MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Nawet bezdomni odeszli

JANCZO TODOROW 363 44 60 [email protected]
Po latach świetności dworzec kolejowy popada w ruinę. Odjeżdża z niego coraz mniej pociągów, pasażerów jak na lekarstwo.

O jego urodzie pisano w gazetach krajowych. W latach 60. żarski dworzec wygrał konkurs na najpiękniejszy spośród innych podobnych obiektów w kraju. Nawet w czasie, kiedy obowiązywały kartki na żywność, w dworcowym barze można było wybierać i przebierać w daniach. W holu głównym było tłoczno i gwarno, a przez głośniki co jakiś czas zapowiadano pociągi.
To już przeszłość, dziś dworzec razi przyjezdnych i mieszkańców swoją szpetotą. Stłuczony zegar peronowy, zabite na głucho deskami toalety, zmurszała elewacja, powyrywane rynny, ściany pomalowane sprejem - to zniechęca ludzi do korzystania z dworca, a dla gości stanowi brzydką wizytówkę miasta.

Nawet bezdomni odeszli

,,Schody’’ zaczęły się kilka lat temu, gdy poczekalnię przerobiono na przychodnię kolejową. Przychodnię później zlikwidowano, zamknięto także i bar. Duża redukcja kursów pociągów spowodowała, że liczba pasażerów korzystających z dworca drastycznie spadła. Przy ,,życiu’’ pozostały tylko kasy biletowe oraz kiosk z gazetami i drobnymi artykułami.
W ostatnich latach podczas mrozów dworcowy hol był wymarzonym miejscem na nocleg dla bezdomnych, ale tej zimy z powodu oszczędności centralne ogrzewanie wyłączono i bezdomni nie tłoczyli się już koło kaloryferów. Jesienią zamknięto też kiosk z gazetami, bo interes się nie opłacał.
Dla kolei dworzec stał się ciężarem, bo jego koszty utrzymania są duże, a dochody z przewozów coraz mniejsze. - W latach 70. odprawialiśmy w ciągu doby ok. 50 pociągów osobowych i 30 towarowych - wspomina dyżurny ruchu Henryk Ostrowski, który pracuje na żarskim dworcu od 33 lat. - Teraz w poniedziałki, kiedy jest najwięcej pociągów, odprawiamy 10 osobowych i mniej więcej tyle towarowych. Zazwyczaj kursuje tędy od czterech do sześciu pociągów osobowych. W sobotę i niedzielę nie jeżdżą w ogóle. Kiedyś była świetlica dla młodzieży, a w niej gry. Kasa pracuje z przerwami, a podróżnych jest coraz mniej.
H. Ostrowski uważa za przyczynę upadku fakt, że Żary położone są na obrzeżach kraju. Gdyby leżały w centrum, to krzyżowałyby się w nich główne szlaki i ruch nadal byłby duży. Teraz pozostaje czekać tylko na cud, jak mówi, może po wejściu Polski do Unii Europejskiej coś się zmieni i dworzec odżyje.

Miasto chce, ale nie może

Burmistrz Roman Pogorzelec ubolewa, że dworzec wygląda coraz gorzej, a kolej nie jest w stanie zadbać o obiekt. - Mnie się wydaje, że budynek nadaje się do wykorzystania i do innych celów - może sklep albo hurtownia. Trzeba się po prostu nad tym zastanowić. Jesteśmy otwarci na rozmowy z kolejarzami. Gdyby padła propozycja o przejęcie dworca przez miasto, to byśmy go przejęli - mówi.
- Wystąpiliśmy już do 64 gmin z propozycją przekazania budynków dworcowych - wyjaśnia Ryszard Pluciński, dyrektor Zakładu Nieruchomości PKP w Ostrowie Wlkp. - W Żarach jest jednak gorsza sytuacja, gdyż dworzec kolejowy ma bardzo niekorzystną lokalizację - jest usytuowany na peronie między torami i trudno wydzielić go geodezyjnie, po to by przekazać go miastu. Ponadto nie ma dobrego dojazdu, jedyna możliwość to poprowadzenie go od ul. Okrzei. Cały czas myślimy, co z tym budynkiem zrobić i jak zagospodarować puste pomieszczenia. Dla nas to duży problem, bo obiekt znajduje się w centrum miasta, a jego wykorzystanie jest tak utrudnione.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska