MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Oskar Serpina: - Dostałem zielone światło na wartościowe transfery

Robert Gorbat
Robert Gorbat
Oskar Serpina obiecuje: - Od jesieni na każdej pozycji będziemy mieli co najmniej dwóch wysokiej klasy zawodników.
Oskar Serpina obiecuje: - Od jesieni na każdej pozycji będziemy mieli co najmniej dwóch wysokiej klasy zawodników. Robert Gorbat
- Zarząd klubu postawił przed nami jasny cel: w kolejnym sezonie powinniśmy awansować do Orlen Superligi - mówi Oskar Serpina, trener piłkarzy ręcznych Budimexu Stali Gorzów.

- Za gorzowskimi piłkarzami ręcznymi trzeci sezon w Lidze Centralnej. W pierwszym Stal zajęła czwarte miejsce, w drugim - piąte, a w trzecim - dopiero dziesiąte. W ostatnich rozgrywkach drużyna zanotowało po 14 zwycięstw i porażek. Czy to jest jakiś proces, który powinien niepokoić pana i kibiców?
- Nie mówiłbym o niepokoju. Mamy swój jasny, wieloletni plan działania i wiemy, w którym kierunku podążamy. Na słabsze miejsce w ostatnich rozgrywkach złożyło się wiele czynników, głównie sportowych. Na szczęście już je zdiagnozowaliśmy i wiemy, co źle zrobiliśmy. W następnym sezonie na pewno dokonamy zmian w życiu drużyny. Inna sprawa, że Liga Centralna jest bardzo wyrównana. Może to zabrzmi odrobinę zuchwale, ale zabrakło nam niuansów, by zająć lokatę na podium. To prawda, że do trzeciej Sandry Spa Pogoń Szczecin straciliśmy dziesięć „oczek”, lecz z drugiej strony to są tylko trzy, cztery mecze. Gdybyśmy nie zmarnowali przewagi w kilku spotkaniach, ta pozycja absolutnie byłaby w naszym zasięgu.

- Pomówmy o diagnozach, które przeprowadziliście. Proponuję zacząć od składu drużyny. Czy transfery, dokonane rok temu okazały się trafne?
- Igor Drzazgowski, który przyszedł na lewe rozegranie na pewno potwierdził swoją wartość. W Nielbie Wągrowiec rzucał w sezonie ponad sto bramek i tak samo stało się u nas. Problem w tym, że w środku rozgrywek złapał poważną kontuzję i musiał ponad miesiąc pauzować. Trochę zamazany jest obraz występów prawego rozgrywającego Kamila Napierkowskiego. Mieliśmy świadomość, że przychodzi do nas zawodnik z pierwszej ligi, ale początek w Lidze Centralnej miał znakomity. Potem jego forma spadła, przede wszystkim jeśli chodzi o skuteczność rzutową. Teraz już wiemy, jakie ma braki i nad czym musimy pracować, by był lepszy w następnym sezonie. Z nowych nabytków warto wspomnieć także o 20-letnim obrotowym Antonim Zającu. W drugiej części rozgrywek stanowił ostoję naszej defensywy. Jestem przekonany, że wkrótce równie dobrze będzie się prezentował w ataku.

- Jeśli kluczowe transfery były udane, to dlaczego lokata w rozgrywkach jest niższa?
- Bo już kilka lat przebudowujemy nasz skład z myślą o tym, by go odmłodzić. Proszę zwrócić uwagę, że na rozgraniu mamy teraz trzech młodych zawodników: Rafała Renickiego, Mateusza Ripę i Mikołaja Przybylskiego. Nie chcę powiedzieć, że to oni są odpowiedzialni za gorszy wynik, bo wszyscy znajdujemy się w pewnym procesie. Drużyna potrzebuje czasu i wielu godzin wspólnej pracy, by osiągnąć zamierzony poziom.

- Kolejna sprawa: liczba treningów i kadra szkoleniowa. Kilkakrotnie mówił pan publicznie o tym, że są niewystarczające.
- I nie wycofuję się z tych słów. To są elementy, które zostaną zmienione przed sezonem 2024-2025. Mówiąc konkretnie: indywidualne przygotowania zawodnicy będą mieli już od 1 do 13 lipca. 15 lipca rozpoczniemy wspólne treningi - do tej pory ruszaliśmy dopiero 1 sierpnia! - zajęcia będą się odbywały w początkowym okresie dwa razy dziennie, rozegramy więcej sparingów przed inauguracją ligi. Nie będzie przesadą jeśli powiem, że objętość naszej pracy się podwoi. Dla mnie oznacza to, że nie będę miał żadnych ograniczeń w planowaniu treningów, że będę mógł zrobić z drużyną wszystko, co sobie zamierzę. Zmiany nastąpią też w sztabie szkoleniowym. Dołączy do niego asystent trenera, myślimy również o zatrudnieniu analityka i szkoleniowca bramkarzy. Nie wiem, czy te dwie ostatnie osoby pojawią się od razu, czy być może dopiero w Orlen Superlidze.

- Ogłosiliście już publicznie, że z drużyną żegnają się: Piotr Orłowski, Wojciech Gumiński, Kacper Jaszkiewicz i Michał Lemaniak. Ktoś jeszcze odejdzie?
- Przed nami jeszcze dwie dość istotne rozmowy. Zastanawiamy się też, co zrobić z juniorami, którzy trenowali z pierwszym zespołem. Na dziś decyzja jest taka, że kadra zawodnicza nadal będzie liczyła około 20 zawodników.

- Kto zajmie miejsca graczy, którzy rozstają się z Gorzowem?
- Podpisaliśmy już pięć nowych kontraktów. Nie chcę wymieniać nazwisk, tym zajmie się wkrótce nasz dział marketingu. Mogę tylko powiedzieć, że pozyskaliśmy gotowych do gry zawodników na pozycje obydwu skrzydłowych oraz lewego i prawego rozgrywającego. To są młodzi chłopcy z poziomu Ligi Centralnej i pierwszej ligi. Podkreślam: do gry, nie do szkolenia. Co ciekawe, dwaj z nich są leworęczni. Pracujemy nad szóstym transferem, który ma zaowocować sprowadzeniem klasowego obrotowego. Stal na pewno będzie od jesieni mocniejszą drużyną, bo na każdej pozycji będziemy mieli co najmniej dwóch wysokiej klasy zawodników.

- Czy wszystkie te działania są wynikiem zielonego światła, jakie kierownictwo klubu zapaliło szczypiornistom w ramach akcji: walczymy o Orlen Superligę?
- Tak, taki cel został nam postawiony przez zarząd Stali. Dostałem wspomniane zielone światło na transfery, mamy gwarancję szybszych i obfitszych przygotowań do rozgrywek, czyli podnoszenia naszego sportowego poziomu. Także większą liczbę pracowników, oddelegowanych na potrzeby piłki ręcznej. To się oczywiście wiąże z budżetem sekcji. Do tej pory wynosił około 1,2 mln zł na sezon, teraz - by realnie myśleć o awansie do krajowej elity - musi wzrosnąć o pół miliona złotych. Jestem przekonany, że szefowie klubu biorą to wszystko pod uwagę i mają odpowiednie gwarancje. Wiemy z doświadczeń innych drużyn, że aby się skutecznie bić o awans, około 80 procent kadry zawodniczej musi być w pełni profesjonalne. To znaczy, że wiodący gracze nie powinni już szukać żadnych dodatkowych zajęć zarobkowych, tylko w stu procentach, 24 godziny na dobę skoncentrować się na piłce ręcznej.

- Kiedyś powiedział pan, że Stal byłoby stać na grę w Orlen Superlidze, ale nie stać ją na awans do elity. Rozumiem, że ta sytuacja się zmieniła?
- W naszym przypadku tak. Natomiast generalnie jest tak, że jak się już występuje w najwyższej klasie rozgrywkowej, to ma się większe finansowanie z różnych źródeł. A gdy się do niej tylko aspiruje, to trzeba wykonać zdwojoną pracę we własnym zakresie. I nie chodzi tylko o to, by sobie kupić wysokiej klasy zawodników. Wszystko musi być poukładane pod względem sportowym i organizacyjnym. A drużyna zbudowana w taki sposób, by po awansie wielu zawodników mogło w niej nadal grać.

- Pozostanie tylko jeden drobiazg: zdobyć awans w sportowej rywalizacji z innymi drużynami…
- Nie znamy jeszcze ostatecznych składów innych drużyn, ale jedno nie ulega wątpliwości: o awansie do Orlen Superligi myślą, oprócz nas, jeszcze co najmniej cztery ośrodki. Łatwo z pewnością nie będzie.

- W tym roku najsłabszy okres Stali zaczął się w chwili, gdy drużyna pojawiła się w Arenie Gorzów. Czy ten nowy, piękny obiekt działa na zawodników deprymująco?
- Mieliśmy w minionym sezonie kilka serii porażek, ale też zwycięstw. Faktem jest, że ostatnie pasmo niepowodzeń rozpoczęło się 20 stycznia od inauguracyjnego meczu w Arenie Gorzów z Padwą Zamość. Dziś wiemy już, że w tym spotkaniu chłopcy byli bardzo zestresowani, bo pierwszy raz w życiu mieli do czynienia z taką sytuacją. Cztery i pół tysiąca widzów na trybunach, Sławomir Szmal, grono oficjeli, niezwykła oprawa. Nie wytrzymaliśmy tego psychicznie, za bardzo chcieliśmy. Potem gościliśmy w tym obiekcie zawsze niewygodne dla nas Zagłębie Sosnowiec i liderujący w rozgrywkach Śląsk Wrocław. Poszło słabo, lecz w Arenie Gorzów na pewno zostaniemy.

Czytaj również:
Gorzowscy szczypiorniści nie sprawili sensacji w Pucharze Polski. Ale plamy też nie dali

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wyjazd reprezentacji Polski z Hanoweru na mecz do Hamburga

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska