby w centrum osiedla została otwarta stacja monitoringu powietrza. Członkowie komitetu zamierzają zobowiązać burmistrza, aby wystąpił do NFZ o opracowanie statystyki zachorowalności żaran na choroby dróg oddechowych i onkologiczne. - W czerwcu, co najmniej przez tydzień jedna z żarskich firm pracowała przy wyłączonych filtrach kominowych, co wywołało oburzenie mieszkańców. Dlatego komitet domaga się, aby na czas konserwacji elektrofiltrów przerywano produkcję - zaznacza S. Hałabura.

Wideo

Komentarze 106

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
lizun9
Zacytuję jednego z pracowników,mieszkańców(?) Witnicy: " prezesura browaru jest bardzo zła, pracownicy są źle traktowani - nikt nie
dostaje nawet piwa w formie bonusu a możnaby dodawać pracownikom jako premię do
ich marnej pensji.

Zła atmosfera pracy to wina złego zarządu. Ktoś kto chce rządzić bardzo - dla
samej władzy robi to nieskutecznie. Browar witnica upadłby prawie ale znalazł
ostatnio jakiegoś inwestora z warszawki który postanowił zainwestować w te siki.

Ludzie do pracy sa tam przyjmowani po znajomości, kolesie i kolesie kolesiów.
Jakoś to sie kręci ale jest lipa jak brzoza. Te piwo to zwykłe szczyny."

Może i lepiej smrodu i narzekań w Żarech za to mniej.

No i co z tego? A w Ameryce biją murzynów...
Kiedy byłem dopiero u progu swojego alkoholizmu i wpadłem na pomysł zastąpienia importowanego piwa swojskimi produktami wybrałem te, które były popularne wśród klientów warszawskiego Piotra i Pawła w Blue City. Mają tam taką alejkę z piwami swiata. Najbardziej ogołocone były półki z witnickim "Lubuskim" i piwami z "Fortuny" Też je wziąłem i kupuję do dziś. Fachowcy oceniają je jako piwo nierówne, raz lepsze, raz gorsze, w zalezności od warki, mnie natomiast odpowiada. Jedyny szajs jaki z Witnicy piłem to ciemne miodowe. To naprawdę złe piwo. A że bankrutują? Przecież oni nie mieli żadnej polityki promocyjnej. Dopiero na przełomie 2010 i 2011 dostali kasę z Unii, którą wydali na stronę www, projekty etykiet i inne tym podobne. Mają słabą sieć sprzedaży - nawet w lubuskiem. W cholernej Palmiarni są raptem 3 rodzaje ich piwa Teraz poszli w markety pomijając małe sklepy. Podobno tak ma być korzystniej...
A prawdziwe szczyny można kupić od browaru w Głubczycach. Albo od browaru Jagiełło w Chełmie. Ich "Magnat Śliwkowy" albo "Czekoladowy" przypomina ruski spirt podrasowany sztucznymi aromatami. Na zdrowie..
e
elefant
Pewnie tak samo jak w "Zagłobie" Niemniej jednak żal, bo firma spokojnie mogłaby funkcjonować, a ludzie mieli by produkt z którym mogliby swoją żarskość identyfikować - jak w Lwówku Śl.

Zacytuję jednego z pracowników,mieszkańców(?) Witnicy:
" prezesura browaru jest bardzo zła, pracownicy są źle traktowani - nikt nie dostaje nawet piwa w formie bonusu a możnaby dodawać pracownikom jako premię do ich marnej pensji.
Zła atmosfera pracy to wina złego zarządu. Ktoś kto chce rządzić bardzo - dla
samej władzy robi to nieskutecznie. Browar witnica upadłby prawie ale znalazł ostatnio jakiegoś inwestora z warszawki który postanowił zainwestować w te siki.

Ludzie do pracy sa tam przyjmowani po znajomości, kolesie i kolesie kolesiów.
Jakoś to sie kręci ale jest lipa jak brzoza. Te piwo to zwykłe szczyny."

Może i lepiej smrodu i narzekań w Żarech za to mniej.
l
lizun9
Może i dobrze Ty wiesz jak śmierdziało z tego browaru !

Pewnie tak samo jak w "Zagłobie" Niemniej jednak żal, bo firma spokojnie mogłaby funkcjonować, a ludzie mieli by produkt z którym mogliby swoją żarskość identyfikować - jak w Lwówku Śl.
e
elefant
Przypadek Witnicy pokazuje, że od woli właściciela można się było uwolnić. A przepisy podatkowe istnieją i dziś. Mimo to znajdują się ludzie, którzy swoje małe browary budują - vide browar Gontyniec, browar Jabłonowo, browar Fortuna.. Rozumiem jednak, że odprawa od syndyka stanowi pokusę - łatwiej ją wziąć i drapnąć na emeryturkę

Może i dobrze Ty wiesz jak śmierdziało z tego browaru !
l
lizun9
Wola wlaściciela z Zielonej Góry i durne przepisy podatkowe,które faworyzowaly bardzo dużych producentów.A jak juz zdemontowali większość urządzeń i wystawili browar w częściach do sprzedaży to piwoważy nie mieli szans.

Przypadek Witnicy pokazuje, że od woli właściciela można się było uwolnić. A przepisy podatkowe istnieją i dziś. Mimo to znajdują się ludzie, którzy swoje małe browary budują - vide browar Gontyniec, browar Jabłonowo, browar Fortuna.. Rozumiem jednak, że odprawa od syndyka stanowi pokusę - łatwiej ją wziąć i drapnąć na emeryturkę
e
elefant
I co ich powstrzymało, by z tej sztuki skorzystać, gdy browar upadał?

Wola wlaściciela z Zielonej Góry i durne przepisy podatkowe,które faworyzowaly bardzo dużych producentów.A jak juz zdemontowali większość urządzeń i wystawili browar w częściach do sprzedaży to piwoważy nie mieli szans.
l
lizun9
Tak się składało,że mój kolega był w kierownictwie żarskiego browaru i miałem dostęp do piwa wyprodukowanego zgodnie ze sztuką browarniczą.

I co ich powstrzymało, by z tej sztuki skorzystać, gdy browar upadał?
e
elefant
No nie gadaj, że tęsknisz do tych zadymionych sal tętniących przepitym niewyrażnym bełkotem, gdzie w okienku lady chłodniczej majaczył śledzik i ogórki, a pani z fartuchu lała z nalewaka jakieś gorzkie świnstwo? Mały wtedy byłem ale parę łyków tego żarskiego piwa ściągnąłem. Toż to w końcu kolejna pozycja w dorobku miasta - kompletnie zniszczone piwowarstwo, mimo PRLowskich inwestycji w miejscowy browar I pomysleć, że teraz się tak ceni regionalne browary. Na przykład dzisiaj byłem w Mińsku Mazowieckim na imprezie, gdzie obok wielu wioskowych wytwórców slow food wystawiał się właściciel pewnej pasieki specjalizującej się w miodach pitnych i piwach miodowych. 8 zeta za butelkę - i była u niego kolejka

Fakt Ty pamiętasz lat 80 wtedy to producenci oszczedzali na wszystkim,a najbardziej na czsie produkcji,poniewaz rynek wchlaniał każdy towar,a swoje też robiły bufetowe - beczki były drewniane i można było rozcięczać.Inne piwo bylo w latach 60/70 ja to piwo miałem na myśli,bo mnie w Polsce nie bylo od 1983 roku do 1992,a tam piwo było i jest cały czas takie samo.
Atmosfera Smakosza czy Myśliwskiej jest mi obca,ale wiem jak wyglądały te lokale i co się tam wyrabiało,szczególnie w dniach wypłat.Oprócz śledzika i ogóreka raczej galareta i krupniok byly sztandarowa zagrychą,ale wówczas klasa robotnicza konsumowała więcej wódki.
Tak się składało,że mój kolega był w kierownictwie żarskiego browaru i miałem dostęp do piwa wyprodukowanego zgodnie ze sztuką browarniczą.

Moda na lokalne,tradycyjnie wytwarzane produkty opanowała cały cywilizowany Świat,ale hipermarketowa produkcja ma swoich zwolenników raczej ze względu na zasobność portfela niż smak.
l
lizun9
Kiedyś w Żarach robili PIWO - oprócz tego z masowej produkcji też dobre, było dla specjalnych"klientów" niezapomniany smak,bo teraz to piwa smaku nie mają albo ja już go nie czuję.Ale przy Radebergerze jeszcze od czasu do czasu lubię pokonwersować.

No nie gadaj, że tęsknisz do tych zadymionych sal tętniących przepitym niewyrażnym bełkotem, gdzie w okienku lady chłodniczej majaczył śledzik i ogórki, a pani z fartuchu lała z nalewaka jakieś gorzkie świnstwo? Mały wtedy byłem ale parę łyków tego żarskiego piwa ściągnąłem. Toż to w końcu kolejna pozycja w dorobku miasta - kompletnie zniszczone piwowarstwo, mimo PRLowskich inwestycji w miejscowy browar I pomysleć, że teraz się tak ceni regionalne browary. Na przykład dzisiaj byłem w Mińsku Mazowieckim na imprezie, gdzie obok wielu wioskowych wytwórców slow food wystawiał się właściciel pewnej pasieki specjalizującej się w miodach pitnych i piwach miodowych. 8 zeta za butelkę - i była u niego kolejka
g
gość

po konwersować?

szacun

e
elefant
No niestety, ja należę do pijaków patriotycznych - piję głównie "Lubuskie" z Witnicy. Jedyny wyjątek robię dla Portera z litewskiej Uteny. Co biorąc pod uwagę moje kresowe pochodzenie żadnym odstępstwem od zasady nie jest...

Kiedyś w Żarach robili PIWO - oprócz tego z masowej produkcji też dobre, było dla specjalnych"klientów" niezapomniany smak,bo teraz to piwa smaku nie mają albo ja już go nie czuję.Ale przy Radebergerze jeszcze od czasu do czasu lubię pokonwersować.
l
lizun9
No nie takie pudło,jak moglem się tak pomylić.
Wydawało mi się to w Twoim stylu,ale teraz widzę,że jednak styl nie ten.Zmyliło mnie to piwo Gulden Draaka o które "ten" rolinik się zakładać chciał.

No niestety, ja należę do pijaków patriotycznych - piję głównie "Lubuskie" z Witnicy. Jedyny wyjątek robię dla Portera z litewskiej Uteny. Co biorąc pod uwagę moje kresowe pochodzenie żadnym odstępstwem od zasady nie jest...
e
elefant
Ja na wczoraj mam alibi - wprawdzie nie pląsałem tanga, ale też było fajnie.

No nie takie pudło,jak moglem się tak pomylić.
Wydawało mi się to w Twoim stylu,ale teraz widzę,że jednak styl nie ten.Zmyliło mnie to piwo Gulden Draaka o które "ten" rolinik się zakładać chciał.
Ale swoją drogą Pardon,To Tu polecam,niektóre pozycje maja bardzo ciekawe,w zeszłym tygodni byliśmy z Zosią na Szabacie w zwierciadle sztuki.
G
Gość
Jak byś sie zaciągnął tutejszym powietrzem,to też bys zwariował.

widze że masz niezły ubaw z tego że my mamy smrod a ty czyste powietrze. Baw sie tak dalej
l
lizun9
Tobie radze wybierz się do Pardon To Tu, dzisiaj jest potańcówka przy przedwojennych tangach,a i pl.Grzybowski po ostatniej przebudowie świeci nowym blaskiem.
Bo ja to za stary,coby się lansować po deptaku,siedzimy sobie w Parku Tężniowym z moją Zosią,ona wdycha powietrze a ja z notebookiem na kolanach czuwam nad wszystkim.

Ja na wczoraj mam alibi - wprawdzie nie pląsałem tanga, ale też było fajnie.
Dodaj ogłoszenie