Nocna służba zdrowia? W Lubuskiem jest kiepsko

Dariusz Chajewski 68 324 88 79 [email protected]
Nocne dyżury lekarzy specjalistów to kolejny element naszej służby zdrowia, który wymaga naprawy.
Nocne dyżury lekarzy specjalistów to kolejny element naszej służby zdrowia, który wymaga naprawy. archiwum GL
Udostępnij:
80 proc. pacjentów trafiających do oddziału ratunkowego w Zielonej Górze nie powinno przestąpić progu szpitala. To najgorszy wynik w Polsce, ale w całym regionie panuje chaos. Nie tylko od święta.

Przeczytaj więc o zmianach w służbie zdrowia: Idzie nowe. Lekarza specjaliści nawet w święta?

Dyrektor zielonogórskiego szpitala Waldemar Taborski mówi wprost, że brak zorganizowanej specjalistycznej pomocy nocnej i świątecznej jest niebezpieczny dla pacjentów w stanach zagrażających życiu. Wie o czym mówi, gdyż jego lecznica, a konkretnie szpitalny oddział ratunkowy, zadziwił kontrolerów Najwyższej Izby Kontroli. Oto okazało się, że 80 proc. jego pacjentów nie powinno tutaj trafić. Pomóc im winni lekarze rodzinni, okuliści, laryngolodzy, chirurdzy z przychodni.

- Ankietujemy wszystkich pacjentów - mówi proszący o anonimowość lekarz. - I co czytamy? Tutaj kogoś odesłał lekarz rodzinny, inni sami na widok kolejki zrezygnowali i ruszyli do szpitala. Wieczorem i w nocy nawet w ambulatorium nie ma okulisty, laryngologa, chirurga. Nawiasem mówiąc ambulatorium chirurgicznego nie ma w województwie. Nie ma takiego kontraktu.

Na osiemnaście lubuskich ambulatoriów nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej 16 działa przy szpitalach, tylko dwa, w Zielonej Górze i Gorzowie, funkcjonują przy stacjach pogotowia ratunkowego. - Ambulatorium nocne i świąteczne funkcjonuje tylko wówczas, gdy nie pracuje nasz lekarz rodzinny - tłumaczy rzeczniczka lubuskiego NFZ Sylwia Malcher-Nowak. - Czyli od godz. 18.00 do 8.00. W tym czasie oraz w niedziele i święta ambulatorium przejmuje zadania lekarza rodzinnego. Musimy pamiętać, że to przedłużenie medycyny rodzinnej. To nie oddział ratunkowy tylko ambulatorium.

Odwiedziliśmy wieczorową porą ambulatoria. Są, działają. Tylko okazuje się, że ludzie zazwyczaj nie mają zielonego pojęcia o ich istnieniu. I niekoniecznie traktują je jako przedłużenie praktyki lekarza rodzinnego. Raczej jako wyjście awaryjne w razie kłopotów ze skorzystania z "klasycznej" służby zdrowia. Podobnie jest ze szpitalnymi oddziałami ratunkowymi. Waldemar Taborski wysłał alarmujące pismo do dyrektora NFZ. Czeka na odpowiedź.

Nieruchomości z Twojego regionu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie