Nauczyciele dostają prezenty na koniec roku jak dzieci na komunię

  • Gazeta Lubuska

Zbigniew Borek

Zegarek, rower, sprzęt muzyczny, biżuteria, książki, albumy - nie, to nie prezenty na pierwszą komunię świętą, ale na koniec roku. Nie, nie dla dzieci, ale dla nauczycieli.
 fot. sxc.hu

Nauczycielka jednej z gorzowskich szkół co roku dbała o to, żeby poprzez uczniów do rodziców niby niechcący dotarła lista potrzebnych jej rzeczy, które - oczywiście przypadkiem - potem na koniec roku otrzymywała jako prezenty.

O tej sprawie słyszało wielu gorzowskich nauczycieli. - To skandal i wstyd! - mówią. Słyszał też lubuski kurator oświaty Roman Sondej. - Ta pani już jest na emeryturze - mówi. I podkreśla: nauczyciel nie może w żaden sposób zabiegać o prezenty ani tym bardziej ich wymuszać.

A jak jest w praktyce, postanowiliśmy sprawdzić przed jutrzejszym zakończeniem roku.

Co etap, to nagroda

W praktyce jest tak, że wychowawcy dostają prezenty jak dzieci na komunię. Nie wszyscy oczywiście i nie zawsze, ale na liście, którą ustaliliśmy, rozpytując tylko kilku rodziców, znalazły się: książki, albumy, zegarek, mała wieża stereo, a nawet biżuteria i rower.

- Zwyczaj dawania kwiatów i czekoladek czy bombonierek jest powszechny. Jak dziecko kończy kolejny etap edukacji, to wartość prezentów rośnie - opowiada gorzowianin, rodzic trojga dzieci w wieku szkolnym.

O jakie etapy chodzi? Oto one: koniec trzeciej klasy (żegnamy wychowawców z nauczania początkowego), koniec szóstej klasy (żegnamy wychowawców z podstawówki), koniec gimnazjum (żegnamy wychowawców z gimnazjum) i koniec szkoły średniej (tu już żegnamy wszelkich wychowawców na amen).

- Na tych etapach nie wypada się żegnać kwiatkiem i czekoladką, bo trud włożony w wychowanie naszych dzieci zasługuje na większą wdzięczność - mówi nasz rozmówca i to - uwaga! - bez śladu ironii w głosie. On naprawdę nie widzi w tym żadnego problemu.

- A ja widzę, ale jakie mam wyjście, jak wszyscy się na prezenty składają? - pyta inny rodzic, wcale nie oczekując odpowiedzi (w tej sprawie żaden z naszych rozmówców, oprócz kuratora Sondeja, nie zgodził się wypowiadać pod nazwiskiem).

Trójki klasowe w akcji

Od "tych spraw" są rady rodziców, potocznie nazywane trójkami klasowymi. To one zarządzają, po ile wszyscy rodzice uczniów składają się na "swoją panią" lub "swojego pana".

Rodzice z reguły to akceptują. Dlaczego? Ano dlatego, że lepiej się złożyć po 5 lub 10 zł na "porządny" prezent dla wychowawcy (nauczycieli niewychowawców opędza się kwiatkiem, a i to nie wszystkich) niż samemu kupować byle jaką wiązankę, bo nawet ona kosztuje 15-20 zł.

Jak weźmiemy klasę złożoną z 30 uczniów i zbiórkę po 10 zł, to mamy już 300 zł. Co na to kurator oświaty? Czy należałoby zabronić uczniom (czytaj: rodzicom) takiej składki?

- To jest dylemat - mówi Roman Sondej. - Proszę też pamiętać, że zwykle nauczyciel, a nawet uczniowie nie są wtajemniczeni w to, co on ma dostać w prezencie. I proszę się wczuć w rolę nauczyciela: jest ostatnie uroczyste spotkanie z klasą na koniec roku szkolnego, uczniowie w obecności rodziców wręczają mu ten prezent... Nauczyciel nierzadko czuje się skrępowany, ale czy powinien odmówić i ryzykować, że obrazi i swoich uczniów, i ich rodziców, którzy działali przecież w dobrej wierze...

- No właśnie, co powinien zrobić w takiej sytuacji? - dopytujemy.
Sondej odpowiada: - Lepiej by było, gdyby w dniach poprzedzających zakończenie roku wysłał uczniom i rodzicom czytelny sygnał, że nie oczekuje żadnych prezentów.

Czekolada dłużej… postoi

Rok (szkolny) za rokiem (szkolnym) jednak mija, a zwyczaj dawania prezentów pozostaje. - I tak jednak najwięcej pieniędzy idzie dzieciom i ich rodzicom na kwiatki. Wprawdzie coraz więcej z nich przynosi czekoladę, ale kwiaty są nie do przebicia - opowiada doświadczona nauczycielka z gimnazjum.

Starszy nauczyciel z podstawówki potwierdza: - Za komuny to były nieśmiertelne goździki albo tulipany, teraz to głównie róże, ale kwiatek to nadal prezent numer 1 - mówi. I dodaje: - A szkoda, bo czekolada jest tańsza niż róże, no i dłużej… postoi.

- Gdzie jest granica między tym, co wolno, a czego nie wolno nauczycielowi przyjąć? - pytamy kuratora oświaty.

On odpowiada: - Przepisy oświatowe tego nie precyzują, dlatego opieramy się na antykorupcyjnych. Podstawowa zasada: nauczyciel nie może w żaden sposób zabiegać o prezenty. Za swoją pracę otrzymuje wynagrodzenie i nie ma prawa oczekiwać żadnych świadczeń od rodziców czy uczniów. Przepisy dopuszczają tylko symboliczne podziękowanie, np. wiązankę kwiatów.

- Czekoladę, bombonierkę? - pytamy.
- Tak, to też jest dopuszczalne - odpowiada Sondej.
- Atlas, album, encyklopedię? - dociskamy.
- To zależy, bo jeśli prezent kosztuje, powiedzmy, do 50 zł, to nie jest żaden problem, ale jeśli 300 zł, należałoby się zastanowić, czy taki prezent jest właściwy - odpowiada kurator.

Jego zdaniem o prezencie wykraczającym poza symboliczne podziękowanie nauczyciel powinien po fakcie poinformować dyrektora szkoły. - Ten na podstawie informacji od swoich pracowników może zdecydować, że o zwyczaju dawania prezentów powinna porozmawiać w kolejnym roku rada pedagogiczna, która może wprowadzić jakieś regulacje - mówi Sondej.

To w nas tkwi?

Kurator podkreśla, że zwyczaj symbolicznych podziękowań jest u nas mocno zakorzeniony, nie tylko zresztą w oświacie. - Nie mamy też sygnałów, żeby to miało niebezpieczną skalę. Powtarzam jednak: nauczyciel nie może o prezenty zabiegać ani tym bardziej ich wymuszać - mówi Roman Sondej.

Jednocześnie kurator apeluje: - W sytuacji, gdy rodzic czuje się zmuszany do dawania pieniędzy na prezent, powinien powiadomić kuratorium. Można zadzwonić do dyrektora wydziału nadzoru pedagogicznego Jana Butryma albo do mnie, pod numer 0 95 720 84 12. Zapewniamy dyskrecję i szybką reakcję poprzez naszych wizytatorów.

Sam Sondej przyznaje, że jako rodzic składał się tylko na drobne prezenty dla wychowawców swoich dzieci. Jako nauczyciel geografii rzadko był wychowawcą i dostawał całe naręcza kwiatów. - Co roku trochę zanosiłem do kościoła - mówi.

Belfer w potrzasku

A co o prezentach mówią sami wychowawcy? - Przy tej okazji odsądza się nas od czci i wiary, a prawda jest taka, że kosztowne prezenty nie są żadną normą, tylko wyjątkiem i nie ma żadnych wymuszeń, a jedynie przesada ze strony niektórych rodziców - mówi jeden.

Inny się przez to od razu denerwuje: - Ja się od tego nie wzbogacę! Wolałbym, żeby zamiast prezentu, kwiatów czy czekoladek, rodzice złożyli się na farbę i mi klasę pomalowali, bo już chyba od 15 lat nie była odświeżona. Ale powiedzieć im tego nie mogę, bo ktoś może uznać, że wymuszam daninę.

Ten pierwszy dodaje: - Niektórych rodziców nie stać na żaden wydatek. Do niczego na pewno się nie dołożą, a ich dzieci przyjdą i bez tego ponoć symbolicznego kwiatka. Powiedzieć dzieciom, żeby przyniosły "tylko kwiatek", też więc nie powiem, bo im będzie przykro.

Wideo

polecane: Flesz: Więzienie za przekręcanie liczników

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

20.06.2016, 00:06

Też uważam, że dużo zależy od inicjatywy rodziców, bo sami często zarządzają jakieś ogromne składki na te prezenty, a moim zdaniem dużo ciekawej wychodzą takie prezenty, które są dane typowo od klasy, uczniowie mają w ich robieniu jakiś swój własny udział i są dzięki temu pamiątką dla nauczyciela na wiele lat. Słyszałam na przykład, że jedna klasa w szkole mojego syna wyszła z inicjatywą zrobienia fotoksiążki dla wychowawcy. Poszperałam trochę w internecie i jest sporo stron, na których można coś takiego zamówić, najciekawsza to chyba PIxbook . Koszt takiej fotoksiążki, to równowartość jednego większego bukietu, więc naprawdę warto. Oczywiście dzieciaki też mają w tym duży wkład, bo sami wybierają zdjęcia i wymyślają dedykację .

10.07.2009, 14:12

temat stary jak świat. A prawda jest taka, że to rodzice sami wymyślili te prezenty, a ich dzieci w naturalny sposób powielają ich zachowania, i gdy same maja już swoje pociechy, również kupuja na zakończenie roku jakiś prezent. Ja sama nie jestem zwolennikiem takiego dziękowania, ale zawsze zostaje przegłosowana i szczerze przyznam, że czasami takie wyjście jest najlepsze, bo zamiast kupować kwiaty za 100zł, lepiej niech to bedzie jakiś osobisty drobiazg. A najlepiej to byłoby te pieniądze przeznaczyc właśnie na coś do szkoły, jak wcześniej pisała pani na forum. Lecz często wtedy pojawia się larum ze strony rodziców dzieci kończących edukacje," bo ich dziecko juz z tego nie skorzysta, to dlaczego ma coś kupować" itp. itd. Kółko sie zamyka. Myślę że należy ten temat zostawić do indywidualnego rozpatrzenia przez osoby najbardziej zainteresowane, dopiekając sobie nawzajem tu na forum niczego nie zmienimy, bo każdy ma rację, w większym lub mniejszym stopniu. Pozdrawiam

01.07.2009, 11:27

Nasze dzieci były zadowolone ze swojej wychowawczyni kończyły podstawówkę.Nasza trójka klasowa i dzieci postanowiliśmy się zebrać i kupić pani prezent,dostała pani srebną biżuterie.Ale przy rozdaniu świadectw było widać jak pani była związana z klasą że o prezencie nawet zapomniała.Ale jesteśmy zadowoleni że nasze dzieci były tak traktowane że napewno same dobre rzeczy wyniosły.

30.06.2009, 02:30

Czy ktoś nie pomyślał, że w szkołach i przedszkolach pracują ludzie, którzy lubią robić to, co robią? Przepracowałam w szkole 27 lat. Zawsze na pierwszym zebraniu informuję rodziców o tym, że za naukę ich dzieci dostaję pensję. Słodycze przyniesione przez dzieci zjadamy wspólnie. Rodzice zamiast prezentów kupują do klasy sprzęt sportowy i gry dydaktyczne. Tak też można.

21.06.2009, 08:41

Zadowolona ma rację . Ja jak pracowałem ciężko za psie pieniądze to po cichu szukałem nowej pracy. I po kilku miesiącach znalazłem ją. Płaca prawie czterokrotnie większa i za biurkiem.
Nie każdy ma predyspozycje do bycia np. kierowcą. Zawsze można zmienić zawód jak ja zamiast ściemniać. Polecam.

21.06.2009, 00:14

Moja córka skończyła w tym roku szóstą klasę i wychowawczyni dostała piękną złotą biżuterię którą osobiście jako matka z trójki klasowej wybierałam. I wiecie co? ZASŁUŻYŁA NA NIĄ chociaż nie chciała jej przyjąć!!! Dwunastu uczniów na 25 dostało świadectwa z czerwonym paskiem czyli połowa klasy.

20.06.2009, 23:43

CO JA CZYTAM???

KOCHANI, CZY NAUCZYCIELE PRZEKAZALI WIEDZĘ??

A JEŻELI TAK, TO KOMU ??

STATYSTYKI POEGZAMINACYJNE W SZKOŁACH LUBUSKICH MÓWIĄ COŚ ZUPEŁNIE INNEGO !!!!

JEDNOZNACZNIE OKREŚLONO, ŻE WYNIKI SĄ BARDZO SŁABE!!

TO KOMU TĘ WIEDZĘ PRZEKAZANO??

NA KONIEC ROKU DAJE SIĘ.......................??? A CO ????

20.06.2009, 12:49

Do ,,Styranego belfra".
Tu mi uciekłeś a mam w temacie ,,Zobacz artykuł Zobacz jak wypadli nasi gimnazjaliści na egzaminie" odpowiedź. Pisałeś tam, że min. nikt nie porusza ,,waszego" tematu na forum a sam temu przeczysz buszując na takim temacie. Więc skoro jesteś taki obrotny to wróćmy do zarobków. Sprawdź proszę kilka oświadczeń majątkowych radnych nauczycieli. Wiem, że będą zaniżone z racji brania wolnego na działalność społeczną ale diety rekompensują utracone zarobki więc je zsumujemy i otrzymamy zarobek jaki by przysługiwał konkretnej osobie gdyby nie była radną/ym.
Pozdrawiam i czekam w temacie ,, Zobacz jak wypadli nasi gimnazjaliści na egzaminie" dział AKTUALNOŚCI!

19.06.2009, 22:32

CIEKAWE CZY I ŻONA REDAKTORA AUTORA TEGO ARTYKUŁU TEŻ JAKO NAUCZYCIELKA NIGDY PREZENTÓW NIE PRZYJMOWAŁA OD RODZICÓW BO JA WĄTPIĘmasz pecha lekkodudchu - moja żona nie jest nauczycielką

19.06.2009, 13:17

Drodzy państwo, czy ktoś Was do czegoś zmusza? Ja czegoś tu nie rozumiem. Gdy kończyłam szkołę daliśmy nauczycielce kosz kwiatów, uważaliśmy, że zasłużyła, bo mordowała się z nami, i walczyła o nas jak lew. Ale to było na zakończenie szkoły, nie każdego kolejnego roku.
Każdy robi co chce, jeśli rodzice małych dzieci chcą dać nauczycielowi prezent, ich sprawa. To prezent nie łapówka. Czują się wdzięczni? Świetnie, mają jakieś pozytywne uczucia. Gorzej, jeśli liczą, że dzięki prezentowi w następnym roku ich dziecko będzie gwiazdą, bo to by już było łapówka :/
Ktoś napisał, że rodzice najpierw dają, a potem obgadują, cóż to przestroga dla tych co biorą.
pozdrawiam

19.06.2009, 01:14

W dniu 18.06.2009 o 13:35, stary belfer napisał: nie biorę prezentów i uprzedzam o tym uczniów; jak dostaję czekoladki to zżeramy je wspólnie. Naprawdę zależy mi na jednym, aby nawet po wielu latach uczeń na mój widok na ulicy nie odwracal się, nie przechodzil na drugą stronę lecz się klalanial - wtedy mam ogromną satysfakcję
CIEKAWE CZY I ŻONA REDAKTORA AUTORA TEGO ARTYKUŁU TEŻ JAKO NAUCZYCIELKA NIGDY PREZENTÓW NIE PRZYJMOWAŁA OD RODZICÓW BO JA WĄTPIĘ

18.06.2009, 21:53

W dniu 18.06.2009 o 17:42, ~marta~ napisał: Jakie prezenty? Jedna wielka bzdura! Pracuję 4 lata, jestem młodym nauczycielem, nigdy nie dostałam więcej niż bukiet kwiatów. Nigdy też prezentu się nie domagałam. Co więcej, dlaczego nikt nie napisze o tym, że książki dla uczniów na zakończenie roku szkolnego musimy kupić za własne pieniądze! Robi się jakąś wielką nagonkę nie znając tego z naszej strony. Nikt nigdy nie stanie w obronie nauczyciela jeżeli nie ma w rodzinie lub wśród przyjaciół nauczyciela, niestety!

18.06.2009, 21:49

Nauczyciel pracuje i za swoją pracę otrzymuje wynagrodzenie. Pamiętam czasy kiedy moje dzieci /2/ chodziły do szkoły podstawowej.
Wychowywałam dzieci sama, pienędzy malutko oj malutko. A na prezent przeba było.się złożyć, bolało.

Bez obrazy, wszędzie są prezenty. Pamiętam taką historię. Kołeżanki córka wraca ze szkoły, koniec roku szkolnego.
Taki szkrab który skończył drugą klasę i płacze. Koleżanka przerażona, pyta, co się stało?
A Kamilka na to, pani nawet nie spojrzała na czekoladę, którą dałam, a Kaśkę wyściskała i powiedziała, że
jest wspaniałą dziewczynką. Tylko, że Kamilki mama pracowała jako sprzątaczka, a Kasi mama na wysokim
urzędniczym stanowisku i prezent który otrzymała pani nie był wart 2 zł a około 200zł.
W oświacie na stanowisku pracownika biurowego pracowałam ponad 20 lat.
Są nauczyciele którzy nigdy nie wezmą nic poza kwiatkiem, czekoladą. Ale to nawet nie 50% ogółu.
Ale bardzo wielu jest takich, którzy za kasę, prezent, duszę diabłu by oddali.
Miejscowość w której mieszkałam nie była wielka. Nauczycieli znałam wszystkich dobrze,
większość z nich to moi koledzy, sąsiedzi. Więc biorę pełną odpowiedzialność za moje słowa.

18.06.2009, 19:42

Jakie prezenty? Jedna wielka bzdura! Pracuję 4 lata, jestem młodym nauczycielem, nigdy nie dostałam więcej niż bukiet kwiatów. Nigdy też prezentu się nie domagałam. Co więcej, dlaczego nikt nie napisze o tym, że książki dla uczniów na zakończenie roku szkolnego musimy kupić za własne pieniądze! Robi się jakąś wielką nagonkę nie znając tego z naszej strony. Nikt nigdy nie stanie w obronie nauczyciela jeżeli nie ma w rodzinie lub wśród przyjaciół nauczyciela, niestety!

18.06.2009, 19:13

Bzdura, jakie prezenty. Pracuję 30 lat i nie dostałam nigdy nic, oprócz kwiatów i to reprezentacyjnie od klas. Może z 2 czekolady, których wziąć nie chciałam, a w rezultacie - zjadły dzieci w tej klasie, z której była czekolada /gdy brakło tabliczek do podziału, dokładałam cukierki/. Zawsze mówiłam dzieciom,że wystarczy ich "dziękuję", życzliwy uśmiech itp. Raz rodzice wpadli na pomysł,że może daliby mi w prezencie łańcuszek złoty, bo jeden rodzic był jubilerem. Odmówiłam. Po prostu -uważam,że to jest skazywanie dzieci na coś, co nie powinno mieć miejsca. Ale znam przypadki -owszem,że w szkołach i to całkiem niedawno, uczennice klas szóstych szkoły podstawowej koło Zielonej Góry /jak mówili mi rodzice/, zbierały pieniądze na bal zakończeniowy klas szóstych, aby mogli w nim brać udział zaproszeni nauczyciele. W tym celu - uczennice chodziły po klasach i głośno czytały komunikat w stylu "Niektórzy uczniowie klas szóstych .../tu wymieniano ich nazwiska/ - nie zapłacili pieniędzy, dlatego zbieramy od pozostałych klas. Nie wiem, jak to nazwać, ale to po prostu niezła wizytówka organizatorów balu pożegnalnego klas szóstych. I pewnie - pomysł niektórych wychowawców wraz z rodzicami. Czego więc uczą? nie bardzo rozumiem. Moje dzieci - były i będą wychowywane bez "głupienia na temat jakichkolwiek prezentów:". Jeśli już - to uważam,że klasa -skoro chce - niech wręczy symbolicznego kwiatka czy bukiet. Pozdrawiam - przeciwniczka prezentów.

18.06.2009, 18:12

Znów prasa i inne media szukają tematów zastępczych. Jak wspomniano, że nie będzie podwyżek dla nauczycieli w przyszłym roku to należy przykryć drażliwy temat dla rządzących jakoby ogromnymi prezentami otrzymywanymi przez pedagogów. W większości szkół jest to kwiatek i uśmiech dziecka. Znów chcą skłócić społeczeństwo i napuszczają na nauczycieli. A niestety niemądry naród lubi igrzyska i zaczyna się "dowalanie" nauczycielom ; jak to krótko pracują, tyle mają ferii, wakacji, jakie to "fortuny" zarabiają. Nasze społeczeństwo nie myśli, jest sterowalne przez media i polityków. Sam fakt, że prawie 3/4 społeczeństwa nie wszystko rozumie w wiadomościach lub co czyta w gazecie - o czymś świadczy. Jest to świadoma i celowa polityka, szkoda że tak wiele osób daje się nabierać na plewy!

18.06.2009, 18:11

A czym przepraszam oni sobie zasłużyli na te prezenty. Czy ich zawód jest w czymś lepszym od księgowego pielęgniarki czy sklepowej która pracuje "świątek piatek i niedziela" za marne 1000zł.
PARANOJA co sie dzieje w Poalsce

18.06.2009, 17:09

W dniu 18.06.2009 o 11:58, Maria z gimnazjum napisał: Jeżeli sądzisz, że nauczyciel ma dużo czasu, wysokie zarobki, nic nie musi robić, ma dom i fajną brykę, spedza urlop w tropikach, dostaje czekoladki i kwiatki to ... zostań nauczycielem !!!
JEŚLI JEST TAK CIĘŻKO PRACUJĄC W SZKOLE TO ZAWSZE MOŻNA SPRZĄTAĆ ULICE{KAŻDA PRACA GODNA JEST} MA TO SWOJE ZALETY ŚWIEŻE POWIETRZE PRACA MNIEJ STRESUJĄCA A I PRZYSŁOWIOWY GROSZ MOŻNA ZNZLEŻĆ będzie naprawdę lżej!!!!!!!

18.06.2009, 17:06

W dniu 18.06.2009 o 11:58, Maria z gimnazjum napisał: Jeżeli sądzisz, że nauczyciel ma dużo czasu, wysokie zarobki, nic nie musi robić, ma dom i fajną brykę, spedza urlop w tropikach, dostaje czekoladki i kwiatki to ... zostań nauczycielem !!!
JEŚLI JEST TAK CIĘŻKO PRACUJĄC W SZKOLE TO ZAWSZE MOŻNA SPRZĄTAĆ ULICE{KAŻDA PRACA GODNA JEST} MA TO SWOJE ZALETY ŚWIEŻE POWIETRZE PRACA MNIEJ STRESUJĄCA A I PRZYSŁOWIOWY GROSZ MOŻNA ZNZLEŻĆ będzie naprawdę lżej!!!!!!!

18.06.2009, 16:46

Najlepszym prezentem jest ;"Dzień dobry", kilka lat po ukończeniu szkoły.

18.06.2009, 16:26

Jak się ma praca nauczyciela do dziecka przyjmującego po raz pierwszy komunię św.
Wyjątki zawsze się zdarzają. W każdym zawodzie. W każdej rodzinie. Najwięcej narzekają ci co dają. TAK. Najpierw da (wręczy), a później...
Nikogo nie oburza fakt pękatej koperty wręczanej lekarzowi. Banknoty ukradkiem wsuwane pielęgniarce do kieszeni fartuszka. Oczywiście są i wyjątki. Kiedyś wręczyłam pielęgniarce banknot w podziękowaniu za skorzystanie z telefonu (automat był zepsuty), komórkowego nie miałam. Stanowczo odmówiła.
Dzieciom na zakończenie roku szkolnego dawałam czekoladę lub bombonierkę (nauczyciel też ma dzieci - no nie każdy), a jak była potrzeba to wspólny prezent od wszystkich uczniów danej klasy. Żadnej anteny satelitarnej, kolorowego telewizora. Coś skromnego, ale praktycznego.
Tym co narzekają, krytykują przypomnę, że przysłowie "Obyś cudze dzieci uczył" zawsze jest na czasie.

"Nauczyciel nie zawsze robi to, czego uczy. Jest jak lekarz zapisujący lekarstwa, których sam nie używa" - Juliusz JJ. Herlinger

18.06.2009, 15:35

nie biorę prezentów i uprzedzam o tym uczniów; jak dostaję czekoladki to zżeramy je wspólnie.
Naprawdę zależy mi na jednym, aby nawet po wielu latach uczeń na mój widok na ulicy nie odwracal się, nie przechodzil na drugą stronę lecz się klalanial - wtedy mam ogromną satysfakcję

18.06.2009, 14:41

W dniu 18.06.2009 o 11:33, mak napisał: Durny artykuł. Moja zona pracuje od lat w szkole i NIGDY nie przyniosła ŻADNYCH PREZENTÓW. Może tak GL zajmie się poważnymi tematami a nie sprawdzonymi plotkami. Schodzicie w dół z jakością.
hehto Ty tylko sprawdź gdzie ona faktycznie po zajęciach z tymi prezentami biega skoro Ty ich w domu nie widzisz

18.06.2009, 13:58

Jeżeli sądzisz, że nauczyciel ma dużo czasu, wysokie zarobki, nic nie musi robić, ma dom i fajną brykę, spedza urlop w tropikach, dostaje czekoladki i kwiatki to ... zostań nauczycielem !!!

18.06.2009, 13:52

hmm, a nasz informatyk nie wziął od nas flaszki na koniec liceum, tylko powiedział, że mamy sami ją wypić za jego zdrowie

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3