Nasi żołnierze w Afganistanie: Bravo na patrolu (zjęcia)

Mjr Szczepan Głuszczak (dab)
Podczas patrolu żołnierze zachowują szczególna ostrożność.
Podczas patrolu żołnierze zachowują szczególna ostrożność. Mjr Szczepan Głuszczak
Żołnierze zgrupowania bojowego Bravo patrolowali wioskę Aghowjan. Wcześniej kilka razy rebelianci atakowali z niej pobliską bazę wojsk koalicyjnych.

Patrol w Afganistanie

W pieszym patrolu do Aghowjan wziął udział jeden z plutonów 1. kompanii piechoty zmotoryzowanej Zgrupowania Bojowego Bravo składającego się z żołnierzy 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej z Międzyrzecza.

- Celem naszego patrolu było prewencyjne zapobieganie ostrzałom bazy oraz poznanie nastrojów panujących w śród ludności lokalnej - wyjaśnił ppor. Tomasz Doliński dowódca 4. plutonu piechoty zmotoryzowanej.

Każdy żołnierz zabrał ze sobą ponad 20 kg wyposażenia i uzbrojenia. Kamizelka kuloodporna, karabin, środki łączności, duży zapas dodatkowej amunicji oraz niezbędna w tych warunkach woda - zaczynają nieznośnie ciążyć po kilku kilometrach marszu w ponad trzydziestostopniowym upale i na wysokości ponad 2.000 metrów. Ponadto marsz w górzystym terenie to nie wycieczka krajoznawcza. Zmęczenie wzmagają częste zmiany tempa, przyklękanie i krótkie przebieżki.

Wioska położona jest u stóp pięknych i malowniczego pasma gór De Manjare Ghate. Zbliżających się do Afghojanu żołnierzy witali obecni na polach uprawnych okoliczni rolnicy i dzieci. Droga biegnie wzdłuż dużych otwartych terenów, na których pasterze wypasają zazwyczaj owce i kozy.

Osłaniali dowódcę

Żołnierze bardzo ostrożnie sprawdzają podejście do wioski. Pomimo tego, że odwiedzają ją dość często, nigdy nie działają rutynowo. Poruszając się pomiędzy kalatami (typowe afgańskie zabudowania) uważnie lustrują wszystkie zakamarki, okna, dziury czy niebezpieczne miejsca. W centrum Aghojanu wita Polaków przedstawiciel starszyzny. Po chwili zjawiają się inni mieszkańcy wraz z dziećmi.

- Zawsze kiedy odwiedzamy tereny zabudowane staramy się rozmawiać z ich mieszkańcami. Dzięki temu możemy poznać ich nastroje, zdobyć cenne informacje na temat działalności talibów czy chodźmy pomóc potrzebującym - wyjaśnił ppor. Doliński.

Kiedy oficer rozmawiał z miejscowymi, pozostali żołnierze z plutonu nie mieli przerwy. Wręcz przeciwnie. Teraz dopiero musieli wzmóc czujność i zapewnić bezpieczeństwo swojemu dowódcy. - Wyznaczam mojej drużynie sektory obserwacji i wyczulam ich by zwracali uwagę na wszystkie szczegóły. Szczególnie niebezpieczne są osoby podjeżdżające na motorach. Wówczas trzeba zachować szczególną ostrożność. Trzymać ich na odległość, lub gdy ich przepuszczamy, musimy się upewnić, że nie są uzbrojeni i nie mają wrogich zamiarów. Trzeba ich przede wszystkim dokładnie przeszukać - przyznaje kpr. Jarosław Kędra - dowódca 3. drużyny 4. plutonu.

- Gdy jedni zabezpieczają teren wokół rozmów, inni bezpośrednio ubezpieczają dowódcę i tłumacza - dodał st. szer. Piotr Stopiński, strzelec z 3. drużyny

Pomagają mieszkańcom

Często podczas wizyt w okolicznych wioskach żołnierze starają się także udzielać pomocy jej mieszkańcom. Zdarza się, że miejscowi zwracają się do nich z problemami zdrowotnymi. W składzie patrolu zawsze jest ratownik medyczny, który okazuje się być bardzo pomocny w takich przypadkach.

- Bardzo często zdarzają się zainfekowane rany lub dolegliwości związane z zapaleniem spojówek. Przyczyna leży przede wszystkim w braku stałego dostępu do wykwalifikowanej pomocy medycznej oraz nieprzestrzegania zasad higieny - podkreślił st. szer. Bartosz Borzych, sanitariusz z 4. plutonu, który tym razem pomógł trójce dzieci.

Pieszo bronią bazy

Według dowódców z bazy Warrior patrole piesze są bardzo ważnym elementem ochrony bazy i przeciwdziałania atakom rebeliantów. Dzięki stałej obecności w pobliskich wioskach Polacy pokazują swoje zainteresowanie losem ich mieszkańców i budują bardzo potrzebne zaufanie. Patrole te są również bardzo skuteczne.

- Wielokrotnie było tak, że kiedy zbliżaliśmy się do wioski, płoszyliśmy przygotowujących się do ataku rebeliantów lub odnajdowaliśmy broń. Często się też zdarzało, że patrole piesze zatrzymywały rebeliantów, którzy próbowali podkładać improwizowane ładunki wybuchowe. Patrol pieszy jest o tyle lepszy od zmotoryzowanego, że łatwiej jest się nam schować. Możemy podejść w nocy niepostrzeżenie do wioski, skryć się w rodzynkarni i poczekać dwie lub trzy godziny aż zjawi się przeciwnik. Wówczas wykorzystując element zaskoczenia, możemy wyeliminować zagrożenie - zaznaczył dowódca plutonu.

Zgrupowanie Bojowe "Bravo", które stacjonuje w najbardziej wysuniętej na południe polskiej Bazie Warrior w dystrykcie Gelan, składa się przede wszystkim z żołnierzy 1. batalionu piechoty zmotoryzowanej z 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej z Międzyrzecza wchodzącej w skład "Czarnej Dywizji". Uzupełniają ich saperzy z 1. Brzeskiej Brygady Saperów, Żandarmeria Wojskowa oraz inne jednostki SZ RP. Wraz z afgańską armią i policją odpowiadają za bezpieczeństwo w południowej części prowincji Ghazni.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie