Oblała zielonogórską kwiaciarnię śmierdzącym środkiem przeciwko dzikom. Właściciele liczą straty!

Mariusz Kapała
Mariusz Kapała
Maciej Dobrowolski
Maciej Dobrowolski

Wideo

Zobacz galerię (13 zdjęć)
W sobotę, 13 marca, doszło do niespodziewanego ataku na Kwiaciarnię Bajka przy ul. Sulechowskiej w Zielonej Górze. Nieznana młoda kobieta weszła do środka i spryskała ze strzykawki wnętrze oraz zgromadzony towar. Okazało się, że użyła środka do odstraszania dzików, który posiada okropny intensywny zapach. Właściciele liczą teraz straty...

"Smród w kwiaciarni był nie do opisania"

- Jak widać, 13 może być pechowy nie tylko w piątek - twierdzi Agnieszka Wieligor, właścicielka Kwiaciarni Bajka. I opowiada o wydarzeniach, jak z filmu. - Główna "aktorka" to dziewczyna w wieku o 20 - 25 lat. Włosy do ramion, brunetka ubrana w czarny dres. Po tym, jak weszła do środka, dwa razy ze strzykawki rozlała nam jakiś środek. Zanim zorientowaliśmy się, co się stało, uciekła. Tymczasem smród w kwiaciarni był nie do opisania - tłumaczy zielonogórzanka.

Właścicielka kwiaciarni zaznacza, że jedynym "ratunkiem" było wyrzucenie do śmieci wszystkiego, co zostało bezpośrednio oblane. - Nie wiedzieliśmy, co to był za płyn, dlatego szybko wezwaliśmy policję. Przyjechał patrol, ale także straż pożarna. Poinformowano nas, że jest to Hukinol, środek służący do odstraszania dzików - twierdzi pani Agnieszka.

Aby pozbyć się nieprzyjemnego zapachu, lokal musiał być ozonowany. - Na razie nie udało nam się jeszcze wszystkiego zwalczyć, pomimo że cały czas wietrzymy, sprzątamy i dokładnie myjemy całe wnętrze. Już teraz straty sięgają ponad 5 tys. zł. Jeśli w ciągu tygodnia nie pozbędziemy się tego zapachu, to niestety będę zmuszona przeprowadzić gruntowny remont. Kwiaciarnia jest otwarta, ale nie możemy pracować normalnie. To dla nas poważny cios, bowiem przed się świętami zawsze możemy liczyć na większe zamówienia, przygotowujemy dla naszych klientów świąteczne ozdoby - martwi się pani Agnieszka.

"Uważam, że to był głupi wybryk"

Czy właściciele podejrzewają, kto odpowiada za "atak" na ich lokal? - Działamy na rynku od ponad 20 lat, żyjemy w zgodzie z innymi firmami z naszej branży. Nie wiem, co to była za dziewczyna, ale uważam, że to był po prostu głupi wybryk. Chciałabym wszystkich ostrzec, bowiem kwiaciarnia to pestka w porównaniu z tym, jakie szkody może ona wyrządzić w sklepie z ubraniami czy dywanami. Żywe kwiaty nie łapią tak zapachu, ale inne produkty nie będą się już do niczego nadawały - zauważa poszkodowana.

Strzykawka, której użyto do przeprowadzenia ataku!
Strzykawka, której użyto do przeprowadzenia ataku! Mariusz Kapała / GL

Co ciekawe, po tym, jak otwarcie opisała na Facebooku, co się wydarzyło, zaczęły się pojawiać doniesienia o przypadkach wyczucia nieprzyjemnego zapachu na ul. Sulechowskiej oraz okolicznych osiedlach. - Klienci opowiadają nam, że zastanawiali się, skąd się to bierze. Być może wyjaśnieniem jest chuligańskie zachowanie tej kobiety - tłumaczy pani Agnieszka.

Właściciele proszą mieszkańców o pomoc!

Miejska komenda policji potwierdza zdarzenie. - Faktycznie w kwiaciarni przy ul. Sulechowskiej patrol policji podjął interwencję. Będziemy jednak mogli zająć się tą sprawą dopiero w momencie, gdy właściciel lokalu oficjalnie złoży zawiadomienie na komendzie - tłumaczy podinsp. Małgorzata Barska, rzecznik KMP w Zielonej Górze.

Agnieszka Wieligor potwierdza, że zrobi to w środę, 17 marca. - Wcześniej mieliśmy wiele na głowie, ratowaliśmy, co się dało. Apeluję do wszystkich, którzy mogą wiedzieć, coś na temat tej kobiety, aby przekazali informacje zielonogórskiej policji. Mam nadzieję, że poniesie ona konsekwencje swoich czynów - dodaje zielonogórzanka.

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

*II

Nadzieja w ludziach i monitoringach. Wierzę, że bedzie namierzona i trafi tam gdzie jej miejsce. W takim przypadku grzywna i zawiasy byłoby za mało. Krzywaniec to dobre miejsce aby tam nauczyła się szacunku do czyjegoś mienia.

G
Gość

dostala na glowe,cos jej sie przestawilo pod sufitem.

D
Dziki

A jakby tak w Sanepidzie albo w inne Covidowe akcesoria? Strach pomyśleć, ale chyba nie byłoby tak TRAGICZNIE jak w owej.

Dodaj ogłoszenie