Niektórzy z nich spadają niczym z piętra na beton

Dorota Nyk
Jacek Zieliński był prezydentem najdłużej, aż przez 10 lat.
Jacek Zieliński był prezydentem najdłużej, aż przez 10 lat. fot. Dorota Nyk
Prezydentem się bywa. Potem trzeba sobie jakoś w życiu dalej radzić. Z tym bywa różnie. Niektórzy z dawnej władzy nie mogą znaleźć pracy...

Najdłużej, bo aż 10 lat, na najważniejszym fotelu w mieście zasiadał Jacek Zieliński. Jako szef miasta był bardzo zaangażowany w odbudowę starówki. Robił to także później - pracował w prywatnych firmach budowlanych. Ostatnio w spółce Devmar z siedzibą w Sławie. W lutym odszedł na emeryturę.

Zbigniew Rybka zasiadał w ratuszu dwie kadencje, czyli osiem lat. Potem został bankowcem, ale mu się nie powiodło. Teraz jest wykładowcą w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej - którą nota bene pomagał zakładać jako prezydent. Zajmuje sie tym co kiedyś - kulturą i teatrem. Ma także własną firmę, która prowadzi doradztwo gospodarcze.

Na starych śmieciach

W jednym kierunku dojeżdżają byli wiceprezydenci Edward Borkowski i Józef Wąsik. Pracują w spółce , która prowadzi duże składowisko odpadów komunalnych i przemysłowych w Szprotawie. Borkowski po odejściu z ratusza był prezesem GPK Sita, spółki miejskiej, która zajmuje się oczyszczaniem miasta i prowadzi składowisko. Ale nowe władze Głogowa go tam nie chciały.

- Ze dwa miesiące pochorowałem, miałem problemy z ciśnieniem - opowiada. - Potem miałem propozycję pracy od niemieckiej firmy, ale nie skorzystałem. Za to zgodziłem się iść do pracy w Szprotawie, pracuję w tej samej branży co w Głogowie - śmieciowej. Jestem wiceprezesem Zakładu Gospodarki Odpadami Rekom.

J. Wąsik jest w jego firmie kierownikiem składowiska. - Dojeżdżamy osobno, wbrew temu, co niektórzy opowiadają - mówi E. Borkowski. - Obaj mamy samochody służbowe, ja oczywiście odpowiednio lepszy.

Różnie im poszło

Słuch zaginął o wiceprezydencie Sławomirze Bączewskim. Wieść niesie, że bywał za granicą, a teraz wciąż nie może znaleźć zatrudnienia. - Nie mogę rozmawiać w tej chwili. Proszę zadzwonić za dwie, trzy godziny - powiedział nam przez telefon. I już więcej nie odebrał.

Władysław Rak przez jakiś czas pracował jako dyrektor w Komunikacji Miejskiej, ale nowe władze zaproponowały mu stanowisko magazyniera. Obecnie jest na emeryturze. Ma też firmę, z siedzibą w domu, która zajmuje się doradztwem finansowym i windykacją długów.

Zygmunt Włodarczak jest dziś emerytem, a Edward Murzyński od lat pracuje jako dyrektor głogowskiej filii Dominet Banku. Łatwo nie miał Jerzy Lewicki, który pracował razem z Murzyńskim i Zielińskim w latach 1990-94. Jest prezesem w spółce Towarzystwo Gospodarcze, która produkowała sprzęt dla gospodarki odpadami.

- To tak, jakby ktoś spadł z piętra na beton - porównuje. - Nikt mnie lubił, bo byłem szczery do bólu. Ale jakoś sobie poradziłem, mam na utrzymanie i na leczenie, bo choruję.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jan

Memento Mori.
Niech obecne władze zapamietają ,że ich koniec też nadejdzie. Niszczenie swoich poprzedników rodzi wrogów nieprzejednanych posiadających wiedzę i doświadczenie.Lepiej byłoby ich zagospodarować dla dobra miasta i jego mieszkańców. Wymienieni z pewnośćią przyczynili sie w wielu sprawach na rzecz rozwoju naszego regionu. Mam nadzieję ,że następne władze nie będżą znane tylko z nienawiści do poprzedników jako jedynego zrealizowanego celu. Obecny władze już nie naprawią tego zła co uczyniły ,ale życzę szybkich i rozsądnych zmian.

Dodaj ogłoszenie