Nasi żołnierze wzmacniają Południową Flankę NATO na Bałkanach [ZDJĘCIA]

Dariusz Brożek
Dariusz Brożek
Od stycznia międzyrzeczanie są jednym z bojowych ogniw wielonarodowej dywizji w Rumuni. Szkolą się tam w ramach programu Wzmocnienia Południowej Flanki NATO. Tak samo, jak np. Amerykanie i Anglicy, którzy podczas rotacyjnych treningów w Polsce wzmacniają wschodnią flankę Sojuszu.
Od stycznia międzyrzeczanie są jednym z bojowych ogniw wielonarodowej dywizji w Rumuni. Szkolą się tam w ramach programu Wzmocnienia Południowej Flanki NATO. Tak samo, jak np. Amerykanie i Anglicy, którzy podczas rotacyjnych treningów w Polsce wzmacniają wschodnią flankę Sojuszu. kpt. Weronika Milczarczyk/PKW Rumunia
Ponad 150 żołnierzy z międzyrzcko-wędrzyńskiej brygady od kilku tygodni przebywa na misji w Rumunii. Trzon kontyngentu stanowi kompania zmotoryzowana, która przeszła ostatnio intensywne szkolenie.

Od stycznia międzyrzeczanie są jednym z bojowych ogniw wielonarodowej dywizji w Rumuni. Szkolą się tam w ramach programu Wzmocnienia Południowej Flanki NATO. Tak samo, jak np. Amerykanie i Anglicy, którzy podczas rotacyjnych treningów w Polsce wzmacniają wschodnią flankę Sojuszu.

Jak wyglądała służba wojskowa w czasach PRL? Zobacz zdjęcia

Kolejną zmianę polskiego kontyngentu w tym bałkańskim kraju wystawiła elitarna 17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana z Międzyrzecza i Wędrzyna. Jego trzonem jest kompania zmotoryzowana, która rozpoczęła ostatnio cykl zajęć taktycznych na obiekcie poligonowym Balta Verde.

- Dla dużej części żołnierzy jest to już druga zmiana kiedy wykonują zadania w południowej części Europy. Są wśród nas również tacy, którzy służą w polskim kontyngencie po raz pierwszy i dla nich każdy z obiektów jest nowy. Przede wszystkim działanie w wielonarodowym pododdziale jest dla nich czymś nowym, gdzie wiele komend jest podawanych również w języku angielskim – informują.

Tygodniowy trening taktyczny obejmował zagadnienia dotyczące drużyny; rozpoczynając od szyków i forsowania zróżnicowanego terenu, kończąc na kontakcie z przeciwnikiem. Większość z zagadnień realizowana była z pododdziałami 26 batalionu piechoty „Red Scorpions” (Czerwone Skorpiony), któremu podporządkowana jest polska kompania zmotoryzowana.

Zobacz wideo z odsłonięcia w Międzyrzeczu pomnika dowódcy Powstania Wielkopolskiego

- W tym tygodniu mamy okazję sprawdzić znajomość wcześniej wypracowanych zasad współdziałania. Co prawda obowiązują nas procedury natowskie, jednak występują różnice w wyposażeniu poszczególnych kompanii, a co za tym idzie np. czas wykonania pewnych czynności. W fazie początkowej na zgraniu tych elementów zależy nam najbardziej - zaznacza jeden z oficerów.

Ważnym elementem szkolenia była obsługa broni. Poruszanie się z nią, prowadzenie ognia do przeciwnika, zmiana magazynka lub rodzaju broni w trakcie kontaktu ogniowego - zarówno działając w sekcjach, całą drużyną jak i plutonem. Kolejnym ważnym zagadnieniem było udzielanie pierwszej pomocy i ewakuacja rannych, czyli Medevac.

Ogniowy trening strzelców

- Szkolimy się po to, by jak najlepiej wykonać postawione nam zadanie. Nikt nie zakłada na starcie osłabienia pododdziału, jednak zważywszy na specyfikę działania zagrożenia są w to działanie wpisane. Dlatego też każdy z żołnierzy musi znać procedury medyczne oraz odnaleźć się w terenie na wypadek, gdyby został chociażby izolowany od sił głównych - zaznacza jeden z żołnierzy,

Wszyscy dowódcy zgodnie zaznaczają, że nieustanny trening i powtarzanie podstawowych czynności pozwala żołnierzom wypracować właściwe nawyki. Dodatkowo podczas działań, gdzie oddziaływanie przeciwnika oraz reżim czasowy nie odstępują żołnierzy na krok, pozwala zachować spokój oraz uniknąć błędów.

Żołnierze musieli wykonać sześć zadań na tzw. pętli taktycznej. Drużyny znały kierunek przyszłego działania. Rozkaz obejmował przeprowadzenie patrolu i rozpoznanie obiektu. Żołnierze nie wiedzieli jednak, jakie niespodzianki czekają na ich podczas wykonywania tego zadania.

- Tutaj nie ma punktów za dobre i złe rozwiązanie, liczy się zgranie drużyny i kontynuacja zadania pomimo napotkanych trudności – mówi jeden z żołnierzy.

Młodzież balowała na całe miasto. Zobacz zdjęcia

Każda z drużyn musiała wykazać się znajomością szyków oraz dostosować je do terenu i przeszkód. Zasadzka i działanie na wypadek kontaktu z wrogiem były kolejnym elementem egzaminu. W wyniku prowadzonych działań, ktoś z drużyn został ranny i tutaj priorytetowym działaniem było udzielenie pomocy koledze. Jeśli okazało się że odniesione rany były zbyt poważne, pododdział musiał się wycofać i wezwać medyków.

Po zakończeniu ewakuacji medycznej, należało kontynuować działanie prowadzące do wykonania najważniejszego zadania. Co jeśli napotkany teren nie był możliwy do pokonania? Należało znaleźć obejście, a z pewnością kanały wodne tego zadania nie ułatwiały. W tym miejscu kłaniała się również umiejętność nawigacji w terenie.

Najlepiej wyszkoleni dotarli do ostatniego punktu, obiektu który musieli rozpoznać i zająć. Dopiero przekazana drogą radiową informacja „Melduje wykonanie zadania” oznaczała zakończenie drużynowego egzaminu. Można je było usłyszeć 12 razy, co pokazało że wszystkie drużyny są gotowe do realizacji kolejnych wyzwań.

Więcej informacji z powiatu międzyrzeckiego w dzienniku „Gazeta Lubuska” i na portalu miedzyrzecz.naszemiasto.pl.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie