Panowie z Kwadratu proszą o drobne. Rząd sam się wyżywi, a pacjenci sami się wyleczą... Czytaj w cyklu Ja, Ty, Pani i Pan(demia)

Zbigniew Borek
W ramach cyklu Ja, Ty, Pani i Pan(demia) czekam też na Twoją, Pani i Pana opinię: zborek@gazetalubuska.pl. Na zdjęciu: jeden z opustoszałych placów zabaw Gorzowie. fot. Sandra Soczewa
Ks. Adam Skubis: Zastanawiam się, co będzie dalej. Krystyna Trzcińska: A ja, cóż, staram się być pomocna najbliższym, gotuję zupki, lepię pierogi, krokiety, piekę szarlotki. Wojciech Wyszogrodzki: Rząd sam się wyżywi, a pacjenci sami się wyleczą… To kolejny opinie w naszym redakcyjnym cyklu „Ja, Ty, Pani i Pan(demia)”.

Krystyna Zwolska: Panowie z Kwadratu tak normalnie to podchodzą i proszą „szefową”, czyli mnie, o jakieś drobne. Teraz oczywiście nadal chodzi o jakieś drobne, ale nie podchodzą, a informują o potrzebie stojąc po drugiej stronie chodnika :)

Krystyna Trzcińska, emerytka: Poczuliśmy się prawdziwą wspólnotą. Podobnie było podczas stanu wojennego. A potem wróciło piekiełko. Chcę wierzyć, że tym razem będzie inaczej, lepiej, piękniej.

Wojciech Wyszogrodzki, pilot wycieczek, italianista: U nas walka z wirusem podporządkowana jest walce politycznej, wszak 10 maja powinny odbyć się wybory. Nawet jeśli zależy na nich jedynie tym, którzy są u władzy. Dziwnym trafem sami boją się przyjechać do pracy do Sejmu, a innym każą zdawać maturę, pisać egzamin na koniec podstawówki czy iść na wybory. Rząd sam się wyżywi, a pacjenci sami się wyleczą.

Ks. Adam Skubis, wikariusz ze Strzelec Krajeńskich: Zastanawiam się, co będzie dalej.

Czytaj także

Poniedziałek 30 marca 2020
godz. 17.08
1984/26
(potwierdzone przypadki koronawirusa w Polsce/śmiertelne w Polsce)
KRYSTYNA ZWOLSKA

Poczuliśmy się prawdziwą wspólnotą. Podobnie było podczas stanu wojennego. A potem wróciło piekiełko. Chcę wierzyć, że tym razem będzie inaczej, lepiej, piękniej

Panie redaktorze. Zastanawiałam się, co napisać o tej nowej rzeczywistości i pewnie nie powiem/napiszę niczego odkrywczego czy ważnego.

  • Dzisiaj tylko głupiec nie rozumie, że do pokonania tego wroga potrzebna jest samodyscyplina i odpowiedzialność. Tak jest ze mną. Jestem zdyscyplinowana i odpowiedzialna jak chyba nigdy przedtem. Sama sobie się dziwię, bo od dziecka byłam osobą, która najbardziej ceni sobie wolność, brak ograniczeń. Która zawsze buntowała się kiedy ktoś próbował moją wolność ograniczać. Czy poza tym epidemia zmieniła coś we mnie? Niewiele. Jedynie częściej myślę o kruchości życia, pojawia się więcej górnolotnych refleksji. Więcej niż zwykle czytam, oglądam filmy, piszę, robię zaległe porządki, a nawet coś tam piekę. Czyli normalnie, jak każda kobieta. Nic nadzwyczajnego. Mam to szczęście, że córka robi mi zakupy spożywcze, a znajomi dzwonią i pytają czy przypadkiem czegoś nie potrzebuję – wszak już seniorka ze mnie :)
  • Czy epidemia zmieniła coś w Polakach, ludziach?
  • Na tę chwilę oczywiście tak. Lęk o siebie i swoich bliskich, wyjątkowa życzliwość do innych, chęć niesienia pomocy, pomaganie na miarę swoich umiejętności. Poczuliśmy się prawdziwą wspólnotą. Wspólnotą poza władzą. To jest coś wspaniałego, ale... To nie potrwa długo. Tacy już jesteśmy. Minie epidemia, miną podobne zachowania. A przynajmniej nie będzie ich na taką skalę jak obecnie. Podobnie było podczas stanu wojennego. A potem wróciło ponownie codzienne piekiełko. To wersja bardzo realistyczna, ale ja chcę wierzyć, że tym razem będzie inaczej, lepiej, piękniej.
  • Czy coś mnie zdziwiło albo rozśmieszyło?
  • Rozśmieszyła mnie dbałość panów z Kwadratu. Tak normalnie to podchodzą i proszą „szefową”, czyli mnie o jakieś drobne. Teraz oczywiście nadal chodzi o jakieś drobne, ale nie podchodzą, a informują o potrzebie stojąc po drugiej stronie chodnika:) Czyli przepisowa odległość zachowana.
  • Jaka będzie po koronawirusie społeczność, w której żyję, pracuję, działam?
  • Ja akurat współpracuję z ludźmi, którzy na co dzień pomagają innym. Zwłaszcza ludziom z kręgu wykluczenia społecznego. Dla moich współpracowników to częściej misja niźli praca. Dlatego też teraz włączają się we wszelkie akcje pomocowe, niejednokrotnie organizują tego rodzaju akcje.

Poniedziałek 30 marca 2020
godz. 14.05
1905/26
(potwierdzone przypadki koronawirusa w Polsce/śmiertelne w Polsce)
WOJCIECH WYSZOGRODZKI
ITALIANISTA, PILOT WYCIECZEK

Politycy pokazują, jak daleko odlecieli od zwykłych spraw. W końcu im testy na obecność wirusa robi się od ręki, im wypłaty nie ma kto wstrzymać. Rząd sam się wyżywi, a pacjenci sami się wyleczą

Koronacja
Dziś uczymy się żyć w domu, odkrywać wady i zalety wspólnego przebywania w rodzinnym gronie. Doświadczenie nieznane – w formie przymusu i w czasach niebezpiecznych – kolejnym pokoleniom Polaków.
Godziny policyjne i puste sklepy w stanie wojennym są dla wielu milionów jedynie częścią podręcznika do historii, którą rzadko kiedy nauczyciel ma czas przekazać. A był to okres, gdy w telewizji nie było wyboru programów, nie istniał internet – czy wyobrażamy sobie dzisiejsze przymusowe siedzenie w domu bez tych udogodnień? Na szczęście są książki. To przyjemność ponadczasowa. I to jej poświęcam wolne chwile, wracając do dawnych tytułów czy bogacąc wiedzę, czytając nowe publikacje.

Gorzki smak dolce vita
Nie spodziewałem się, że tak szybko nadarzy się okazja, aby powrócić do dawnych filmów. Po wielu latach znów oglądam „Ośmiornicę”, włoski serial o mafii, gdzie głównym bohaterem przez pierwsze cztery serie był Michele Placido w roli komisarza Corrada Cattaniego, a przez kolejnych sześć sezonów zastępuje go sędzia Silvia Conti, walcząc z ludźmi pokroju Tana Cariddiego. Teraz dostrzegam o wiele więcej szczegółów, widzę też miejsca, które przez ostatnie lata pilotowania wycieczek miałem szansę poznać z bliska, a „grają” one w serialu. Podróżujemy ulicami Mediolanu (jest dzielnica przypominająca weneckie kanały), Rzymu (na piazza Navona jeszcze jest ruch uliczny), a przede wszystkim spędzamy czas na Sycylii w Taorminie, Palermo czy Trapani. I do tego muzyka Ennio Morricone.

Z mafią Włosi walczyli w czasie, gdy kręcono film (lata 80. ubiegłego stulecia), walczą i dzisiaj, ale najważniejszym problemem stał się – nie tylko zresztą dla nich – koronawirus. W obu przypadkach jest to walka nierówna. Włosi są w gronie trzech krajów (z Japonią i Niemcami), gdzie aż co piąty mieszkaniec ma ponad 65 lat. To światowa czołówka. We Włoszech na 100 osób „młodych” przypada 149 osób „starych”. Trudno więc dziwić się instytucjom kultury, że nie oferują seniorom darmowych czy zniżkowych biletów – boją się pójść z torbami. To m.in. wiekiem Włochów tłumaczy się tak wielką skalę zachorowań wirusem atakującym zwłaszcza osoby starsze. Nie jest to jednak jedyny powód. To też ich mentalność. Często zaskakuje nas ich sposób bycia, zwłaszcza gdy odwiedzamy południowe regiony. To tam na powitanie i pożegnanie wszyscy się obcałowują, natychmiast zmniejszają dystans. Mają też codzienne rytuały: espresso w barze (nawet kilka razy dziennie), aperitif z przyjaciółmi, wieczorny spacer po zatłoczonym deptaku… Takie zachowania zawsze kontrastowały z widokami ulic nieturystycznych miast w Polsce. Właściwie nie ma różnicy, czy oglądamy ulice Gorzowa teraz, czy kilka tygodni temu – pustki były i są nadal. Nie sądzę, by w naszej mentalności coś w tej dziedzinie zmieniło się, gdy epidemia minie. Nie wydaje mi się też, by Włosi w epoce „po” jakoś intensywnie zaczęli walczyć ze swymi przyzwyczajeniami – to jest ich natura, której nie zmienią.

Wojciech Wyszogrodzki, italianista, pilot wycieczek („Syrakuzy, Archimedes, ja z lewej”): Choć widok opustoszałych turystycznych perełek pozwala nam
Wojciech Wyszogrodzki, italianista, pilot wycieczek („Syrakuzy, Archimedes, ja z lewej”): Choć widok opustoszałych turystycznych perełek pozwala nam na nowo je odkrywać. Tak jest na ulicach Rzymu czy Wenecji, gdzie w słynnych kanałach – już bez gondol i motorówek – w spokojnej wodzie widać ryby. fot. archiwum prywatne

Nie zmieni się raczej ich nieortodoksyjne przestrzeganie prawa. Nawet teraz możemy oglądać nagrania, gdzie burmistrzowie włoskich miast osobiście przeganiają mieszkańców z ulic czy wygłaszają emocjonalne apele, by słuchać zaleceń i siedzieć w domach. Można powiedzieć, że igranie z życiem to jedna z cech narodowych włoskich południowców. Mimo ostrzeżeń (i przepisów) na zboczach wulkanów (Wezuwiusz, Etna, Stromboli) ludzie budują domy i wierzą, że w razie wybuchu wszystkim uda się uciec. Dziś Włosi zżymają się na swój rząd, bo czują się osamotnieni w walce z wirusem i oskarżają rządzących o złe zarządzanie w kryzysowej sytuacji. Tylko czy naprawdę podporządkowali się zaleceniom i nie wychodzili spotykać się ze znajomymi, dając upust swym południowym przyzwyczajeniom?

Rząd sam się wyżywi
U nas walka z wirusem podporządkowana jest walce politycznej, wszak 10 maja powinny odbyć się wybory. Nawet jeśli zależy na nich jedynie tym, którzy są u władzy. Dziwnym trafem sami boją się przyjechać do pracy do Sejmu, a innym każą zdawać maturę, pisać egzamin na koniec podstawówki czy iść na wybory. Bo liczy się tylko ich interes? „Młodzi mogą iść do urn, bo mało ich umiera” – mówi 58-letni prezydencki minister Andrzej Dera. Są i tacy, którzy w epidemii widzą pozytywy demograficzne: „No to cóż, nasze społeczeństwa się trochę odmłodzą” – zauważa z wyraźnym uśmieszkiem 67-letni Zdzisław Krasnodębski, europoseł PiS. Jasne, mniej emerytów, więcej pieniędzy zostanie w ZUS?

Dopiero teraz możemy zobaczyć, jakimi pierdołami każą zajmować nam się czasem politycy, jak zbyteczny jest rozrośnięty aparat urzędniczy i czyj byt władze zabezpieczyły na czas kryzysu. Okazuje się, że niewiele jest problemów, z którymi musimy osobiście iść do państwowych gmachów, co każe też zastanowić się nad liczbą zatrudnionych tam osób. Taka refleksja, połączona z podliczeniem kosztów funkcjonowania administracji i porównaniem ich z wydatkami na zdrowie i życie obywateli, może doprowadzić do sporych redukcji kadrowych. A może warto też zmienić sposób wynagradzania naszych wybrańców? Skoro gorzowscy radni mają ustalić termin sesji „po odwołaniu działań związanych z ograniczeniem rozprzestrzeniania się wirusa”, bo maksymalnie 25 osób z kilkoma urzędnikami nie widzi możliwości spotkać się (np. w filharmonii czy teatrze, gdzie jest kilkaset miejsce) nawet do wakacji, to może warto diety przekazać szpitalowi?

Politycy w czasie zarazy pokazują, jak daleko odlecieli od zwykłych spraw. W końcu im testy na obecność wirusa robi się od ręki, im wypłaty nie ma kto wstrzymać. Rząd sam się wyżywi, a pacjenci sami się wyleczą. W końcu to społeczeństwo szyje lekarzom maseczki i kombinezony, produkuje przyłbice, dostarcza jedzenie, a WOŚP z zebranych pieniędzy doposaża szpitale. Może krytykujący działalność Owsiaka, leżący pod respiratorem, zauważą wokół symbole orkiestry i zrozumieją, że gdyby nie coroczne zrywy Polaków, tego sprzętu by nie było?

Zdziwienie i śmiech. Strach i niepewność. Jak reagujemy na zagrożenie koronawirusem? Czytaj w akcji GL: Ja, Ty, Pani i Pan(demia)

Akcja GL: Ja, Ty, Pani i Pan(demia). Czy epidemia w nas coś zmieni? Jaka po koronawirusie będzie Twoja społeczność, Polska, Europa, świat?

Czy mniejszości chwyci się za mordę? Czy zahibernujemy gospodarkę? Szukamy odpowiedzi w redakcyjnym cyklu: Ja, Ty, Pani i Pan(demia)

Klaszczmy medykom. Zawsze
Mam nadzieję, że po powrocie do normalnego trybu życia większość społeczeństwa przestanie naśladować narrację rządzących i nauczyciele przestaną być „nierobami, którzy by tylko strajkowali”. Chyba już teraz doskonale widać, ile pracy trzeba włożyć w samo pilnowanie uczniów, by się skupili na nauce. A rodzice w domu nie mają przecież 30 podopiecznych, 45 minut dla wszystkich jednocześnie i całej biurokracji do wykonania. Doskonale widać też, jak bardzo rozmija się rządowa propaganda z realiami – system edukacji nie jest przygotowany do zdalnego nauczania. I nie jest to wina nauczycieli, bo przy ich rekrutacji nie wymaga się umiejętności informatycznych czy posiadania komputera. Podobnie jest w przypadku uczniów: nie można wymagać, by każdy miał w domu internet czy telefon komórkowy, w którym odrabiałby zadania.

Może po wszystkim inaczej spojrzymy na służby medyczne. Pięknie brzmiało „pokaż lekarzu, co masz w garażu”, wiele osób kibicowało też ministrowi, który widział medyków w kamaszach. Jakoś dziwnie rządzący nie układają rymowanek o walczących o podwyżki górnikach. Ba, w tym roku wystarczyła informacja, że wysypią oni węgiel w biurach poselskich i przyjadą do Warszawy, a już znalazły się pieniądze na podwyżki. Znalazły się też dla publicznej telewizji i radia, bo jest kampania wyborcza. Problemy służby zdrowia i oświaty (nie tylko kwestia podwyżek, ale i stan tych dziedzin życia) wydają się być mało istotne dla rządzących, którzy doskonale wiedzą, że osoby w fartuchach i przy tablicy mają swój etos, czują powołanie i serce zawsze każe im wrócić do szkoły przed maturami, egzaminami czy w obliczu widoku kolejki chorych. Chyba warto pamiętać o medykach nie tylko teraz, klaszcząc im z balkonów i patrząc na puste ulice.
Choć widok opustoszałych turystycznych perełek poz
wala nam na nowo je odkrywać. Tak jest na ulicach Rzymu czy Wenecji, gdzie w słynnych kanałach – już bez gondol i motorówek – w spokojnej wodzie widać ryby. Mniejsza liczba samochodów na ulicach, wyłączenie z pracy różnych dymiących miejsc pozwoliło na dostrzeżenie z Krakowa… gór. Niektórzy twierdzą, że koronawirus to zemsta natury za to, co jej robimy. A teraz możemy dostrzec, co tracimy.

Poniedziałek 30 marca 2020
godz. 10.51
1905/26
KRYSTYNA TRZCIŃSKA, EMERYTKA

A co będzie po epidemii? Nie wiem, na pewno długo, długo strach, nieufność i obawa o przyszłość. Epidemia w końcu minie, tylko jakie nauki z tego wyniesiemy?

  • Rozpoczął się 3 tydzień kwarantanny. Na razie wytrzymuję, staram się dostosować do istniejących realiów. Siedzę w domu z wnuczkiem, córka i zięć w pracy. Wyglądamy przez okno, widzimy przedszkole i plac zabaw, który jeszcze niedawno rozbrzmiewał gwarem bawiących się dzieci. Z drugiej strony w ogródku piękne żonkile, które wnuczek posadził w ramach akcji „Pola nadziei". Jakże wymownie to dzisiaj brzmi. Drugi wnuczek, starszy, sam w domu, bo rodzice też pracują.
  • Co czuję? Jak wszyscy strach o najbliższych, aby się nic złego nie wydarzyło, aby nie stracili pracy, bo wiem, co to znaczy moje pokolenie, już to przerabiało.
  • Co zmieniła we mnie, w nas epidemia? Jesteśmy jak zwykle, Polacy, w takich sytuacjach bardzo solidarni. Wszelką pomoc, jaką okazujemy na co dzień, głównie szpitalom i personelowi szpitalnemu, jest bezcenna. A ja, cóż staram się być pomocna najbliższym, gotuję zupki, lepię pierogi, krokiety, piekę szarlotki i obdzielam swoje dzieci, brata (bo został sam, bratowa utknęła w Anglii, a on pracuje na zmiany), częstuję sąsiadkę, która też jest sama w domu. Staram się być przydatna, wypełniać sobie jakoś czas i nie nudzić się.
  • A co będzie po epidemii? Nie wiem, na pewno długo, długo strach, nieufność i obawa o przyszłość. Epidemia w końcu minie, tylko jakie nauki z tego wyniesiemy?
Krystyna Trzcińska: Co czuję? Jak wszyscy strach o najbliższych, aby się nic złego nie wydarzyło, aby nie stracili pracy, bo wiem, co to znaczy moje
Krystyna Trzcińska: Co czuję? Jak wszyscy strach o najbliższych, aby się nic złego nie wydarzyło, aby nie stracili pracy, bo wiem, co to znaczy moje pokolenie, już to przerabiało. fot. archiwum prywatne

Poniedziałek 30 marca 2020
godz. 10.51
1905/26
ks. Adam Skubis, wikariusz ze Strzelec Krajeńskich
(wiadomość z Messengera)

Piszę czarne i kolorowe scenariusze życia kościoła po epidemii

Powiem szczerze, jak na razie, obserwuję i myślę nad tym wszystkim. Piszę czarne i kolorowe scenariusze życia kościoła po epidemii. Więc nie mam jak na razie nic do powiedzenia. Zastanawiam się, co będzie dalej.

Akcja „Gazety Lubuskiej”: Ja, Ty, Pani i Pan(demia)
To tylko niektóre wypowiedzi, jakie już zebrałem po rozesłaniu takiej (mniej więcej) wiadomości:
Cześć/witam/dzień dobry. Próbuję jakoś zapisać ten czas, chciałbym więc Cię/Pani/Pana prosić o współudział i odpowiedzi.

  • Czy epidemia zmieni/zmieniła coś we mnie i w nas, Polakach, Europejczykach, ludziach?
  • Jaka będzie po koronawirusie społeczność, w której żyję, pracuję, działam?
  • Jaka będzie Polska, Europa i świat po koronawirusie?
  • Czy zrobiłem/zrobiłam w epoce koronawirusa coś, o co wcześniej bym się nie podejrzewał(a)?
  • Czy coś mnie zdziwiło albo rozśmieszyło?

Możesz/może Pan(i) odpowiedzieć krótko i długo, na jedno pytanie i na każde. Bardzo mi zależy, żeby to Pani/Pan, żebyś to Ty zdecydował (a), jak się przedstawić. Jeśli jeszcze otrzymam od Ciebie/Pani/Pana towarzyszącą fotkę (Twoją/Pani/Pana lub otoczenia, tego, co robisz lub co widzisz), będę tym bardziej zobowiązany/będzie całkiem ekstra. Możesz/może Pan(i) to wysłać np. Messengerem czy na zborek@gazetalubuska.pl, mogę też zadzwonić i odpowiedzi spisać. Proszę tylko o sygnał, czy mogę na to liczyć. Z odpowiedzi Twojej/Pani/Pana, moich Bliskich, Kolegów i Koleżanek, Znajomych, Mniejznajomych, a może i Całkiem Nieznajomych sklecę całość. Mam nadzieję, że sensowną ;)

Wiadomość (dopasowaną do adresata, bez tych wszystkich ukośników) wysłałem do wielu osób. Niektóre z nich już odpisały - odpowiadając na moje pytania albo całkiem według własnego pomysłu. Z niektórymi rozmawiałem telefonicznie albo wymieniałem się wiadomościami na Messengerze. Każda taka wypowiedź czy rozmowa jest dla mnie niebywale ważna. Dzięki wielkie!
A może Ty, Pani i Pan też dacie się namówić?
Zapraszam!
Zbigniew Borek

Koronawirus. Co powinieneś wiedzieć o kwarantannie?

🔔🔔🔔

Pobierz bezpłatną aplikację Gazety Lubuskiej i bądź na bieżąco!
Oprócz standardowych kategorii, z powodu panującej epidemii, wprowadziliśmy do niej zakładkę, w której znajdziesz wszystkie aktualne informacje związane z epidemią koronawirusa.

Aplikacja jest bezpłatna i nie wymaga logowania.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3