Odżyło miejsce wykonywania wyroków

Eliza Gniewek-Juszczak
W Trzebielu jest jedyne w województwie lubuskim i jedno z kilku w Polsce miejsce, w którym wykonywano wyroki śmierci w szubienicach studziennych. Komu nie przechodzą ciarki po plecach, może przeczytać ten tekst i wybrać się na wycieczkę.

- Śmierć przez powieszenie hańbiła na zawsze dobre imię i honor skazańca oraz jego rodziny. Zwłoki skazanych częstokroć pozostawiano na szubienicy do czasu ich rozkładu i następnej egzekucji. Nad wzgórzem w dzisiejszej okolicy Trzebiela krążyły złowieszcze stada wron i kruków zwabionych odorem rozkładającego się ludzkiego ciała – wprowadza nas w nastrój Magdalena Lewandowska, specjalista ds. informatyki i sprzedaży drewna w Nadleśnictwie Lipinki.

Wieszano tylko mężczyzn

Aby poznać historię studziennej szubienicy cofnęliśmy się do ok. XVI wieku. To wtedy na górującym nad miastem, niezalesionym wzniesieniu wybudowano z kamienia i cegły szubienicę. W opracowaniu autorstwa Wojciecha Eckerta i Krzysztofa Słowińskiego znaleźliśmy informację, że w ten sposób usytuowane miejsce straceń było dobrze widoczne. Miało przestrzegać innych złodziei i buntowników przed wykroczeniami. „Na szubienicę mógł pójść jedynie mężczyzna. Kobiety za podobne zbrodnie ścinano, topiono lub zakopywano żywcem” – piszą zielonogórscy historycy.

Historyczne wędrówki pozwalają dowiedzieć się, że Żary i Trzebiel w XVI wieku tworzyły Wolne Państwo Stanowe. Właściciele tego państwa, rodzina von Biberstein mieli prawo do sprawowania sądownictwa wyższego, czyli mogli wydawać wyroki śmierci.

Krzysiek – żądny głów

Inicjatorem budowy szubienicy był Christoph von Biberstein. W książce „Machiny do tortur. Kat, narzędzia, egzekucje” autorstwa Roberta Marka Jurgi można przeczytać, że murowane szubienice przyjmowały formę cylindrycznej lub czworokątnej wieży o wysokości do 3,5 metra. „Na jej szczycie wznoszono 3-4 murowane słupy, gdzie mocowano poziome belki do zawieszania stryczka. Cała konstrukcja razem ze słupami mogła dochodzić nawet do 8 metrów. Do wnętrza wieży prowadziły drzwi lub dostać się można było do środka po każdorazowo przystawianej przez kata drabinie” – pisze lubuski historyk i ilustrator.

Szubienica w Trzebielu miała formę cylindryczną. Zbudowana była z kamienia i cegieł. W murze od strony południowo-zachodniej istniały otwór, przez który wynoszono ciała. Wieża miała około 5 metrów średnicy i 3 metrów wysokości.
Prawdopodobnie tylko za panowania Christopha von Bibersteina miejsce to było wykorzystywane do stosowania najwyższego wymiaru kary. Przez kolejne lata wieża niszczała. Zachowały się jej fragmenty do wysokości 1,5 metra. To dzisiaj jedyny tego typu zabytek w województwie lubuskim i jeden z niewielu w Polsce.

Lipa – dawny symbol sprawiedliwości

W 1899 r. szubienicę i otaczający teren kupiło Dolnołużyckie Towarzystwo Historii i Archeologii, które zajęło się remontem obiektu. Krawędzie muru zostały wyrównane, a braki uzupełnione nieoryginalnymi cegłami. Do wnętrza nasypano ziemię. Z pewnością po to, aby ochronić to miejsce jak i ludzi oraz kolejne pokolenia przed złem. Według wierzeń ludowych to właśnie lipa była symbolem sprawiedliwości. Była czczona, jako drzewo święte. Wierzono, że była najskuteczniejszym środkiem na schwytanie i unieszkodliwienie wampira, wodnika i innych demonów. Ale raczej nie duchy, a korzenie rozrastającej się lipy przez 100 lat niszczyły dawną szubienicę.

Zabytek chroniony prawem

W 1964 roku szubienica w Trzebielu została wpisana do rejestru zabytków pod numerem 1283, jako dobro kultury unikalne na terenie ówczesnego województwa zielonogórskiego.

Z upływem czasu mury pękały. Były silnie zawilgocone i porastał je mech. Wieża rozsypywała się z każdym rokiem, kamienie i cegły leżały rozrzucone dookoła zabytku. Pod koniec 2011 r. Lubuski Wojewódzki Konserwator Zabytków wydał Nadleśnictwu Lipinki zalecenie wykonania naprawy i zabezpieczenia zachowanych fragmentów muru szubienicy. Zgodnie z zobowiązaniem leśnicy zebrali historyczny materiał budowlany. Zasypali też wykop od południowo-wschodniej strony zabytku. W kolejnym roku nadleśnictwo przeprowadziło odpowiednie procedury i wybrano ofertę firmy, która miała zająć się naprawą obiektu.

Trudna droga do całkowitego odtworzenia szubienicy

Nie było łatwo doprowadzić do odrestaurowania studziennej szubienicy. W styczniu 2013 r. nadleśnictwo złożyło do Narodowego Instytutu Dziedzictwa wniosek o zezwolenie na usunięcie wiekowej lipy, która mogła zacząć się rozpadać i jeszcze bardziej uszkodzić mury. Nie uzyskano zgody od razu. Trzeba było składać odwołania. Ostatecznie na koniec kwietnia 2013 r. Lubuski Konserwator Zabytków zgodził się na usunięcie drzewa. Ale to nie ułatwiło sprawy całkowicie. W dziupli lipy znajdowało się próchnowisko – potencjalne siedlisko pachnicy dębowej oraz innych chrząszczy, w tym chronionej kwietnicy okazałej (łac. protaetia aeruginosa). Wprawdzie nie stwierdzono gatunków chronionych, ale ze względu na potencjalne i typowe siedlisko tych gatunków leśnicy w czerwcu 2013 r. przenieśli próchnowisko na teren ze śladami późnośredniowiecznej osady w leśnictwie Żarki.

Miejsce warte obejrzenia

Komu nie przeszkadzają ciarki i wydają się interesujące zabytki sądownictwa, ten powinien wybrać się w okolice Trzebiela. Trzeba kierować się na Tuplice i przy maszcie telefonii komórkowej skręcić w prawo. Szubienica została odrestaurowana, a stara lipa z pewnością zabrała ze sobą złe duchy.

Wideo