Zamknij

Gazeta Lubuska

Najbardziej malownicze trasy rowerowe w Lubuskiem. Widoki zapierają dech, nogi i rower niosą ku przygodzie! - lista najpiękniejszych szlaków

trasy rowerowe lubuskie, lubuskie gdzie na rower, ścieżki rowerowe lubuskie, piękne trasy rowerowe lubuskie, malownicze trasy rowerowy lubuskie, tra

Michał Korn

Poprzednie Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze [4/18] Poprzednie Następne

Trasą granic Zielonej Góry. 100 km obłędnych widoków i walki z samym sobą

Trasą granic Zielonej Góry. 100 km obłędnych widoków i walki z samym sobą

Pobudka o 4 rano
To jedyna taka trasa w Zielonej Górze. Liczy ponad 100 km, wiedzie nowymi granicami miasta i dostarcza mnóstwa wrażeń. I uprzedzam, nie jest łatwa. Zresztą, ludzie w ogóle mówią, że jestem „świrem”. Kiedy tylko mam wolny dzień - mimo iż spać kładę się około północy - jestem w stanie obudzić się i postawić swój organizm na nogi już o 3-4 nad ranem! Ale nie robię tego bez przyczyny, oczywiście. Dziś zabieram was w podróż nieco zmodyfikowaną trasą ultramaratonu!

Tylko ty, natura i piękne widoki
Szlak wiedzie głównie duktami leśnymi i przecina takie miejscowości i osiedla jak: Zieloną Górę Osiedle Cegielnia, Rybno, Łochowo, Jeleniów, Jarogniewice, Barcikowice/Zatonie, Sucha, Nowy Kisielin, Jany, Stożne, Las Nadodrzański (w tym fragment przy Odrze), Wysokie, Przylep, Zieloną Górę Osiedle Leśne. Trasa to jedna pętla zaczynająca się i kończąca w Zielonej Górze. Zapytacie co po drodze? Poza pięknymi widokami, budzącą się do życia przyrodą, zahaczamy o spory kawałek historii naszego regionu.

Zawsze zaczynam przy zabytkowej Wieży Braniborskiej (przy niej akurat mieszkam), by od razu wystrzelić w kierunku Parku Braniborskiego oczywiście. I kiedy większość zielonogórzan przewraca się w łóżku na drugi bok, ja mam już za sobą panoramę miasta i zapierający dech wschód słońca. Zaś przed sobą: dziesiątki kilometrów dróg pełne niespodzianek. Prawda, że pięknie? Mój szlak wiedzie przez Wzgórza Braniborskie (tak, dokładnie tam znaleźć możemy słynną Wieżę Bismarcka, zwaną również Wilkanowską).

A tak prezentuje się w oryginale trasa zielonogórskiego ultramaratonu:



Nasjłynniejsza w regionie kałuża i Las Odrzański
Z Wilkanowskiej Góry rower niesie mnie w miejsce, gdzie w okresie jesienno-zimowym znajduje się słynne rozlewisko. Chodzi o teren w okolicach Jarogniewic. Deszczowa aura może sprawić, że w zasadzie nie da się tam przejechać na sucho. Dlaczego uwielbiam to miejsce? Bo zawsze ma w sobie coś dzikiego. Latem wydaje się bardzo przyjemne, zaś zimą potrafi zaskoczyć i być nieprzewidywalne. Podobnie jest ze znajdującym się kilkadziesiąt kilometrów dalej Lasem Odrzańskim, który wręcz uwielbiam. Jest to bardzo specyficzne miejsce, gdzie zawsze czuję się nieco odizolowany. W zależności od aury panuje tam niepokojący półmrok lub efekt nieśmiało przebijającego się przez korony drzew słońca. Ach, no i wilgoć! Przygotujcie się, że po wizycie w tym lesie wasz rower zupełnie nie będzie przypominał pojazdu sprzed kilkudziesięciu minut.

A z Lasu Odrzańskiego to już rzut beretem w kierunku Przylepu i Zielonej Góry. I to właśnie te ostatnie 30 km potrafi dać najbardziej w kość. Bo teren wcale nie robi się bardziej płaski, a nogi nie podają tak, jak na początku wyprawy... Musicie jednak wiedzieć, że każdy kilometr tej potrafi bombardować zmysły, zaś natura z jaką, jako rowerzyście, przychodzi obcować, potrafi zaskoczyć i zmusić do dodatkowego wysiłku. I to jest chyba w tym wszystkim najpiękniejsze! I gwarantuje wam, że nigdzie indziej poza krajobrazami nie zobaczycie w czasie jazdy tylu saren, dzików, jelenii, lisów czy wiewiórek. Owsze trasa z jednej strony wymaga od nas bardzo dobrego przygotowania, zaś z drugiej nagradza pięknem natury. Dlatego właśnie wam ją polecam. Do zobaczenia na szlaku!

Autor: Michał Korn

Najnowsze wiadomości

reklama

Polecamy