Nie żyje małżeństwo spod Gorzowa. - To byli spokojni, normalni ludzie. A z ich synem nawet się niektórzy kumplowali - mówią mieszkańcy

Robert Gorbat
Robert Gorbat

Wideo

Zobacz galerię (4 zdjęcia)
Jenin. Druga wioska za Gorzowem w kierunku Kostrzyna. Najpierw mija się Łupowo, potem jest właśnie Jenin. W piątek, 27 listopada, od południa mówiło się tutaj tylko o jednym - śmierci małżeństwa w jednym z domów.

Przez wioskę mkną każdego dnia setki pojazdów. Wiadomo - droga z Gorzowa do Kostrzyna, czyli do granicy. Najpierw trochę asfaltu, potem bruk. Po lewej stronie biały kościół, tuż za nim supermarket. Krótko po godz. 14.00 staję na parkingu, wchodzę do środka i pytam jedną z ekspedientek:
- Słyszała pani o tragedii, która się tu dziś rozegrała?
- Proszę pana, od południa nie mówi się w Jeninie o niczym innym! Proszę podjechać jeszcze kilkaset metrów. Po lewej stronie zobaczy pan policyjne wozy z włączonymi kogutami. To tam.

Czytaj także

Dwa domy bez przegrody

I rzeczywiście, po chwili widzę stroboskopowe światła i dwa domy. Pierwszy jasny, najwyraźniej przedwojenny i z reklamą zakładu wulkanizacyjnego. Drugi czerwony, typowy klocek z lat osiemdziesiątych, otoczony ładnym ogrodem. Wejście na każdą z posesji blokują od drogi biało-niebieskie, policyjne taśmy. Między budynkami nie ma żadnego parkanu. Zatrzymuję się tuż za dwoma radiowozami. Panowie policjanci są bardzo uprzejmi, ale też oszczędni w wypowiedziach.

- Zgłoszenie otrzymaliśmy od mieszkańca pierwszego domu, tego jasnego, około godziny 11.00. Do zdarzenia doszło w drugim domu, czerwonym. Palą się w nim światła, bo trwają czynności. Nic więcej nie możemy panu powiedzieć - słyszę od jednego z mundurowych.

Nie żyje małżeństwo spod Gorzowa. Mieszkańcy: - To byli spokojni, normalni ludzie
To tragedii doszło we wsi Jenin, nieopodal Gorzowa Wielkopolskiego Robert Gorbat

Czytaj także

Sąsiedzi zaskoczeni

Mieszkanka domu, położonego najbliżej tego czerwonego, nie chce rozmawiać. Na widok dziennikarskiej legitymacji tylko macha ręką i odchodzi.

Rozmowniejsza jest pani Barbara (nie chce podać nazwiska), mieszkająca w następnym budynku. - Tak, wiem, co się stało. Znałam obydwie ofiary - zapewnia. - Pracowali w pobliskim Bogdańcu: ona w opiece społecznej, on w gminie. Chyba byli już na emeryturze. Spokojni ludzie, nie mogę o nich powiedzieć nic złego. Policja już mnie pytała, czy słyszałam jakieś krzyki, czy coś zapowiadało tragedię. To im powiedziałam, że nie. Teraz takie czasy, że ludzie mało o sobie wiedzą. Wszyscy zaganiani, wszyscy gdzieś się spieszą...

Czytaj także

W rąbaniu opału pomaga pani Barbarze syn. Pracuje za granicą, jest kierowcą TIR-a. - Przyjechałem do mamy wczoraj, a tu dziś takie nieszczęście - mówi. - Syn zamordowanych jest siedem lat młodszy ode mnie. Kumplował się z moim młodszym bratem. Ale bez wielkiej zażyłości. Czasem pogadali, czasem poszli na piwo. Nigdy bym nie przypuszczał, że dojdzie do czegoś takiego...

Nie żyje małżeństwo spod Gorzowa. - To byli spokojni, normal...

Rodzinne koligacje

Pani Barbara mówi też o rodzinnych koligacjach mieszkańców dwóch domów za policyjną taśmą: - To byli bracia bliźniacy. Ten w białym budynku mieszka tylko z żoną, bo dzieci gdzieś wyjechały. Chyba za granicę. A ten w czerwonym żył z żoną i synem. Był ich jedynakiem.

Czytaj także

- Ludzie mówili, że z tym chłopakiem jest coś nie tak - dodaje syn pani Barbary. - Nie wiem, o co dokładnie chodziło. Ale nie pracował, nie ma żony ani dzieci. Taki dziwny trochę.

Po godzinie 15.00 zmieniają się policjanci, dyżurujący przed domami. Na pytanie, czy długo będą tu jeszcze stali, funkcjonariuszka odpowiada: - Aż do przyjazdu samochodu z zakładu pogrzebowego.
To oznaczało, że po 15.00 ciała zamordowanych małżonków znajdowały się jeszcze w ich domu.

Tragedia pod Gorzowem. Co tam się wydarzyło?

O oficjalne stanowisko w tej sprawie poprosiliśmy rzecznika prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim.

- Dostaliśmy informacje o śmierci małżeństwa: 69-letniego mężczyzny oraz 62-letniej kobiety. Niewykluczone, że do śmierci tej dwójki przyczyniły się osoby trzecie. Istnieją ku temu duże przypuszczenia. Zatrzymaliśmy do sprawy 42-latka - przekazał nam podinsp. Marcin Maludy.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że zatrzymany to syn małżeństwa.

- Trwają szczegółowe oględziny miejsca zdarzenia. Na miejscu jest bardzo dużo policjantów z wielu komórek. Zbieramy materiał dowodowy. Oględziny będą trwały kilka, a nawet kilkanaście godzin. Do sprawy wiele może wnieść sekcja zwłok tych dwóch osób. Myślę, że po weekendzie będziemy mogli podać więcej szczegółów i mówić o kulisach tej sprawy - dodaje podinsp. M. Maludy.

WIDEO: Morderstwo w Chromowie (gm. Bobrowice). Syn zabił ojca

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zabił matkę, wydłubał oczy sąsiadce. "Był jak naładowany pistolet"

Czytaj także

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie