Ojcowie przegrywają w sądach

Redakcja
Moi synkowie zostali sprowadzeni przez żonę do roli przedmiotu w walce nie tyle o opiekę, co zawłaszczenie - mówi Andrzej Kędzierski
Moi synkowie zostali sprowadzeni przez żonę do roli przedmiotu w walce nie tyle o opiekę, co zawłaszczenie - mówi Andrzej Kędzierski
Tydzień temu pisaliśmy o ojcu, który porwał synka. Dziś rozmawiamy z Andrzejem Kędzierskim, walczącym z sądowymi wyrokami o własne dzieci.

ANDRZEJ KĘDZIERSKI

ANDRZEJ KĘDZIERSKI

Urodził się w Sulechowie. Kilkanaście lat zamieszkiwał w Klenicy, gdzie do tej pory mieszkają jego rodzice. Jest absolwentem Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Zielonej Górze. Od 13 lat mieszka w Poznaniu. Tu pracuje w szkolnictwie wojskowym, ucząc przedmiotów humanistycznych. Jest sympatykiem Stowarzyszenia Obrońców Praw Ojca

- Przed tygodniem w "GL" ukazał się artykuł opisujący porwanie syna przez ojca. Jest pan oburzony określeniem "porwanie" w odniesieniu do opisanego zdarzenia?- Ten termin nie ma zastosowania. Dotyczy ojca dziecka, który ma pełnię władzy rodzicielskiej, tak samo zresztą, jak i matka. Żadne z rodziców nie może - w sensie prawnym - dopuścić się "porwania". Także później, kiedy w sprawie zapadnie prawomocny wyrok, nie zawsze można mówić o porwaniu. Bo tak naprawdę, jeżeli rodzic kocha swoje dziecko i robi wszystko dla dobra tego dziecka i swej miłości do niego, to nie godzi się oskarżać go o porwanie. Czym innym jest, kiedy ojciec zabiera dziecko matce tylko po to, aby użyć go jako karty przetargowej. A nie znamy motywów działania ojca dziecka.

- Jednak było to zdarzenie dość drastyczne?- Sposób działania ojca? Hm. Ważne, że nie doszło do poważnych obrażeń ciała i nie ucierpiało dziecko. Nie sądzę, żeby można było tu mówić o przestępstwie, chłopiec był pod opieką dziadków, a ojciec miał prawo zabrać syna. Kwestia, jakie padły słowa, kto był agresywny. Znamy tylko relację dziadków. Matka wywiozła dziecko z Australii, bo wie, jak kończą się sprawy rozwodowe w Polsce, komu przyznawana jest opieka nad dzieckiem. Ojciec zorientowany w realiach polskiego sądownictwa "rodzinnego" nie chciał czekać.

.

- Pan jest podobnym... "porywaczem"?- Moja sytuacja wyglądała nieco inaczej. Trzy lata temu zostałem postawiony pod ścianą. Miałem wraz z żoną i dwójką synów wprowadzić się do domu mojej teściowej. Powody zmiany miejsca zamieszkania mojej żony nie były stereotypowe dla polskiej rzeczywistości, nie było zdrady, alkoholu czy niewydolności ekonomicznej. Moja żona chciała, żebyśmy zamieszkali z jej matką, bo nie odcięła pępowiny, która od dzieciństwa łączyła ją z rodzicielką. Dramaturgię nasilała przedmiotowa rola w konflikcie moich ukochanych synków - wtedy sześcioletniego Piotrusia i trzyletniego Pawełka. Użyłem sformułowania "przedmiotowa rola", bo moi synkowie zostali sprowadzeni przez żonę do roli przedmiotu w walce nie tyle o opiekę, co zawłaszczenie.

- To była walka także z systemem prawnym?- Żona, za radą adwokata, wystąpiła o rozwód, żądając w pozwie zakazu osobistej - mojej - styczności z dziećmi! Ja w odpowiedzi na jej pozew, zaproponowałem, aby spotykała się z dziećmi w co drugi weekend miesiąca. Skutkiem tego kroku prawnego było badanie przez biegłego psychologa, jednocześnie pracownika Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego. Termin badań wyznaczony został w iście ekspresowym tempie. Dziś wiem, że ojcowie oczekują na takie badania miesiącami. Według pań sędzin, dzieciom nie dzieje się przecież wtedy krzywda. Pomimo wielkiej więzi emocjonalnej, widzianej gołym okiem, jaka łączyła mnie z synami, poniosłem klęskę. W końcu pani "biegła", wiedziona nie przesłankami naukowo-badawczymi, a feministyczną solidarnością, zasugerowała sądowi tragiczną dla mnie i moich dzieci decyzję.

- Balansował Pan na granicy prawa.- Wiodłem żywot zgodny z literą prawa, lecz miłość do dzieci i świadomość tego, że jest odwzajemniona, wprowadziły mnie na drogę łamania prawa. Nie oddałem Piotrusia i Pawełka żonie. Przeżywałem gehennę - ciągłe naloty, przemoc fizyczną, działania prywatnych detektywów, nastawione na złamanie mnie. Interwencja połączona z graniem na uczuciach (widowiska połączone z pełnym zawodzenia płaczem), wysyłanie szkalujących pism do moich przełożonych zakończyła się fiaskiem. Pojawiły się pisma do ministerstwa, prezydenta i innych pomniejszych instytucji. W sprawę została zaangażowana telewizja. W ostatnim dniu października 2007 przekazałem, zgodnie z postanowieniem sądu, dzieci ich matce. Po roku ich ukrywania.

- To była słuszna decyzja.- Dziś, kiedy słyszę, że matka wraz z babcią czytają synom do snu zamiast bajki, moje pisma sądowe, kiedy słyszę, jak dzieci powtarzają zdanie im wtłaczane, że wygoniłem ich mamusię z Poznania, zadaję sobie pytanie, gdzie to dobro dziecka, o którym tak dużo się mówi. Myślałem, że jakoś to się ułoży, a dzieci nie będą wykorzystywane jako karta przetargowa przez matkę. Niestety, myliłem się. Trzy miesiące temu złożyłem wniosek do sądu o wyznaczenie miejsca pobytu dzieci w moim miejscu zamieszkania. Jestem w trakcie pisania trzeciego już wniosku o wykluczenie sędziny z mojej sprawy rozwodowej ze względu na stronniczość, nieobiektywność, identyfikację z własną płcią.

- Twierdzi pan, że w polskich sądach ojcowie stoją na z góry przegranej pozycji?- Nie tylko tak twierdzę, ale jestem o tym przekonany. Decydują o tym nie tylko względy biologiczne i kulturowe. Ale, do diaska, nie może być tak, że aż w 95,5 proc. przypadków nasze sądy powierzają opiekę nad dziećmi matkom. Świat się zmienia, dziś kobiety są bardziej męskie, a mężczyźni bardziej kobiecy niż jeszcze 20 lat temu. Dziś coraz częściej kobiety chcą realizować się zawodowo, robić karierę, a mężczyźni przejmują zajęcia typowo kobiece. Te 3,5 proc. ojców, którzy stają się w wyniku postanowienia sądu pełnoprawnymi rodzicami, to w przeważającej mierze tatusiowie, którzy zostają nimi, bo matka jest albo chora psychicznie, jest alkoholiczką, narkomanką, prostytutką, albo też odsiaduje wyrok.

- Dlaczego?- Dlaczego...? Tu trzeba przyjrzeć się przede wszystkim obsadzie wydziałów rodzinnych sądów rejonowych i wydziałów cywilnych sądów okręgowych. W dziewięćdziesięciu kilku procentach tych pierwszych są to kobiety, które w dużej mierze mają za sobą nieudane życie małżeńskie. W całym sądownictwie kobiety stanowią dziś ok. 70 proc. pracowników. Trudno zerwać z solidarnością płci.

- Dziękuję.
Dariusz Chajewski
0 68 324 88 79
[email protected]

Wideo

Komentarze 111

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Halina S.

Dobrze się dzieje że ojcowie w Polsce biorą się za Sądy i stronnicze wyroki, które tam zapadają. Mojemu synowi Sąd w Zielonej z automatu przydzielił widzenia z córką dwie godziny w weekend!!! Była synowa nie ma pojęcia co to znaczy wychowywać dziecko, zresztą nigdy wcześniej tego nie robiła.Wnuczki nie widuje już trzy miesiące. Dobrze robi Pan Kędzierski że sprawa nagłaśnia, jego przypadek nie jest jak widać odosobniony. W tych Sądach sprawiedliwości nie ma, liczy się tylko płeć rodzica a nie faktyczne możliwości i zdolności opiekuńcze rodzica. Byłam u syna dwa razy na sprawie, sędzia która ją prowadziła niedorosła do swej roli, pomijając jej wiek i całkowity brak doświadczenia życiowego, nie ukrywała swej solidarności z matką dziecka, która kłamała przed Sądem, co mój syn wielokrotnie udowadniał. Do protokołu zapisywane było to co dobrze mogło świadczyć o matce a żle o ojcu. Rozprawy powinny być nagrywane aby zakończyć dowolną interpretację sędziego to znaczy taką, która jest wygodna dla matki dziecka. Na koniec wspomnę że dla Pani sędzi nie miało znaczenia to że była synowa ma problem alkoholowy i dwa razy została zatrzymana za awantury pod wpływem alkoholu!!!

c
czytaty
W dniu 25.06.2013 o 21:10, tatadladziecka napisał:

 Wnioski końcowe z Raportu o działalności Rodk-ów tj ośrodków, które na zlecenie Sądów przeprowadzają badania i wydają opinię z kim ma zamieszkać dziecko po rozpadzie związku.  Wnioski są przerażające.... Rodzinne Ośrodki Diagnostyczno-Konsultacyjne w obecnym kształcie, stosowanych metodach i narzędziach badawczych oraz stosujące nagminnie dyskryminacyjne praktyki ze względu na płeć, nie powinny istnieć. Nie można też naprawiać systemu osobami, które z premedytacją dyskryminowały osoby poddawane badaniom w RODKach. Brak należytej i jednoznacznej kontroli, brak konsekwentnych weryfikacji skarg na działalność RODKów, a co za tym idzie: poczucie bezkarności i niejednokrotnie łamanie prawa narodowego, międzynarodowego oraz zasad współżycia społecznego, nie mogą mieć miejsca w państwie prawa i praworządności. Utrwalone zostały przez RODKi, a potem przez sędziów rodzinnych dyskryminacyjne praktyki, które owocują następującymi zjawiskami i przykładami, takimi jak: - ustanawianie standardowo kontaktów dzieci z ojcami raz na 2 tygodnie, co praktycznie wyklucza wpływ ojca na wychowanie dziecka; - zakaz spędzania nocy z ojcem, nawet 8 latkom /bo za małe/, które przez 7 lat miały ojca na co dzień;  - zakaz bycia na osobności bez matki dziecku nawet kilkuletniemu, którego ów tata wychowywał od urodzenia; - odbieranie dzieci rodzicom, którzy samotnie wychowywali dziecko przez długi okres; - stosowanie polityki cofania się w opinii, co do której tylko matka ma zastrzeżenia i nie uwzględnianie dobrych, dotychczasowych rezultatów; - nawrót do kontaktów „tylko w obecności matki” dzieciom, które dobrze prosperowały z ojcami bez jej obecności, bez przyjmowania jakichkolwiek wyjaśnień; - preferowanie chorych psychicznie lub z zaburzeniami osobowościowymi rodziców wobec zdrowych, co do których dotychczas nie było żadnych zastrzeżeń; - nie uwzględnianie demoralizacji dziecka przez rodzica, ani złego wpływu nowego otoczenia, w którym dziecko się znalazło; Monitoring pracy wybranych Rodzinnych Ośrodków Diagnostyczno Konsultacyjnych - nie uwzględnianie cech moralno-etycznych badanych osób oraz dotychczasowego stylu życia, jak tylko opieranie się na deklaracjach, nie podpartych żadnymi dowodami; - niezrozumiałe wręcz stosowanie polityki nie uwzględniania ojca, jako pełnowartościowego rodzica, posiadającego i potrafiącego przekazać prawidłowe, męskie wzorce osobowe; - nie uwzględnianie, na poszczególnych etapach rozwoju dziecka, jego zdania, marzeń, uwag i zeznań, a w razie kierowania uwag dziecka w stronę ojca, stosowanie sugestii, nacisków na dziecko czy wręcz preparowanie jego zeznań, w myśl zasady: gdy dziecko opowiada się za ojcem, to absolutnie musi być przez niego manipulowane i sterowane, nawet w sytuacjach, gdy nie mają ze sobą kontaktu; - częsty brak odniesień do materiału procesowego i dowodów w sprawach, łącznie z fałszowaniem treści dowodowych; - unikanie określania uczuć dziecka do ojca, jako miłości lub silnej więzi emocjonalnej, a zastępowanie ich określeniami niewspółmiernie niższymi, jako: „ojciec jest dla dziecka atrakcyjny”,„dziecko postrzega ojca jako osobę bliską, atrakcyjną”, „ojciec potrafi zająć się dzieckiem”, „kieruje w jego stronę pozytywne odruchy”… itp. Miłości jakby nie było, słowo „Miłość” nie istnieje między ojcami, a dziećmi w opiniach RODK i praktycznie nie występuje. Dlaczego? „Bo nie rodzą” - jak uważa kierownik RODK w Raciborzu. To tylko niektóre, choć ogólnikowe cechy charakteryzujące opinie RODK i znajdujące swe potwierdzenie w materiale badawczym. Sądy niestety, ale muszą dysponować środkami pomocniczymi do prawidłowej i obiektywnej weryfikacji spraw sądowych, w tym wiedzą specjalistyczną z zakresu psychologii. Tę wiedzę muszą dostarczyć sądowi biegli psycholodzy z Sądowej Służby Psychologicznej. Służba ta musi posiadać zweryfikowaną, doświadczoną kadrę, kontrolowaną pod względem merytorycznym i odpowiadającą dyscyplinarnie i karnie w razie naruszeń prawa lub zasad sporządzania opinii. Nie może równieżpójść do lamusa zapis o „nieskazitelności charakteru”, gdyż tylko poprzez prawidłową postawę moralną i odpowiedni poziom etyki zawodowej, będziemy mieli wiarygodną i godną zaufania Sądową Służbę Psychologiczną.  Włos się jeży na głowie. Jak rada dla ojca. który nie zamierza utracić kontaktu ze swym dzieckiem? Szerokim łukiem omijać Rodzinne Ośrodki Diagnostyczno - Konsultacyjne. Jak? Po prostu nie godzić się na badania w takich "instytucjach". Ten Raport jest miażdzący. Konferencja na której omówino raport z działalności RODK-ów odbyła się w fundacji im.Stefana Batorego w Warszawie. Zbadano 88 opinii z 30 spośród 66 ośrodków rodk. Wnioski psychologowie i pedagodzy tam pracujący głównie opierają się na własnych przekonaniach a nie naukowych metodach. W skrócie pracownicy tej instytucji to w 87% kobiety ok. 300 pań psycholog i ok. 200 pań pedagog. Dziękujemy tym "naukowcom" a w przyszłości podziękują im nasze dzieci.Na szczęście to już agonia tego systemu niesprawiedliwości i skrajnej stronniczości. 

Widziałem na youtube ten raport, wnioski są porażające ale z tego co słyszałem te ośrodki już nie mogą "badać" w sprawach sądowych a ich opinie nie są wiążące i można je podważać.Trwają prace nad likwidacją tej instytucji a Sądy nie kierują już tam na badania.

r
rozsyłacz

Konfederacja stowarzyszeń ojcowskich w Polsce organizuje 9-tą Manifestację w dniu 20.07.2013r w Sochaczewie. Tym razem hasło przewodnie  "tata w ogniu walki o swoje dziecko".

Akcja odbędzie się na ulicy Wojska Polskiego 3 w Sochaczewie. Początek godz.12:00 pod domem właścicielki.

Zapraszamy nie tylko ojców okradzionych z dzieci ale wszystkich chętnych chcących wziąć udział w manifestacji. Kolejne manifestacje pod domem właścicielek, sądów "rodzinnych" i rodk-ów już wkrótce. 

Więcej informacji na stronie dzielnytata.pl

 

 

s
sylwek

oby więcej takich ojców.

K
Kamil ZG

Polecono mi panią adwokat Sobolewską. Czy może ktoś ma jakąś opinię na jej temat, czy mam jakąś szansę w Sądzie? Wiele informacji znalazłem na stronach internetowych dzielnytata.pl Trochę się podbudowałem bo widzę, że nie jestem sam a takich ojców jest mnóstwo. Na badania do rodk nie pójdę bo nie ma takiego przepisu który by mnie do tego zmuszał. Jak trzeba będzie będę manifestował.

m
melody
W dniu 25.06.2013 o 13:02, melody napisał:

Nie odniosłeś się wcale do moich argumentów. Moje dziecko ma ojca i NIGDY go nie straci. Jest równie ważny jak ja. Ja zarabiam na swoje dziecko wraz z jego ojcem. Piszesz ciągle o pieniądzach, tak cię boli fakt, że musisz je wydać? Skąd wiesz ,że ojcowie nie utrudniają kontaktów dziecku z matką? Przecież twierdzisz że sądy wam dzieci nie przyznają. Skąd więc te wnioski?Nie mów mi kim jest dla mnie moje dziecko, bo tym wystawiłeś sobie opinię!  Ja cię nie próbowałam obrazić. Ty owszem. Zastanów się nad swoimi odczuciami wobec kobiet. Są niepokojące To nie są argumenty a takie pseudomatki "nie generalizujące" z taką wypaczoną i steerotypową oceną mężczyzny = ojca nie są dla mnie partnerami do dyskusji. Obraz mężczyzny=ojca w twoich oczach wymaga interwencji dobrego specjalisty. Nie warto poświęcać tobie ani minuty czasu więcej. Pozdrawiam normalne matki których tak jak napisałem i na szczęście jest więcej.Jakie to pospolite. Brak argumentów zastępowany próbą ubliżania. Słabe. Zgadzam się, przestrzeń dzieląca nasz poziom jest doskonałym powodem do zakończenia naszej "dyskusji" 

t
tatadladziecka
Wnioski końcowe z Raportu o działalności Rodk-ów tj ośrodków, które na zlecenie Sądów przeprowadzają badania i wydają opinię z kim ma zamieszkać dziecko po rozpadzie związku. 

 

Wnioski są przerażające....
 
Rodzinne Ośrodki Diagnostyczno-Konsultacyjne w obecnym kształcie, stosowanych metodach i narzędziach badawczych oraz stosujące nagminnie dyskryminacyjne praktyki ze względu na płeć, nie powinny istnieć. Nie można też naprawiać systemu osobami, które z premedytacją dyskryminowały osoby poddawane badaniom w RODKach. Brak należytej i jednoznacznej kontroli, brak konsekwentnych weryfikacji skarg na działalność RODKów, a co za tym idzie: poczucie bezkarności i niejednokrotnie łamanie prawa narodowego, międzynarodowego oraz zasad współżycia społecznego, nie mogą mieć miejsca w państwie prawa i praworządności. Utrwalone zostały przez RODKi, a potem przez sędziów rodzinnych dyskryminacyjne praktyki, które owocują następującymi zjawiskami i przykładami, takimi jak: 
- ustanawianie standardowo kontaktów dzieci z ojcami raz na 2 tygodnie, co praktycznie wyklucza wpływ ojca na wychowanie dziecka; 
- zakaz spędzania nocy z ojcem, nawet 8 latkom /bo za małe/, które przez 7 lat miały ojca na co dzień; 
 - zakaz bycia na osobności bez matki dziecku nawet kilkuletniemu, którego ów tata wychowywał od urodzenia; 
- odbieranie dzieci rodzicom, którzy samotnie wychowywali dziecko przez długi okres; 
- stosowanie polityki cofania się w opinii, co do której tylko matka ma zastrzeżenia i nie uwzględnianie dobrych, dotychczasowych rezultatów; 
- nawrót do kontaktów „tylko w obecności matki” dzieciom, które dobrze prosperowały z ojcami bez jej obecności, bez przyjmowania jakichkolwiek wyjaśnień; 
- preferowanie chorych psychicznie lub z zaburzeniami osobowościowymi rodziców wobec zdrowych, co do których dotychczas nie było żadnych zastrzeżeń; 
- nie uwzględnianie demoralizacji dziecka przez rodzica, ani złego wpływu nowego otoczenia, w którym dziecko się znalazło; Monitoring pracy wybranych Rodzinnych Ośrodków Diagnostyczno Konsultacyjnych 
- nie uwzględnianie cech moralno-etycznych badanych osób oraz dotychczasowego stylu życia, jak tylko opieranie się na deklaracjach, nie podpartych żadnymi dowodami; 
- niezrozumiałe wręcz stosowanie polityki nie uwzględniania ojca, jako pełnowartościowego rodzica, posiadającego i potrafiącego przekazać prawidłowe, męskie wzorce osobowe; 
- nie uwzględnianie, na poszczególnych etapach rozwoju dziecka, jego zdania, marzeń, uwag i zeznań, a w razie kierowania uwag dziecka w stronę ojca, stosowanie sugestii, nacisków na dziecko czy wręcz preparowanie jego zeznań, w myśl zasady: gdy dziecko opowiada się za ojcem, to absolutnie musi być przez niego manipulowane i sterowane, nawet w sytuacjach, gdy nie mają ze sobą kontaktu; 
- częsty brak odniesień do materiału procesowego i dowodów w sprawach, łącznie z fałszowaniem treści dowodowych; 
- unikanie określania uczuć dziecka do ojca, jako miłości lub silnej więzi emocjonalnej, a zastępowanie ich określeniami niewspółmiernie niższymi, jako: „ojciec jest dla dziecka atrakcyjny”,„dziecko postrzega ojca jako osobę bliską, atrakcyjną”, „ojciec potrafi zająć się dzieckiem”, „kieruje w jego stronę pozytywne odruchy”… itp. Miłości jakby nie było, słowo „Miłość” nie istnieje między 
ojcami, a dziećmi w opiniach RODK i praktycznie nie występuje. Dlaczego? „Bo nie rodzą” - jak uważa kierownik RODK w Raciborzu.
 
To tylko niektóre, choć ogólnikowe cechy charakteryzujące opinie RODK i znajdujące swe potwierdzenie w materiale badawczym. 
Sądy niestety, ale muszą dysponować środkami pomocniczymi do prawidłowej i obiektywnej weryfikacji spraw sądowych, w tym wiedzą specjalistyczną z zakresu psychologii. Tę wiedzę muszą dostarczyć sądowi biegli psycholodzy z Sądowej Służby Psychologicznej. Służba ta musi posiadać zweryfikowaną, doświadczoną kadrę, kontrolowaną pod względem merytorycznym i odpowiadającą dyscyplinarnie i karnie w razie naruszeń prawa lub zasad sporządzania opinii. Nie może również
pójść do lamusa zapis o „nieskazitelności charakteru”, gdyż tylko poprzez prawidłową postawę moralną i odpowiedni poziom etyki zawodowej, będziemy mieli wiarygodną i godną zaufania Sądową Służbę Psychologiczną. 

 

Włos się jeży na głowie. Jak rada dla ojca. który nie zamierza utracić kontaktu ze swym dzieckiem? Szerokim łukiem omijać Rodzinne Ośrodki Diagnostyczno - Konsultacyjne. Jak? 

Po prostu nie godzić się na badania w takich "instytucjach". Ten Raport jest miażdzący.

 

Konferencja na której omówino raport z działalności RODK-ów odbyła się w fundacji im.Stefana Batorego w Warszawie. Zbadano 88 opinii z 30 spośród 66 ośrodków rodk. Wnioski psychologowie i pedagodzy tam pracujący głównie opierają się na własnych przekonaniach a nie naukowych metodach. W skrócie pracownicy tej instytucji to w 87% kobiety ok. 300 pań psycholog i ok. 200 pań pedagog.

 

Dziękujemy tym "naukowcom" a w przyszłości podziękują im nasze dzieci.

Na szczęście to już agonia tego systemu niesprawiedliwości i skrajnej stronniczości.

m
mozzil82

To nie są argumenty a takie pseudomatki "nie generalizujące" z taką wypaczoną i steerotypową oceną mężczyzny = ojca nie są dla mnie partnerami do dyskusji. Obraz mężczyzny=ojca w twoich oczach wymaga interwencji dobrego specjalisty. Nie warto poświęcać tobie ani minuty czasu więcej. Pozdrawiam normalne matki których tak jak napisałem i na szczęście jest więcej.

m
melody

Nie odniosłeś się wcale do moich argumentów. Moje dziecko ma ojca i NIGDY go nie straci. Jest równie ważny jak ja. Ja zarabiam na swoje dziecko wraz z jego ojcem. Piszesz ciągle o pieniądzach, tak cię boli fakt, że musisz je wydać? Skąd wiesz ,że ojcowie nie utrudniają kontaktów dziecku z matką? Przecież twierdzisz że sądy wam dzieci nie przyznają. Skąd więc te wnioski?

Nie mów mi kim jest dla mnie moje dziecko, bo tym wystawiłeś sobie opinię!  Ja cię nie próbowałam obrazić. Ty owszem. Zastanów się nad swoimi odczuciami wobec kobiet. Są niepokojące

 

K
KRĘŻOŁY
W dniu 24.06.2013 o 21:37, mozzil82 napisał:

Przeczytaj uważnie to co napisze. Dzieci nie mają wyboru z kim chcą mieszkać. Ich o to się nie pyta, to po pierwsze. Decydują Sądy - a dokładniej kobiety po przejsciach. Wyrok wiadomo jaki - dziecko przy matce włascicielce, gdyż tak kobiety traktują swe dzieci, jak własność. Poczytaj trochę fachowej literatury a dopiero później zabieraj głos. Nikt tu nie chce z nikim wygrywać to nie walka ojca z matką. Jeśli już można mówć tu o walce to walce o sprawiedliwość w sądach, której nie ma. Dzieci z automatu przydzielane są matkom które nader często utrudniają kontakty ojca z dziećmi. Osobiście nie znam żadnego przypadku aby to ojciec utrudniał kontakty matki z dziećmi. To nie walka ojca z matką a walka o prawa dzieci które chciałyby mieć i mamę i tatę na codzień po równo. Liczba wykrzykników w twojej wypowiedzi swiadczy o tym że jesteś taką sama matką nie rozumiejącą potrzeb swych dzieci bądź dziecka. Ale jak mniemam po alimenty łapska pewnie wyciągasz? Skoro facet to taki drań to miej zasady i sama zarabiaj na dzieci skoro jesteś tak wspaniała i samowystarczalna. Ci ojcowie, którzy walczą o dzieci nie czynią to po to by zabrać dzieci matkom a po to aby móc je wychowywać a nie tylko na nie płacić. Między kobietą = matką a mężczyzna = ojcem jest taka różnica, że ojciec dopuszcza opiekę naprzemienną matka niestety nie. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta: taka mamusia nie dostawała by alimentów na dzieci a często i na siebie. Gdyby zlikwidować alimenty nie jedna z takich kochających mam nagle z dnia na dzień przestała by zapewne interesować się swym dzieckiem. Zanim coś napiszesz to najpierw pomyśl. Matki grają dziećmi, dzieci są dla nich karta przetargową ojcowie tego nie robią. Stereotyp mężczyzny tym najlepiej mydlić oczy to jest wygodne ale dzisiaj to już mit. Oczywiście tak jak są złe matki tak są i źli ojcowie ale o tych pseudotatusiach pisał nie będę bo na to nie zasługują. Takich należy obarczać jak najwyższymi alimentami aby choć w minimalnym stopniu zrekompensować im brak ojca, chociaż tego zrekompensować się nie da. A ty "melody" zanim coś napiszesz pod pozorem "nie generalizowania" wyzbyj się nienawiści do ojców. Twoja wypowiedź zionie żarem pogardy i nienawiści do mężczyzny. Mam tylko nadzieję, że nie należysz do grona decydentek, gdyż to by oznaczało, że jeszcze wiele dzieci moze utracić swych ojców, dzięki twemu "nie generalizowaniu" i "obiektyzmowi".Pozdrawiam normalne kobiety - matki, których na szczęscie jest więcej niż tych z wypaczonym obrazem mężczyzny - ojca.  

Słuchaj nie warto takiej odpisywać bowiem nie od dzisiaj wiadomo, że w sądach wciąż wyświetla się film Tato w myśl zasady że nie można burzyć pomnika Matki Polki. Swoja drogą można by pomyśleć o Pomniku Ojca Polaka. Co wy na to? Do takiej argumenty nie trafiają. 

m
mozzil82
W dniu 24.06.2013 o 12:50, melody napisał:

Skoro to kobiety są takie złe to dlaczego dziecko zazwyczaj chce być przy matce?? Ponieważ to matki są zazwyczaj(nie piszę o patologii) przy dziecku, od rana do kolejnego rana. To matki "oporządzają" dzieci do szkoły, przedszkola. To matki idą na macierzyński, zwolnienie dla dziecka. To matki gotują, piorą, sprzątają, zarywają noce. Ilu ojców pojawia się na wywiadówkach? Ilu angażuje się w szkolne- przedszkolne życie dziecka? Ilu jeździ na wycieczki? Szyje stroje na przedstawienia? Uczy się z dzieckiem wiersza? Ilu ojców zna imię ulubionej bajki, książki? Piszę ZAZWYCZAJ! Dziecko jest NATURALNIE związane bardziej z matką a mówimy o dzieciach jako wieku. Ilu z ojców może sumiennie powiedzieć że wypełnia te role? Dla ojców wygrana to dziecko przy Was- hipokryzja! Co wtedy z matkami? Dla mnie niepodważalną prawdą jest fakt, że dziecko MUSI mieć ojca! Nie niedzielnego tatusia, a prawdą jest że masa ojców z pełnych rodzin taka jest. Przynoszę pieniądze to moja rola spełniona. Przecież jestem. NIE GENERALIZUJĘ! Ojciec jest równie ważny co matka dla dziecka- TAK! Ale natura jest naturą, pomijając niezdrowe sytuacje. Walczcie o swoje prawa, ale zacznijcie jeszcze w domu, zanim pomyślicie o rozwodzie, wy czy kobiety. WALCZYCIE O SWOJE PRAWA WIĘC WYPEŁNIAJCIE TEŻ OBOWIĄZKI!

Przeczytaj uważnie to co napisze. 

Dzieci nie mają wyboru z kim chcą mieszkać. Ich o to się nie pyta, to po pierwsze. Decydują Sądy - a dokładniej kobiety po przejsciach. Wyrok wiadomo jaki - dziecko przy matce włascicielce, gdyż tak kobiety traktują swe dzieci, jak własność. Poczytaj trochę fachowej literatury a dopiero później zabieraj głos. Nikt tu nie chce z nikim wygrywać to nie walka ojca z matką. Jeśli już można mówć tu o walce to walce o sprawiedliwość w sądach, której nie ma. Dzieci z automatu przydzielane są matkom które nader często utrudniają kontakty ojca z dziećmi. Osobiście nie znam żadnego przypadku aby to ojciec utrudniał kontakty matki z dziećmi. To nie walka ojca z matką a walka o prawa dzieci które chciałyby mieć i mamę i tatę na codzień po równo. Liczba wykrzykników w twojej wypowiedzi swiadczy o tym że jesteś taką sama matką nie rozumiejącą potrzeb swych dzieci bądź dziecka. Ale jak mniemam po alimenty łapska pewnie wyciągasz? Skoro facet to taki drań to miej zasady i sama zarabiaj na dzieci skoro jesteś tak wspaniała i samowystarczalna. Ci ojcowie, którzy walczą o dzieci nie czynią to po to by zabrać dzieci matkom a po to aby móc je wychowywać a nie tylko na nie płacić. Między kobietą = matką a mężczyzna = ojcem jest taka różnica, że ojciec dopuszcza opiekę naprzemienną matka niestety nie. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta: taka mamusia nie dostawała by alimentów na dzieci a często i na siebie. Gdyby zlikwidować alimenty nie jedna z takich kochających mam nagle z dnia na dzień przestała by zapewne interesować się swym dzieckiem. Zanim coś napiszesz to najpierw pomyśl. Matki grają dziećmi, dzieci są dla nich karta przetargową ojcowie tego nie robią. Stereotyp mężczyzny tym najlepiej mydlić oczy to jest wygodne ale dzisiaj to już mit. Oczywiście tak jak są złe matki tak są i źli ojcowie ale o tych pseudotatusiach pisał nie będę bo na to nie zasługują. Takich należy obarczać jak najwyższymi alimentami aby choć w minimalnym stopniu zrekompensować im brak ojca, chociaż tego zrekompensować się nie da. 

A ty "melody" zanim coś napiszesz pod pozorem "nie generalizowania" wyzbyj się nienawiści do ojców. Twoja wypowiedź zionie żarem pogardy i nienawiści do mężczyzny. Mam tylko nadzieję, że nie należysz do grona decydentek, gdyż to by oznaczało, że jeszcze wiele dzieci moze utracić swych ojców, dzięki twemu "nie generalizowaniu" i "obiektyzmowi".

Pozdrawiam normalne kobiety - matki, których na szczęscie jest więcej niż tych z wypaczonym obrazem mężczyzny - ojca.  

m
melody

Skoro to kobiety są takie złe to dlaczego dziecko zazwyczaj chce być przy matce?? Ponieważ to matki są zazwyczaj(nie piszę o patologii) przy dziecku, od rana do kolejnego rana. To matki "oporządzają" dzieci do szkoły, przedszkola. To matki idą na macierzyński, zwolnienie dla dziecka. To matki gotują, piorą, sprzątają, zarywają noce. Ilu ojców pojawia się na wywiadówkach? Ilu angażuje się w szkolne- przedszkolne życie dziecka? Ilu jeździ na wycieczki? Szyje stroje na przedstawienia? Uczy się z dzieckiem wiersza? Ilu ojców zna imię ulubionej bajki, książki? Piszę ZAZWYCZAJ! Dziecko jest NATURALNIE związane bardziej z matką a mówimy o dzieciach jako wieku. Ilu z ojców może sumiennie powiedzieć że wypełnia te role? Dla ojców wygrana to dziecko przy Was- hipokryzja! Co wtedy z matkami? 

Dla mnie niepodważalną prawdą jest fakt, że dziecko MUSI mieć ojca! Nie niedzielnego tatusia, a prawdą jest że masa ojców z pełnych rodzin taka jest. Przynoszę pieniądze to moja rola spełniona. Przecież jestem. NIE GENERALIZUJĘ! Ojciec jest równie ważny co matka dla dziecka- TAK! Ale natura jest naturą, pomijając niezdrowe sytuacje. Walczcie o swoje prawa, ale zacznijcie jeszcze w domu, zanim pomyślicie o rozwodzie, wy czy kobiety. WALCZYCIE O SWOJE PRAWA WIĘC WYPEŁNIAJCIE TEŻ OBOWIĄZKI!

K
Kamil ZG

Zgadzam się w pełni. Czy ten Pan ma jakąś wiedzę prawniczą? Trafiłem do Rodk. Prrzecież te kobiety to manipulantki. Dzisiaj widziałem manifestację ojców przed Pałacem Prezydenckim. Czy w Zielonej jest jakiś oddział tej organizacji ojców, ma ktoś na ten temat wiedzę? W sądzie też sprawę prowadzi kobieta i to jak się dowiedziałem po rozwodzie! Będę wdzięczny za jakis kontakt.

r
rozsyłacz

Konfederacja stowarzyszeń ojcowskich w Polsce

akcja 8-a Manifestacja  23 czerwca Warszawa Pałac Prezydencki g 12-16

pod hasłem "oddajcie nam nasze dzieci"

 

 

23 Czerwca w dzień taty ponownie pojawimy się pod Pałacem Prezydenckim

będziemy krzyczeć do Prezydenta RP "oddajcie nam nasze dzieci"

Panie Prezydencie wystarczy otworzyć okno aby usłyszeć co się Polsce dzieje

ustawimy się znowu z wieszakami naszych dzieci x 100

-tata-wieszak-tata-wieszak-tata-dziecko-tata-wieszak-tata-wieszak-tata-wieszak-

weźmiemy też pluszaki - zostawimy prezydentowi - tak jak śmieci - bo tak traktowane są nasze dzieci....

wysłaliśmy pismo do Prezydenta - czy do nas wyjdzie ?

 

G
Gość

Podstawowym błędem jaki popełniają tatusiowie jest to że to oni są pozywani o rozwód i to że godzą się na rozwód z ich winy. A to podstawowy argument dla sądu żeby nie przyznać dziecka ojcu. Dla uściślenia jestem rozwodnikiem.

Dodaj ogłoszenie