MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Nowe życie w posagu

Krzysztof Krawiec
- Najbardziej się cieszę, że poprawią mój wizerunek - mówi mieszkanka jednej z popeegerowskich wsi w pow. choszczeńskim. W ramach specjalnego programu będzie miała wstawione zęby. - To mi pomoże znaleźć pracę - podkreśla.

Ponad setka mieszkańców powiatu choszczeńskiego objętych jest programem ,,Praca w posagu’’. - Dokładniej, to po pięć rodzin w gminach Drawno i Pełczyce oraz 15 w gminie Choszczno - mówi Małgorzata Łausz, która koordynuje całe przedsięwzięcie i prowadzi w Choszczeńskim Domu Kultury Biuro Animatora Pracy. Tłumaczy, że ,,Praca w posagu’’ to program skierowany do wielopokoleniowych rodzin, w których przynajmniej dwie osoby nie mają pracy. - Dla nich świat zatrzymał się kilkanaście lat temu. Najczęściej nie mają żadnego wykształcenia i co gorsze ich dzieci też kończą edukację najczęściej na poziomie gimnazjum - dodaje pani Małgorzata.

Uczą ich życia

Wczoraj zajrzeliśmy do jednej z takich rodzin w gminie Choszczno. Są nieco zmieszani wizytą dziennikarza. Cieszą się, że objęto ich tym, programem, ale nie chcą swojego nazwiska w gazecie. - Wie pan jak to jest na wsi. Wystarczy, że pójdę po zasiłek do opieki, to zaraz wszyscy komentują, żebym się wzięła za robotę. A ja chcę pracować! Nie mam zawodu, ale umiem dobrze gotować. Kiedyś nawet w Choszcznie sprzątałam mieszkania. Dzisiaj i to się urwało - mówi 40-letnia kobieta. Naszej rozmowie przysłuchuje się trójka dzieci. - Najstarszy poszedł na ryby - tłumaczy kobieta. Zdradza nam, że ich życie zawaliło się gdy zlikwidowano PGR. Obydwoje z mężem pracowali jako pracownicy fizyczni, ale nie narzekali. Potem już było coraz gorzej. - Mąż próbował nawet wyjechać za granicę, ale okradli go i szybko wrócił. Więcej tam nie chciał jechać - mówi krzątając się wokół kuchni. Pytamy dlaczego najstarszy syn skończył edukację na poziomie gimnazjum? - Mało zdolny jest. Zawodówek w Choszcznie nie ma, autobusy też do nas nie kursują. Na internat nie było nas stać. Dorabia tu i tam - mówi nieco zasmucona kobieta. Uśmiecha się dopiero wtedy, gdy zaczyna opowiadać o tym, że z programu ,,Praca w posagu’’ sfinansują jej stomatologa.
- Panie, które nam pomagają twierdzą, że to pomoże w załatwieniu pracy - mówi.

Chociaż jedna rodzina

Tę rodzinę zna bardzo dobrze M. Łausz. - Kiedyś musieli się tułać od opieki społecznej, do urzędu pracy i stowarzyszeń, które udzielają różnej pomocy. Dziś my przejęliśmy rolę koordynatora - mówi. Podkreśla, że oprócz niej jest jeszcze pięć innych kobiet, które mają pod opieką konkretne rodziny. Mają za zadanie pomagać im w taki sposób, by po zakończeniu programu mogli znaleźć pracę. Kierują ich na szkolenia, kursy. Pomagają w napisaniu życiorysu, podania o pracę. Jeśli trzeba, to załatwiają nawet wizytę u lekarza. - Jedno jest pewne. Pieniędzy do ręki nie dajemy - podsumowuje pani Małgorzata. Na pożegnanie dodaje, że warto to robić choćby tylko po to, żeby uratować jedną rodzinę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska