Od Kurtyki do Bargiela. 10. najwybitniejszych polskich himalaistów [GALERIA]

Witold Głowacki
Wśród polskich himalaistów to właśnie on ma największy wpływ na cały świat wspinaczy. Filozof (i orędownik tzw. nurtu antysportowego) wśród sportowców, artysta wśród lodowych wojowników. Jest jednym z najwybitniejszych polskich wspinaczy - lista jego stricte sportowych osiągnięć jest niezwykle imponująca, obejmuje nawet skałki Jury (same ekstremalnie trudne drogi), oczywiście Tatry i Alpy (j.w.) i - rzecz jasna - Himalaje i Karakorum. Kurtyka wprowadzał do himalaizmu styl alpejski (przeciwieństwo tzw. stylu oblężniczego) - czyli atak na szczyt ciągiem, od bazy aż do wierzchołka, bez zakładania obozów (choć oczywiście z biwakami, kiedy niemożliwe jest wejście jednodniowe - i oczywiście po uprzedniej aklimatyzacji). Ma na koncie sześć pierwszych w historii takich wejść na ośmiotysięczniki. Dwa z nich - na Czo Oju i Sziszapangmę - to wejścia w ciągu jednej doby! Wcześniej, przez lata, był partnerem wspinaczkowym Jerzego Kukuczki - ale ich drogi się rozeszły. Gdy dla Kukuczki celem stało się zdobywanie kolejnych szczytów w jak najkrótszym czasie, Kurtyka poszedł w zupełnie inną stronę. Sam Korony Himalajów i Karakorum nie ma. Dlaczego? Tylko i wyłącznie dlatego że mu na tym nie zależało.
Wśród polskich himalaistów to właśnie on ma największy wpływ na cały świat wspinaczy. Filozof (i orędownik tzw. nurtu antysportowego) wśród sportowców, artysta wśród lodowych wojowników. Jest jednym z najwybitniejszych polskich wspinaczy - lista jego stricte sportowych osiągnięć jest niezwykle imponująca, obejmuje nawet skałki Jury (same ekstremalnie trudne drogi), oczywiście Tatry i Alpy (j.w.) i - rzecz jasna - Himalaje i Karakorum. Kurtyka wprowadzał do himalaizmu styl alpejski (przeciwieństwo tzw. stylu oblężniczego) - czyli atak na szczyt ciągiem, od bazy aż do wierzchołka, bez zakładania obozów (choć oczywiście z biwakami, kiedy niemożliwe jest wejście jednodniowe - i oczywiście po uprzedniej aklimatyzacji). Ma na koncie sześć pierwszych w historii takich wejść na ośmiotysięczniki. Dwa z nich - na Czo Oju i Sziszapangmę - to wejścia w ciągu jednej doby! Wcześniej, przez lata, był partnerem wspinaczkowym Jerzego Kukuczki - ale ich drogi się rozeszły. Gdy dla Kukuczki celem stało się zdobywanie kolejnych szczytów w jak najkrótszym czasie, Kurtyka poszedł w zupełnie inną stronę. Sam Korony Himalajów i Karakorum nie ma. Dlaczego? Tylko i wyłącznie dlatego że mu na tym nie zależało. pixabay
Udostępnij:
Pierwsza dziesiątka polskich himalaistów w naszym bardzo subiektywnym rankingu.

Tego rankingu w żadnym wypadku nie należy traktować śmiertelnie serio. Osiągnięć himalaistów nie sposób jest zmierzyć, zważyć, zapakować do jakiejś sprytnie ułożonej tabeli i ostatecznie uzyskać jakieś niedające się podważyć listy sukcesów i porażek. Mierzalne mogą być rekordy czy wyniki zawodów we wspinaczce sportowej. Ale w himalaizmie nie ma wielu takich miar. Owszem, jest Korona Himalajów i Karakorum - może się nią poszczycić ten, kto zdobędzie wszystkie 14 ośmiotysięczników na ziemi (10 w Himalajach i 4 w Karakorum) - niezależnie od pory roku. W przyszłości (zapewne jeszcze dość odległej) można się spodziewać zimowej wersji Korony. Ale co dalej można zmierzyć? Liczbę wypraw? To nie ma sensu. Ktoś, kto był na 10 relatywnie łatwych wyprawach i robił tam za tło, może być znacznie słabszym graczem niż himalaista, który brał udział tylko w 5 wyprawach, za to zimą i w pierwszym zespole. To może mierzyć liczbę ataków szczytowych? Może tak, ale raczej nie. Tu mnóstwo zależy przecież od sezonu i konkretnych warunków. Atak na ośmiotysięcznik w Karakorum zimą to zdecydowanie co innego od wejścia na Mount Everest w szczycie sezonu. Ale i wejście na himalajski ośmiotysięcznik w sezonie, za to w obiektywnie trudnych warunkach pogodowych, może być wyzwaniem nieporównywalnym z nawet trzema innymi udanymi atakami szczytowymi przy słabym wietrze i w pełnym słońcu. Jest też kwestia dróg. Takich jak droga normalna na Mount Everest - nafaszerowana poręczówkami, usłana niedokończonymi butlami z tlenem, do których zawsze zdoła się podłączyć potrzebujący zdolny ustać jeszcze na nogach. I takich jak Polish Line na K2 - droga Kukuczki i Piotrowskiego, poprowadzona w dziewiczej ścianie w sposób, który do dziś odstrasza potencjalnych chętnych do jej powtórzenia. Ba, skoro o butlach mowa - to przecież liczy się również kwestia tlenu. O ile w latach 70. czy 80. używali go prawie wszyscy, dziś jest dla profesjonalnych wspinaczy głównie rozwiązaniem awaryjnym - podaje się go dopiero podczas udzielania pomocy w chorobie wysokościowej. Czy zatem tlenowe pierwsze wejścia na ośmiotysięczniki są jakoś „gorsze” od tych pierwszych beztlenowych? I na to pytanie nie ma dobrych odpowiedzi. Dlatego nasz ranking ma charakter mocno subiektywny - staramy się w nim pokazać raczej wpływ danego wspinacza na himalaizm, jego styl, cele i przyszłość, niż na siłę „pomierzyć” jego „skuteczność”. Oto, co nam wyszło.

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Materiał oryginalny: Od Kurtyki do Bargiela. 10. najwybitniejszych polskich himalaistów [GALERIA] - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie