O co chodzi z Caracalami?

Paweł Siennicki, redaktor naczelny „Polski”
Zerwany kontrakt na zakup śmigłowców Caracal produkowanych przez francuskie konsorcjum Airbus wzbudził emocje, zgrzyt w stosunkach polsko-francuskich, prezydent Francji już przełożył wizytę w Polsce. To na początek warto przypomnieć kilka faktów. Tym przetargiem jeszcze rok temu mało kto się interesował, choć był to największy przetarg dla polskiej armii od lat. Za bagatela - 13 miliardów złotych mieliśmy kupić 50 maszyn. Zakup niezbędny, bo wkrótce nie będzie można używać rosyjskich śmigłowców, które są na wyposażeniu wojska.

Przetarg został rozstrzygnięty już przed wyborami, przez poprzedni rząd. To grzech pierworodny, bo takie rozstrzygnięcia w cieniu wyborów, są co najmniej kontrowersyjne. A zwłaszcza ten konkretny wybór francuskiego śmigłowca. Polska jest jednym z zaledwie pięciu krajów w Europie, które mają własne fabryki śmigłowców, budowanych od A do Z. Oprócz nas to są Francja i Niemcy, czyli grupa Airbus, Włochy i Wielka Brytania, czyli grupa Augusta. Nikt więcej na naszym kontynencie nie potrafi wybudować helikopterów. Na świecie, takich krajów jest zaledwie kilkanaście. I akurat to konkurenci Francuzów budują w Polce śmigłowce, Airbus mógłby w najbliższych latach co najwyżej montować swoje maszyny. Ale odwróćmy sytuacje. Czy Francja, która produkuje niezłe śmigłowce, decydowała się na zakup innych maszyn? Mam bardzo duże wątpliwości.

Nie chce wypowiadać się, który z producentów w tym kontrakcie oferował najlepszą maszynę. Po prostu próbuje spojrzeć szerzej. Decyzja o kontrakcie na zakup śmigłowców powinna wiązać się z transferem technologii. Właśnie z tym, co jest pretekstem zerwania tego kontraktu, offsetem czyli wyrównaniem wydatków, jakie mieliśmy ponieść dokonując zakupu śmigłowców. To zawsze decydujący element takiego kontraktu. Według różnych analiz jeden dolar wydany mądrze na zakupy w przemyśle obronnym, może wygenerować nawet 20 dolarów dzięki innowacjom. To dzięki technologiom obronnym powstał choćby internet, mapy GPS czy teflon. Polska dokonała kilkanaście lat temu gigantycznego zakupu uzbrojenia, kupiliśmy od Amerykanów samoloty F-16. I jak zbadała później Najwyższa Izba Kontroli koncertowo przegraliśmy zobowiązania offsetowe. Jedynie co czwarty ze zrealizowanych projektów spełniał wszelkie wymagania, wszystko przez błędy strony polskiej popełnione w trakcie negocjacji, ministerstwo gospodarki, a także polskie firmy.

Przekleństwem naszych czasów jest stosowanie wyłącznie kryteriów politycznych, takie młócenie cepem w stylu: jak decyzja „pisowska” to może być tylko zła, albo decyzje rządu PO mogły być tylko dobre. Tak na marginesie, to poprzedni rząd w 2013 roku przyjął 10 letni program modernizacji armii, co świadczyło dobrze o tych, którzy to wymyślili, bo wówczas nie było presji zagrożenia ze wchodu. Jeszcze przed Krymem, Ukrainą tylko dwa kraje w Europie zwiększały wydatki na obronność - Polska i Estonia. Rozumiem, że najnowsza decyzja polskiego rządu o zerwaniu kontraktu na zakup śmigłowców uzasadniona jest naszym interesem. To nie widzę powodów, aby ją krytykować. Każde państwo powinno walczyć o swoje interesy.

Pozostaje jednak do rozstrzygnięcia najważniejsze pytanie: co dalej? Jakiego sprzętu mają używać polscy piloci w miejsce wysłużonych maszyn produkcji radzieckiej. Tego rząd nie deklaruje jasno, a za chwilę stawką będzie bezpieczeństwo żołnierzy, nie mówiąc już o zdolnościach obronnych Polski, co jest wypisane na sztandarach obecnej ekipy. I na to pytanie powinniśmy jak najszybciej poznać odpowiedź.

Wideo

Materiał oryginalny: O co chodzi z Caracalami? - Polska Times

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mieciu
szczerze mówiąc wole 500+ w kieszeni i Black Hawki za 1/2 ceny.....Niż wpompować 13 mld we franca zwłaszcza że dla Francji jesteśmy nikim i traktują nas zawsze z wyższością bo mamy psi obowiązek kupować i zamknąć ryj
W
Warszawiak
Śmigłowce sa nam potrzebne do obrony przez Rosją (Białorusią, Ukrainą) ewentualnie Niemcami, a Francuzi są wielkimi Rusofilami i w razie potrzeby zaczęłyby się kłopoty z remontem, częściami, technologiami, uzbrojeniem, a francowaty prezydent znów powie, że "Polacy powinni siedzieć cicho w przedpokoju Europy". Dla odmiany uzbrojenie amerykańskie jest w tej części Europy "neutralne", USA nie będą miały powodu ani kaprysu odmówic nam wsparcia technicznego dla amerykańskich śmigłowców zmontowanych w Polsce, do tego w Stanach jest, niewielkie ale jednak jest, lobby pro-polskie związane z emigracja i możliwość ewentualnego nacisku na kongres i Senat, czego w ogóle nie mamy już we Francji.
P
Pref
Żaden polski rząd nie podpisał żadnego kontraktu, dlatego nie można go zerwać. Byliśmy na etapie negocjacji.
s
sceptyk
płakał, że jego dzieci z głodu umrą a potem groził, że wyskoczy oknem.
Nie wyskoczył a warunku kontraktu były dla mojej firmy o wiele lepsze ;-)
g
gość
Zerwano NIE kontrakt, ale NEGOCJACJE, co stwierdzili dziś przedstawiciele PO podczas konferencji prasowej.
b
bencwau
już sama nazwa wzbudza mieszane uczucia. caracal ! co to kurde jest. jakaś kłapoucha kocina, taki rysiu z klanu. i ten "drapieżca" co powyżej 10 stopni leży odłogiem bo nie da rady ma być prawą ręką naszych orłów i sokołów ? Black hawk to ptasia rodzina, to jest nazwa.
38 milionowe państwo. naukowcy choć w porwanych spodniach i dziurawych butach potrafią zakasować zachodnie kolonialne potęgi(bez tego rabowania i ściągania mózgów siedzieli by w lepiankach) i nie potrafi po obaleniu wrednego socjalizmu sprzedać nawet dropsa, nie mówiąc o wyprodukowaniu. BRAWO BOHATERSKA SOLIDARNA ROBOTNICZA INNOWACJA !
H
Henryk
a co jeśli decyzja o zerwaniu kontraktu na zakup śmigłowców NIE uzasadniona jest naszym interesem? Póki co, strony przedstawiają to zupełnie odmiennie, a muszę przyznać, że wyjaśnienia pana wiceministra rozwoju brzmiały wyjątkowo mętnie.
K
Krasi
Sprawa nie jest aż taka skomplikowana.
Brak pieniędzy na program 500+ nie pozwala wydawać kwoty rzędu 13 mld od tak sobie.
Tak więc coś tam będzie realizowane w czasie (trochę z Mielca, coś ze Świdnika) a interes narodowy jest najważniejszy jak zwykle do przykrycia deficytu
g
gość
Czy można zawrzeć najlepszy kontrakt, "reklamując" swoje plany i przewidywane potrzeby oraz planowane rezultaty? Czy taka "reklama" może zwiększyć korzyści finansowe?

Czy nie dla własnego, polskiego, dobra powinniśmy cierpliwie poczekać na sfinalizowanie sprawy przez osoby zobowiązane do dbania o polski interes?
Dodaj ogłoszenie