Nowosolskie zagłębie motoryzacyjne: Kryzys jest, a zamówienia... rosną

Michał Iwanowski 0 68 324 88 12 [email protected]
Przyszłość firm motoryzacyjnych ulokowanych w Nowej Soli rysuje się całkiem obiecująco.
Przyszłość firm motoryzacyjnych ulokowanych w Nowej Soli rysuje się całkiem obiecująco.
Udostępnij:
Firma Gedia zawarła wieloletnie kontrakty z Oplem i BMW. W firmie Voit od kilku miesięcy rośnie sprzedaż. O co chodzi? Czy kryzys w branży motoryzacyjnej był mydlaną bańką, która pękła równie szybko, jak urosła?

W Nowej Soli od kilku lat tworzy się motoryzacyjne zagłębie. W tutejszej strefie ekonomicznej lokują się firmy wyspecjalizowane w produkcji metalowych, głównie aluminiowych, części do aut rozmaitych światowych marek. Największą jest Gedia Poland, laureatka tytułu najlepszego dostawcy General Motors z 2001 r., zatrudniająca ponad 800 pracowników. Firma odczuła kryzys sektora finansowego na przełomie 2008 i 2009 r. Na całym świecie zaczęła spadać sprzedaż samochodów, a General Motors znalazł się na krawędzi bankructwa. - Kryzys nie pozostał bez wpływu na wielkości naszych zamówień - mówił nam wówczas dyrektor Gedii Ryszard Gongor.

Rynek się skurczył Ale już wiosną pojawiły się symptomy poprawy. Teraz już wiadomo, że poprawa jest trwała. Bo Gedia zawarła duże i - co najważniejsze - wieloletnie kontrakty na produkcję metalowych części podwozia dla BMW i Opla. W tym także dla gliwickiej fabryki montażowej Opla. - W tym przypadku już ruszyliśmy z realizacją kontraktu, części są już produkowane - poinformował nas dyrektor sprzedaży w Gedii Andrzej Hudak. - Do realizacji zamówień dla BMW dopiero się przygotowujemy.

Jednocześnie firma się powiększa. Kończy się budowa nowej fabryki spółki Gedia Poland Assembly w nowosolskiej strefie ekonomicznej. Hale są już ukończone, a oficjalny rozruch produkcji zaplanowano na październik lub listopad.

Hudak podkreśla jednak, że o końcu kryzysu w branży za wcześnie mówić. - Kryzys jest, nie da się ukryć. Wprawdzie rynek w branży skurczył się o 30 proc., ale my mamy kilkunastoprocentowy wzrost zamówień - mówi. Jak to się stało? - Po pierwsze w odpowiednim momencie opanowaliśmy koszty, a po drugie szybko zwróciliśmy uwagę na nowe projekty - dodaje.

Nie wszyscy cierpią

Tymczasem o kryzysie w ogóle nie można mówić w przypadku niemieckiej firmy Voit Polska, która również produkuje aluminiowe części samochodowe. - Od kiedy zaczął się okres nazywany potocznie kryzysem, u nas sprzedaż systematycznie rośnie - mówi prezes Voit Zbigniew Psikus. - Kryzys jest w sektorze bankowym, ale nie w branży motoryzacyjnej. Choć oczywiście przez to, że banki nie chcą pożyczać pieniędzy, to wiele branż to odczuwa.

Psikus podkreśla, że są firmy samochodowe, które nie mogą nadążyć z realizacją zleceń i notują znakomite wyniki sprzedaży. - Wystarczy spojrzeć na Fiata - dodaje prezes. - Kryzys dotyczy głównie Amerykanów, a my tego rynku nie obsługujemy.

Tylko w kożuchowskim Zasecie, produkującym mechanizmy dociskowe i tarcze sprzęgłowe, sytuacja wygląda niewesoło. W czerwcu zakończyła się tam fala zwolnień grupowych, które dotknęły 200 osób, czyli prawie połowę załogi. Bez nowych zamówień, fabryka nie utrzyma nawet obecnego poziomu zatrudnienia. Członek zarządu Zasetu Andrzej Matłoka ma jednak nadzieję, że we wrześniu - jak mówi - coś powinno drgnąć. Innymi słowy, firma liczy na nowe kontrakty, choć ręczyć za to nikt jeszcze nie może.

Pomogła złotówka i euro Przedstawiciele nowosolskich firm motoryzacyjnych podkreślają, że w dobie kryzysu ratunkiem jest tzw. dywersyfikacja dostaw. Chodzi o to, że zarówno Gedia, jak i Voit nie są uzależnione od jednego producenta samochodów. Kiedy więc jeden przeżywa zastój, można szukać kontraktów u innego producenta.

Trzeba też pamiętać, że nowosolskie firmy produkują na eksport do strefy euro. A więc osłabienie złotówki sprzed kilku miesięcy bardzo im pomogło, bo koszty pracy potaniały. A w przypadku zatrudnienia setek ludzi - ma to znaczenie.

I wreszcie trzeci element to fundusze europejskie, które pobudzają gospodarkę. Dało się to odczuć także w nowosolskiej strefie ekonomicznej. Firma Alumetal Kęty dostała dofinansowanie 20 mln zł z unijnego programu Infrastruktura i Środowisko, dzięki czemu zdecydowała się na budowę w Nowej Soli huty aluminium. Niedawno dostała pozwolenie na budowę, która ruszy jesienią. Tak więc przyszłość nowosolskiego zagłębia motoryzacyjnego rysuje się całkiem obiecująco.

 

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie