Opiekunki są tańsze

SYLWIA MALCHER-NOWAK (68) 324 88 70 smalcher@gazetalubuska.pl
Domy pomocy społecznej pustoszeją, bo gminy nie chcą kierować do nich swoich mieszkańców. - A jak już skierują, to osobę, która umiera w drodze do placówki - mówi jeden z dyrektorów DPS.

Do końca 2003 r. koszty pobytu w domu pokrywał częściowo pensjonariusz, resztę dopłacało państwo. Od 1 stycznia ub. roku ciężar opłat spadł na mieszkańca, jego rodzinę oraz gminę. I pojawił się problem - gminy, zwłaszcza te małe, oszczędzają na tych wydatkach.
- Efekt jest taki, że w domach jest coraz więcej wolnych miejsc - twierdzi Andrzej Żelechowski, prezes Stowarzyszenia Dyrektorów Domów Pomocy Społecznej Ziemi Lubuskiej. - Ośrodki pomocy społecznej wystawiają skierowania bardzo rzadko, aby zaoszczędzić gminie wydatków.
W tej chwili w Lubuskiem jest 25 domów pomocy społecznej. Na 2.454 miejsc 58 jest wolnych.
Żelechowski jest szefem DPS w Tursku koło Sulęcina. Od 17 lat, od kiedy ośrodek istnieje, zawsze były do niego kolejki. Teraz jest tam 19 wolnych miejsc. W Lubsku jest 12 wolnych miejsc, w Żarach - sześć.

Tylko obłożnie chorzy

- Wolne miejsca są wszędzie - mówi dyrektorka DPS nr 1 w Gorzowie Maria Walczyńska-Rechmal. - I będzie ich coraz więcej, bo to najdroższa forma opieki. Całodobowa, z wyżywieniem, opieką medyczną. Gminy szukają tańszych rozwiązań, np. zatrudniają opiekunki.
Zdaniem dyrektorki, do DPS trafiają w tej chwili tylko osoby, które wymagają całodobowej opieki, często w stanie terminalnym.
- Albo takie, które w swoim środowisku sprawiają dużo kłopotów, czyli np. alkoholicy - mówi oburzona Janina Pietkiewicz, szefowa domów pomocy w Lubsku i Żarach. - Wtedy nie ma problemu ze skierowaniem.

Wprowadzani w błąd

- Nie bronimy się przed skierowaniami do domów opieki - twierdzi kierownik OPS w Kostrzynie Bogumiła Rybińska. - W budżecie mieliśmy na ten cel 150 tys. zł. Tylko w tym roku wysłaliśmy do DPS-ów 12 osób.
Ale już np. gmina Słońsk nie skierowała ani jednej. - Nie ma takiej potrzeby - twierdzi kierownik OPS Irena Blicharska. - Wynajmujemy dwie opiekunki, poza tym mamy trzypokoleniowe rodziny, które opiekują się dziadkami. Nie chcą ich odsyłać.
- Nie chcą, bo urzędnicy wmawiają rodzinom, że będą płacić za pobyt babci czy dziadka ogromne pieniądze - twierdzi Żelechowski. - A to nieprawda, bo opłata zależy od dochodów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.