Opuszczony ośrodek wypoczynkowy z horroru w Lubuskiem. To miejsce naprawdę istnieje! | ZDJĘCIA

Anna Moyseowicz
Anna Moyseowicz
Udostępnij:
Tajemnicze ruiny i opuszczone domki na wzniesieniu, tuż nad brzegiem jeziora. Wokół cisza, piasek, woda i las. Tak prezentują się pozostałości po ośrodku wypoczynkowym w Gądkowie Wielkim (gmina Torzym). Widok piękny, a zarazem smutny.

Ośrodek w Gądkowie

Ośrodek wypoczynkowy, należący wcześniej do PKP, w latach 80. wydzierżawił Okręgowy Zarząd Lasów Państwowych w Zielonej Górze. Po zmianach ustrojowych w miejsce zarządu pojawiła się Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych, a dzierżawcą obiektu zostało Nadleśnictwo Torzym. - Już wtedy ośrodek mocno podupadł. Wcześniej przyjeżdżali tam na wczasy głównie pracownicy PKP, ale zainteresowanie było coraz mniejsze, aż w końcu PKP bezprawnie, bo bez zgody nadleśnictwa, ani dyrekcji, wydzierżawił ośrodek. Przestano tym odpowiednio zarządzać, dzierżawca chciał czerpać głównie bieżące zyski, degradacja postępowała - opowiada Michał Poklewski-Koziełł, nadleśniczy Nadleśnictwa Torzym.

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ:

Ośrodek wypoczynkowy w Gądkowie Wielkim niegdyś tętnił życiem. ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ >>>

Opuszczony ośrodek wypoczynkowy z horroru w Lubuskiem. To mi...

Ośrodek niegdyś był ciekawie zagospodarowany

Na terenie ośrodka znajdowały się, głównie drewniane, domki letniskowe. Głównym punktem był największy budynek ze stołówką i salą, na którym urządzano między innymi przyjęcia weselne. Poniżej, tuż przy plaży, znajdował się bar, a obok także przebieralnie. Nad jezioro prowadził duży pomost, po którym obecnie pozostały jedynie wbite w dno pale.

Nie jestem powiązany z koleją, ale pochodzę z lubuskiego i w latach 90. spędzałem u rodziny w Gądkowie każde wakacje. Latem przychodziliśmy tu prawie codziennie. Pamiętam, że na plaży znajdował się basen, co dla mnie jako dla dziecka było nawet większą atrakcją, niż jezioro! Potrafiłem siedzieć w nim godzinami - opowiada mężczyzna napotkany w pobliżu ośrodka.

Miejsce zaczęło straszyć

Jak mówi nadleśniczy, ośrodek zaczął straszyć, a PKP postanowiło zrezygnować z dzierżawy terenu. - Ale zgodnie z zapisami umowy, powinni doprowadzić teren do stanu sprzed dzierżawy, czyli usunąć całą infrastrukturę. Moja propozycja była prosta - jeśli chcecie zrezygnować z dzierżawy, musicie oddać teren w stanie, powiedzmy, przypominającym las. I tu zaczęły się schody. PKP najpierw próbowała sprzedać te naniesienia, ale się to nie udało. Rozebranie tego, generowałoby zbyt duże koszty. W końcu znaleźli firmę z Zielonej Góry, która obecnie dzierżawi od nas ten teren i chce zrobić tam ośrodek z prawdziwego zdarzenia - mówi nadleśniczy. Jak dodaje, firma dzierżawi ośrodek od kilku lat, jednak piętrzą się przed nią wymogi formalne. - Ponieważ wymaga to kompletnej przebudowy, sprawa musi oprzeć się o studium zagospodarowania przestrzennego i plan przebudowy, a to po prostu trwa. Jestem jednak dobrej myśli - podsumowuje.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie