Nie poszedł na własny ślub, bo... pojechał na mecz

Krzysztof Korsak 0 95 722 57 72 [email protected]
- Efektowna oprawa to tygodniowe przygotowania po kilka godzin dziennie, a na meczu to tylko dwie minuty pokazu - tłumaczyli kibice Stilonu
- Efektowna oprawa to tygodniowe przygotowania po kilka godzin dziennie, a na meczu to tylko dwie minuty pokazu - tłumaczyli kibice Stilonu fot. Kazimierz Ligocki
To historia o kibicu Stilonu sprzed 30 lat. Krąży po stadionie przekazywana z pokolenia na pokolenie. Kibic dla drużyny potrafi oddać wiele. Ale czy wszystko?

SŁOWNICZEK KIBICA

SŁOWNICZEK KIBICA

ekipa - grupa kibiców
młyn - sektor najwierniejszych fanów
zgoda - ekipy lubią się ze sobą i jeżdżą na swoje mecze
kosa - ekipy nie lubią się ze sobą
oprawa - efektowna prezentacja na trybunach, złożona np. z rac, flag czy kartonów
ultras - w Polsce nazywa się tak grupy, które robią oprawy
zin - gazeta kibicowska

Na stadionie Stilonu od lat krąży pewna legenda. Legenda o człowieku-legendzie. Wszyscy wołają na niego Czelsi. I przekonują, że ta historia to absolutna prawda.

- Koło 30 lat temu brał ślub w katedrze. W ten sam dzień był wyjazd, chyba na Lechię Gdańsk. Pod kościół przyszli koledzy i wołali do niego: "Andrzej, dawaj na mecz!". No i Andrzej pojechał - opowiadał ze śmiechem 27-letni Adam, kibic Stilonu.

Jak to się skończyło? Żona czekała na niego. A ślub odbył się w innym terminie. W takim bez meczu.

Nikt nie chce się zabijać

Dzisiaj też kibice potrafią oddać wiele dla swojego klubu. Jak wiele? Popularne są hasła nawet o oddaniu życia. - Tak naprawdę to w większości tylko przenośnia. Przeważnie chuligani biją się dla sportu i jeden drugiemu nie chce zrobić poważniejszej krzywdy. A już na pewno nikt nie chce się zabijać - tłumaczył Krzysztof, kibic Stilonu.

Niestety dochodzi do tragicznych wypadków, np. w Krakowie. Co jednak warte podkreślenia, (prawdopodobnie) jeszcze nikt nie zginął na tzw. ustawkach, czyli umawianych walkach w ustronnym miejscu. A było ich już w Polsce dobre kilka setek.

Dla swojego klubu niektórzy są w stanie wytatuować swoje ciało. W Polsce prym pod tym względem wiodą kibice ŁKS-u Łódź. Dziarę z "eską" ma na nodze także Maciej, kibic Stilonu. - Chciałem się wydziabać, a jak się dziabać, to tym, z czym się utożsamiasz. A co za 30 lat? Będzie pamiątka z tego, co robiłem za młodego. A kto wie, może dalej będę jeździł na mecze? - głośno myślał chłopak.

Dla klubu jest w stanie zrobić bardzo dużo. - Pamiętam akcję oddawania krwi na naszym stadionie. Kolega organizował ją w sobotę o 8.00 w zimie. A ja jak poje... rozlepiałem plakaty o akcji przy minus 20 st. Celsjusza - śmiał się Maciej.

Dla niego wyniki nie decydują o obecności na piłkarskich spotkaniach. - Fajnie, jak klub wygrywa, ale jakby przegrywał, to i tak będę chodził na mecze. Nie ma znaczenia czy to pierwsza czy piąta liga - mówił Maciej. On był jednym z 50 kibiców, którzy pomogli klubowi przed sezonem w przygotowaniu stadionu do rozgrywek. Za darmo.

Na mecz uciekali przez okno

Jednym z największych poświęceń kibica jest mecz wyjazdowy. Często trwa on kilkanaście godzin. A nierzadko dobę czy nawet dwie. Trafne hasło na ten temat na fladze mają kibice Lecha Poznań: "Miłości do Lecha nie mierzymy w kilometrach".

- Mógłbym jechać i 48 godzin, czy tam nawet 5 tys. km. Jak jest ważny mecz, to trzeba tam być i tyle. To fajna przygoda - wyjaśniał Piotr, kibic Stilonu. Często taki wyjazd czy mecz to ciężka przeprawa. Nasi rozmówcy uciekali już przez okno, szli do sklepu i wracali następnego dnia, jechali na mecz, zamiast iść do dziewczyny czy opuszczali rodzinne przyjęcia.

- Szczerze? Ślubu brata bym nie opuścił. Wiesz, to rodzina. Ale na kuzyna już bym nie poszedł - śmiał się 26-letni Tomasz, kibic Stilonu. Z pracy też potrafi się urwać. - No co? Wyjazd, to już wszyscy wiedzą, że nie przyjdę - mówił. Wyobraźnia kibica w tym przypadku nie zna granic. - Kiedyś jeden z kibiców poszedł w kapciach wyrzucić śmieci. Już nie wrócił do domu. Pojechał tak na mecz - opowiadał Adam.

Dużo czasu zajmuje kibicom przygotowanie oprawy. - Efektowna oprawa to tygodniowe przygotowania po kilka godzin dziennie, a na meczu to tylko dwie minuty pokazu - mówił 25-letni Łukasz, kibice Stilonu.

Koszt waha się od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Ale najpiękniejsze pokazy mogą kosztować nawet 50 tys. zł. Kibice biorą pieniądze ze zbiórek na stadionie, własnych składek, a niekiedy od specjalnego sponsora.

- Dla niektórych to dziwne, ale my się tym po prostu interesujemy. Niektórzy przychodzą oglądać mecze, a my chcemy nadać trochę kolorytu naszej piłce - wyjaśniał Łukasz.

Żużel? Przecież to włosy trzeba myć

W fanatyzmie dziewczyny nie są wcale gorsze od chłopaków. - Mogę pojechać na drugi koniec Polski i wydać ostatnia kasę, jak czuję taką potrzebę - mówiła nam Karolina, kibicka żużlowej Stali Gorzów. Jeszcze kilka lat temu pomagała w przygotowywaniu opraw, strony internetowej czy gadżetów.

- Pamiętam taką historię. Awantura z mamą przed moją 18-stką. Babcie zaproszone, dziadki, wujkowie, ciotki. A akurat był turniej gwiazdkowy w Pile. I chciałam jechać. Afera była w domu niemiłosierna. I musiałam zostać. Foch był straszny. Ale, wiesz, to była moja 18-stka. Trochę głupio bez solenizantki -po latach już z uśmiechem opowiadała Karolina.

Pytam, czy jej koleżanki nie pukają się w głowę na to przywiązanie do żużla. - No pewnie! Miliard moich koleżanek tego nie rozumie! Mówią: "chodzisz na ten żużel, a tam się kurzy tylko. Piach w oczy leci. Potem włosy trzeba myć. Nie można pójść w sandałkach". - opowiadała, a ja zwijałem się ze śmiechu.

To trzeba przeżyć...

I pewnie wielu puka się w głowę na fanatyzm kibica. No bo jak można jechać 30 godzin na mecz w zimie w "zdechłych" pociągach, jak można przygotowywać godzinami oprawy, jak można wydawać pieniądze na składki kibicowskie, itp.?

- To trzeba przeżyć, żeby to zrozumieć, żeby w to uwierzyć - głosiło hasło jednej z opraw Legii Warszawa. - Jedni zbierają znaczki, inni chodzą do kina, a my się cieszymy, jak skacze adrenalina - głoszą z kolei kibice Lecha Poznań.

Nic dodać, nic ująć.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Deep Purple
"Przeważnie chuligani biją się dla sportu i jeden drugiemu nie chce zrobić poważniejszej krzywdy. A już na pewno nikt nie chce się zabijać - tłumaczył Krzysztof, kibic Stilonu." Może ta dyscyplina "sportu" stanie się dyscypliną olimpijską?
"Niestety dochodzi do tragicznych wypadków, np. w Krakowie. Co jednak warte podkreślenia, (prawdopodobnie) jeszcze nikt nie zginął na tzw. ustawkach, czyli umawianych walkach w ustronnym miejscu. A było ich już w Polsce dobre kilka setek." Może szkoda bo gdyby się "kibice" pozabijali przy uprawianiu tej dyscypliny "sportu", to mógłbym zabrać rodzinę na jakiś mecz.
p
przymierze
STALECZKA I SILON POWINNI TRZYMAC SZTAME A NIE KOSE PRZECIEZ TO JEDNO MIASTO JEDNO GODŁO ALE SZACUN DLA STILONU ZA POMOC NA DERBACH Z FALUSEM FALUBAZEM
C
Corve
Czelsi nie poszedł na ślub?

Łeee, to ja jestem cienki bolek, bo tylko olałem egzamin na polibudzie kiedy był pamiętny mecz 4:3 Stilonu z Pogonią....
~nowy~
gazeta kibicowska??
Dodaj ogłoszenie