Oceniamy rząd Tuska

Redakcja
Ten rząd sprawia wrażenie ekipy, której głównym celem jest przetrwanie w miękkim puchu notowań popularności.

By ją utrzymać, niewiele trzeba działać. Wystarczy wyraźnie odróżniać się od niepopularnych poprzedników, od prezydenta i od niknącej w sondażach opozycji.

ZDROWIE - 4
Zmiany są konieczne
- Będzie reforma, rewolucji nie będzie - tak Donald Tusk mówił w swoim expose na temat planowanych zmiany w systemie opieki zdrowotnej. Po roku od tych słów Sejm przegłosował pakiet sześciu ustaw zdrowotnych przygotowanych przez gabinet premiera. Opozycja zarzuca, że ustawy są niechlujne, a zamiast reformy zdrowia mamy antyreformę. Największe kontrowersje wzbudza pomysł przekształcenia szpitali w spółki prawa handlowego, co zdaniem PiS oznacza, że chory będzie musiał płacić za leczenie i to słono. Pacjentów jednak tak naprawdę nie obchodzi, czy będą się leczyć w zakładach opieki zdrowotnej czy w szpitalach spółkach. Ważne dla nich jest to, by byli leczeni dobrze, mieli dostęp do specjalistów i by pobyt w szpitalu nie oznaczał dla nich leżenia na korytarzu.
"Za zdrowie" gabinetowi Tuska wystawiam czwórkę dlatego, że doczekaliśmy się w końcu rzeczowej dyskusji na ten temat.

Tatiana Mikułko

POLITYKA SPOŁECZNA - 3 +

Starość wciąż niepewna
W spadku po poprzednikach rząd dostał niezły pasztet, bo miał rok na przygotowanie całego pakietu ustaw emerytalnych, których od 1999 r. nie zrobił żaden gabinet. Tusk obiecał pakiet emerytalny w 100 dni istnienia rządu. Zrobił to później, ale chyba zdążył. Chyba, bo większość z nich powinna obowiązywać od 1 stycznia 2009 r., a dopiero jest przyjmowana. Nadal więc nie wiemy na 100 proc., jak będzie wyglądała wypłata naszych emerytur z OFE. Uznaję za porażkę brak zdecydowanych zmian w ubezpieczeniach rolniczych i służb mundurowych. Polaków nie stać na tak wielką rzeszę młodych emerytów i pobierających świadczenia z państwowej kasy. Takie zmiany, łącznie ze zmniejszaniem uprawnień do pomostówek, rodzą bunt. Rząd jednak powinien wraz z odważnymi ustawami wprowadzać mechanizmy, które spowodują, że człowiek 50-letni jest postrzegany jako wartościowy pracownik. Kryzys finansowy ujawnił jeszcze jedną słabość systemu emerytalnego - za dużą zależność naszych emerytur od giełdy i zbyt mały wysiłek OFE w dbaniu o nasze pieniądze. A na ten temat rząd wciąż milczy.

Agnieszka Stawiarska

GOSPODARKA - 3 +

Nie ma się czym chwalić
Rząd ma pecha, bo trafił na globalny kryzys finansowy. Polska miała naprawdę niezły rozpęd i politycy mogliby jeszcze długo przypisywać sobie rozliczne zasługi tej dobrej sytuacji. A teraz ci bardziej złośliwi przypominają Tuskowi, że na początku kadencji marzyła mu się ocena rządu poprzez wyniki warszawskiej giełdy. Teraz chce chyba o tym kryterium szybko zapomnieć. Co dobrego zrobił dla gospodarki ten rząd? Poprawił Prawo budowlane i Prawo o zagospodarowaniu przestrzennym gmin. Teraz inwestorzy i zwykli obywatele powinni mieć mniej problemów z budową. Plusem jest też przygotowana ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, choć nie weszła jeszcze w życie. Deklaracje wejścia do strefy euro, choć w nienajlepszym kontekście, to na razie tylko dobry gest. Minusem jest zachowanie podatku Belki, co szczególnie ważne jest w sytuacji strat w oszczędnościach z powodu kryzysu i brak jasnych planów zmian w podatkach. W prywatyzacji panuje zupełny zastój. Rząd nie przekonał też Polaków, że w najbliższych latach pojeżdżą lepszymi drogami i kolejami. Biznes bardzo źle ocenia też koordynację wykorzystania na poziomie rządu pieniędzy unijnych i dostęp Polaków do internetu. Tu wciąż jesteśmy w ogonie Europy.

Agnieszka Stawiarska

BEZPIECZEŃSTWO - 4

Więcej szczęścia niż pracy
Obietnic w expose było wiele. Premier Tusk obiecywał: ,,walka z korupcją będzie dla mojego rządu celem nadrzędnym''. Miało też być mniej konferencji, a więcej rzeczywistych działań. Zajęła się tym Julia Pitera, która - niestety - postawiła jednak na konferencje i tropiła kilkuzłotowe wydatki ze służbowych kart kredytowych. Miała być reforma sądów 24-godzinnych, by tępiły chuliganów, a nie pijanych rowerzystów. Dalej jednak przed oblicze sądów częściej trafia wstawiony pan Bronek wracający do domu po dwóch piwach na składaku, niż Baleron czy inny Bolec z wielkim karkiem rzucający w policjantów kamieniami po meczu. Pomimo tego policja ma lepsze notowania u Polaków. Zaufanie do munduru od 2006 r. skoczyło o 3 proc. i wynosi dziś 73 proc. Rośnie wykrywalność, spada liczba przestępstw. To jednak - paradoksalnie - zasługa poprzedniego rządu, bo to za jego kadencji wyjechało z kraju 1,5 mln Polaków, przez co statystyki musiały się polepszyć. I przy okazji pogorszyły się tam, gdzie przybyło naszych rodaków - głównie na Wyspach.
W tej czwórce więcej jest więc szczęścia niż roboty.

Tomasz Rusek

POLITYKA ZAGRANICZNA - 3

Bo pilot był chory
Odnosząc się do polityki zagranicznej, na starcie Tusk mówił o potrzebie dialogu. Miał odbudować nadwątlone relację z Niemcami i Francją. Wyszło połowicznie: co prawda nieźle żyje z niemiecką kanclerz Angelą Merkel, ale polityka zagraniczna rozkłada mu się na "brojeniu" na krajowym podwórku. Tusk jest w konflikcie z Pałacem Namiestnikowskim, czyli prezydentem Lechem Kaczyńskim. Najsłynniejszą odsłoną był spór o to, kto będzie reprezentował polską delegację na październikowym unijnym szczycie w Brukseli. Awantura o to, czy pilot rządowego samolotu naprawdę jest chory, to zdecydowanie największa porażka Tuska, która zaowocowała spadkami jego notowań. Do tego dochodzą też różnice zdań w sprawie wejścia do strefy euro i spojrzeniu na ratyfikację traktatu lizbońskiego. Niestety, w tle tego wszystkiego są ważne sprawy, jak podpisanie umowy o tarczę antyrakietową czy bezpieczeństwo energetyczne. Pojawia się pytanie, na ile Tusk na politykę zagraniczną ma wpływ konstytucyjny, a na ile rzeczywisty.

Krzysztof Kołodziejczyk

SPORT: 4 -

Orliki i wojna z PZPN
Niezła ocena głównie dlatego, że niczego dobrego nie zepsuto oraz za to, że na tle Tomasza Lipca minister Mirosław Drzewiecki jawi się niczym świetny biegacz wobec dopingowicza. Bardzo fajnym pomysłem jest akcja Orlik 2012. Mimo początkowych błędów i trochę propagandowego zadęcia przy otwarciu pierwszych boisk, to udana sprawa, na którą nie zdecydowała się żadna poprzednia ekipa. Nie potrafiono niestety zmienić sposobu przygotowania polskiego sportu do wielkich imprez (obecnie pieniądze otrzymują związki sportowe), co skończyło się klapą w Pekinie. Tłumaczenie się brakiem czasu na dokonanie zmian nie przekonało nikogo. Zaczęto budowę stadionu narodowego w Warszawie. To plus. Martwi jednak stan wszystkich pozostałych spraw, jeśli chodzi o Euro 2012, ale tu akurat ministerstwo sportu jest zależne od innych. Ocenę najbardziej obniża fatalnie zaplanowana, tragicznie przeprowadzona i nieudana wojna z PZPN. Także późniejsze próby zaatakowania rywala ,,od tyłu", wpływania na wybór prezesa, choć tu akurat trudno się nie zgodzić, że Boniek byłby lepszy niż Lato.

Andrzej Flűgel

OŚWIATA - 3

Było nieco spokojniej

Oświata pod rządami Tuska, a dokładniej minister Hal na pewno ma się spokojniej, niż gdy próbował ją reformować min. Giertych. Nie było tygodnia, by nie zwoływał on konferencji prasowej, na której zdradzał swój kolejny pomysł uzdrawiania polskiej szkoły. Teraz nie mamy konferencji prasowych, ale i konkretnych informacji dotyczących planowanych zmian. Stąd wiele pytań, pozostaje bez odpowiedzi. Dlatego przyspieszenie obowiązku szkolnego spotyka się z takim oporem rodziców. Bo pomysł nie jest zły, skoro w całej Europie do szkoły idą nie tylko sześcio, ale nawet w niektórych krajach pięciolatki. Tylko najpierw powinniśmy przygotować się do tej zmiany, a potem proponować ją rodzicom. Tymczasem wiadomo, jak wygląda polska szkoła, programy. I trudno uwierzyć w to, że od września nagle będzie inaczej. Na razie ani szkoła się nie zmienia, ani nie uczą w niej dobrze zarabiający nauczyciele - jak obiecywało PO w kampanii. Wciąż panuje chaos związany z wcześniejszymi emeryturami. Wielu pedagogów nie wie, czy powinni odejść ze szkoły przed końcem roku, czy też pozostać w niej jeszcze jakiś czas. Za brak konkretnych, widocznych rozwiązań oraz polityki informacyjnej z oświaty trója.

Leszek Kalinowski

POLITYKA - 4 +

Najpierw była kampania, która miała pokazać: my jesteśmy inni niż PiS. Polityka miłości kontra polityka wojny polsko-polskiej. Oni dzielili, my będziemy łączyć, taka retoryka zwyciężyła. Ale jeśli spojrzeć na realizację konkretnych obietnic i zobowiązań, to nie jest wesoło. Jedyną spośród dziesięciu głównych obietnic rządu po roku działania jest zakończenie misji naszych wojsk w Iraku.

Premier Tusk uprawia politykę kapitulacji, poprzedzonych nagłymi zrywami aktywności. Tak było z zapowiedzią drakońskiego prawa wymierzonego w pedofilów. Po ujawnieniu dramatu dziewczyny z Podlasia latami brutalnie gwałconej przez ojca, Tusk zapowiedział - też pod wpływem sondaży - chemiczną kastrację pedofilów. Ale szybko skapitulował, kiedy pojawiły się wątpliwości konstytucyjne i ostra zmiana prawa skończyła się żenującą i obśmiewaną "kastracją na życzenie" - niby znalazła się w przepisach, ale nie można do niej zmusić.'

Identycznie było ze słynną batalią o wylot prezydenta Kaczyńskiego na szczyt unijny w Brukseli. Najpierw Tusk próbował grać twardziela, który Kaczyńskiemu nie przepuści i samolotu nie da. Ale Kaczyński, uparciuch z krwi i kości, poleciał do Brukseli drugim samolotem. Tylko po to, by w świetle kamer poklepać Tuska po plecach i udowodnić, że premier znów musiał skapitulować.

Miało być sprawne rządzenie, są partyzanckie podchody między kancelarią premiera, a pałacem prezydenckim. Miała być naprawa państwa, jest walka o utrzymanie sondaży. Czym się więc rząd Tuska przysłużył? Choćby tym, że nie ma w nim Andrzeja Leppera, Romana Giertycha czy Leszka Millera. Tym, że nie rzuca całej armii służb specjalnych do zwalczenia kilku oponentów politycznych wątpliwej reputacji. Tym, że nie popełnia gaf w stylu "spieprzaj dziadu" czy "ta małpa w czerwonym". Rząd Tuska ma ten komfort, że poprzednicy nisko ustawili mu poprzeczkę. Najwyższy czas, by ją podwyższyć i chociaż spróbować przeskoczyć. A nie tylko drżeć na każde drgnienie w sondażach. I czekać do wyborów - nie tylko parlamentarnych, ale i prezydenckich, w które celuje Donald Tusk.

Michał Iwanowski

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Ostatnia ocena bardzo trafna. Z politycznego ustawiania sie tyłem do wiatru, to tusk jest mistrzem. Trzeba go za to krytykować, ale w tej krytyce musi być granica. Bo co mamy zamiast tuska? Nieobliczalne oszołomstwo. Tusk może być spokojny o sondaże, ale tylko do chwili, kiedy nie urośnie mu poważna konkurencja. To dlatego platformersi tak ostro krytykują inicjatywę prezydenta Dutkiewicza z Wroclawia, który chce wystartować na prezydenta. On się zaczyna liczyć i mmoże to będzie kubeł zimnej wody dla Tuska i jego ekipy.

z
zybi

Uważam że jest to rok zmarnowanych szans dla kraju w zakresie gospodarczym jak i społecznym. Bogaci się bogacą a biedni jeszcze bardziej biednieją.Według mnie Tusk zasługuje na miano blagiera politycznego. To co obiecywał w czasie trwania kampanii wyborczej można ująć w jednym zdaniu cyt.przysłowie "obiecanki cacanki a głupiemu radość"

G
Gość

Rzad PO/PSL najszlabszy rzad III RP, najwazniejsze dla Tuska sa tylko dobre sondaze, a reszta sie nie liczy. Proponowane reformy sa zle opracowane, na chybcika, nie sa dobre dla spoleczenstwa i kraju.

Dodaj ogłoszenie