Nadkom. Fabijański: - Powiadomienie o śmierci. To jedno z najbardziej traumatycznych przeżyć

Piotr Jędzura
Piotr Jędzura
Rozmowa z nadkomisarzem Piotrem Fabijańskim Piotr Jędzura
Rozmowa z nadkom. Piotrem Fabijańskim, nowym komendantem zielonogórskiej policji.

- Dlaczego akurat zawód policjant?
- To było jedno z moich dziecięcych marzeń. Sięgając pamięcią wstecz, do końca dziś nie odnajduję w pamięci inicjatora, który skierował mnie ku policji. O możliwość wstąpienia do policji pytałem już jednak będąc w klasie maturalnej. Starania zacząłem w 1992 r, a w mundurze udało mi się rozpocząć służbę w 1994 r. czyli 23 lata temu.

- Pamięta pan swoją pierwsza poważną interwencję już będą policjantem?
- Jedna z moich pierwszych interwencji na pewno zostanie mi w pamięci do końca życia. To była tragiczna sytuacja. Zostaliśmy skierowani na miejsce śmiertelnego wypadku drogowego. Zginął ojciec z małym dzieckiem. To były wczesne lata 90. Nie mieliśmy wtedy jeszcze w policji psychologa. Przypadło mi powiadomienie o śmierci, o tym tragicznym zdarzeniu, żonę i matkę ofiar. To dla mnie, wtedy młodego policjanta, było jednym z najbardziej traumatycznych przeżyć.

- Pracę zaczynał pan w Słubicach, w mieście przygranicznym w trudnych czasach początku lat 90.
- Zaczynałem służbę w mieście, w którym w pewnym momencie społeczność była wręcz nie do opanowania. W mieście, w którym pojawiły się wszystkie możliwe narodowości, władano różnymi językami, a my spotkaliśmy się z szeregiem przeróżnych problemów. To była bardzo intensywna służba, w której nie sposób było się nudzić. Nie było nawet czasu na przerwy w służbie. Jeździliśmy z interwencji na interwencje. Miasto w tamtych czasach liczyło około 10 tys. mieszkańców, i nagle rozrosło się do 40 tys. mieszkańców. Musieliśmy sobie z tym radzić, a zagrożeń nie brakowało.

- Z czym było wtedy w służbie najgorzej, najtrudniej?
- Mieliśmy w tamtych czasach jako policja bardzo dużo zdarzeń związanych z rozbojami, oszustwami. Zdarzały się również zabójstwa.

- Interwencje, patrole, cały czas coś się działo. Nie brakuje panu tej właśnie roboty?
- Jeżeli ktoś czuj się policjantem z krwi i kości to zawsze będzie mu brakować tej policyjnej, mówiąc kolokwialnie roboty. W życiu zawodowym przychodzi jednak taki czas, że chce się osiągnąć coś na szersza skalę, nie tylko przez podejmowanie interwencji, ale również poprzez szerszy wpływ na zapewnienie bezpieczeństwa lokalnym społecznościom, na znacznie szerszym terenie niż ulica.

- Dziś komendant miejski zielonogórskiej policji. To wyzwanie, zaszczyt?
- To jest dla mnie zaszczyt, duma, docenienie i ogromne wyzwanie, a przy tym wielkie zobowiązanie. To zobowiązanie nie tylko wobec policjantów, którym od dzisiaj dowodzę, których służbę będę organizował, ale przede wszystkim zobowiązanie wobec mieszkańców Zielonej Góry i powiatu. Z tego zobowiązania będę się starał jak najlepszy wywiązać.

- Ma pan jakiś konkrety plan na zielonogórską jednostkę. Będzie jakaś rewolucja?
- Jestem zwolennikiem ulepszania, a nie rewolucji. Mam bardzo dobra ocenę pracy zielonogórskich policjantów. Tu pracują doskonali fachowcy. Policjanci, którzy w sposób profesjonalny realizują swoje zadanie. Oczywiście, pewnie z czasem dostrzegę jakie rzeczy, które można ulepszyć.

- Z czym pan będzie najbardziej walczył w zakresie przestępczości?
- W ostatnim okresie wzrosłą liczba uszkodzeń mienia. To są kategorie zdarzeń dosyć uciążliwych społecznie. Jest pewna liczba zdarzeń związanych z rozbojami, nad którymi widzę, że zielonogórscy policjanci panują i świetnie dają sobie z nimi radę. Należy się jednak temu jeszcze nie problemowi, ale zjawisku przyjrzeć. Chciałbym z całą stanowczością walczyć z wszelkiego rodzaju zachowaniem nieakceptowalnym społecznie. To są wybryki chuligańskie, spożywanie alkoholu w miejscach publicznych, typowa chuliganka, niszczenia mnie. To co społeczeństwu bardzo mocno doskwiera.

- W Zielonej Górze mamy trochę poważnych i trudnych imprez sportowych
- Nie chwaląc się, w zabezpieczeniu imprez masowych mam ogromne doświadczenie. Jeszcze pełniąc służbę na stanowisku naczelnik wydziału prewencji policji w Słubiach, miałem do czynienia z dwoma ligami piłkarskimi. Z perspektywy zastępcy naczelnika sztabu lubuskiej policji do głównych zadań należy przecież zabezpieczenie i koordynacja imprez masowych w skali całego województwa. Sport jest dla ludzi, należy się nim cieszyć. Sam chodzę na żużel jako widz. Jestem fanem drużyny koszykówki Stelmet BC Zielona Góra. Bywałem na meczach, bardzo mi się podoba gra zielonogórskich koszykarzy. To wybitni, profesjonalni sportowcy.

- Jak pan spędza czas po pracy, jakieś hobby?
- Lubię biegać. To obecnie modna forma zdrowego stylu życia i robienie czegoś dla ciała i właśnie bieganie mnie wciągnęło. Lubię również czytać dobre książki, choć ostatnio z braku czasu jest to utrudnione.

- Dziękuję

Przeczytaj też:Nadkom. Piotr Fabijański szefem zielonogórskich policjantów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie