Oszałamiający epilog

JANUSZ DOBRZYŃSKI (95) 722 69 37 [email protected]
Udostępnij:
Środowa inauguracja rozgrywek żeńskiej ekstraklasy w Krakowie przyniosła nadspodziewane emocje, a trenerom materiał do przemyśleń nad chimerami ich zespołów...

AZS PWSZ Gorzów Wlkp. nie jechał pod Wawel w roli faworyta, bo zgodnie z zapowiedziami sponsorów i działaczy Wisły Can-Pack Kraków, to ich zespół ma sięgnąć po mistrzostwo i Puchar Polski oraz pomieszać szyki faworytkom w rozgrywkach Euroligi. Ma przecież w składzie kilka reprezentantek Polski, po dwie Białorusi oraz Serbii i Czarnogóry, a zwłaszcza dwie świetne Amerykanki: mierzącą 198 cm Karę Brown-Braxton oraz Annę DeForge. A tymczasem...

Oszałamiający epilog

Zanim krakowianki zdołały uchwycić rytm gry, przegrywały już 0:11! Pierwszy punkt zdobyły dopiero w 6 min, a pierwsze punkty z gry w 8 min (na 3:14). Na trybunach kibice zastanawiali się już nawet czy wiślaczki trafią w ogóle piłką do kosza... Gorzowianki wygrały tę kwartę 21:7, by po chwili oddechu stracić nagle koncepcję gry. W dwóch kolejnych kwartach warunki dyktowały już rywalki, a szczególnie podobała się aktywna i skuteczna Monika Krawiec. Pierwsze prowadzenie w meczu uzyskały krakowianki w 21 min gry (32:31). Przez następne 5 minut rzuciły jeszcze 14 ,,oczek’’, a AZS PWSZ żadnego. W 29 min było już 60:39 dla Wisły i wszystko zdawało się jasne. Kto jednak zrozumie kobiety...

Piorunujący finisz

W 34 i 35 min, za pięć przewinień spadły Serbki Jelena Skerović oraz Iva Perovanović i w szeregi wiślaczek wkradł się nagle chaos. Gorzowianki zwietrzyły swoją szansę i błyskawicznie odrabiały straty, do stanu 64:66. Tuż przed końcem gry przewaga Wisły stopniała do jednego punktu (67:66), ale po faulu rywalek DeForge przesądziła o losach meczu z rzutów osobistych.
- Chwała dziewczętom, że przegrywając różnicą 21 punktów, potrafiły się jeszcze podnieść i były nawet bliskie sprawienia sensacji - ocenił trener gorzowianek Dariusz Maciejewski. - Przegraliśmy jednak, bo Wisła przewyższała nas indywidualnościami. Środkowa Brown-Braxton dominowała pod tablicami przy zbiórkach piłek, a jej koleżanki też miały więcej atutów od naszych młodych zawodniczek. Zaryzykuję jednak twierdzenie, że gdyby ten mecz odbywał się w naszej hali, to niesieni dopingiem gorzowskich kibiców przeważylibyśmy szalę zwycięstwa na swoją stronę. Jestem pełen uznania dla swoich zawodniczek. Podjęły walkę mimo, iż zdecydowanie ustępowały Wiśle warunkami fizycznymi i siłą rzeczy przegrywały potyczki pod tablicami.

Pochwała mądrości

- Muszę pochwalić gorzowianki za mądrą taktycznie grę w warunkach podyktowanych przez mój zespół - rzekł nowy trener Wisły Can-Pack, Bośniak Elmedin Omanić.
- Właśnie tym gorzowianki nas zaskoczyły i mieliśmy duże kłopoty, żeby w końcówce spotkania utrzymać korzystny rezultat. Słowa uznania należą się Monice Krawiec, która w mojej ocenie była najlepszą koszykarką tego spotkania. Wszechstronną i skuteczną. Odnośnie Amerykanek, to Brown-Braxton wystąpiła bez jednego choćby treningu z nowymi koleżankami, a DeForge po ledwie dwóch. Wystartowaliśmy do sezonu ligowego praktycznie bez meczów przygotowawczych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie