Pijani kierowcy zmorą polskich dróg. Raport NIK: Koszty są ogromne

Hubert Rabiega
Hubert Rabiega
Andrzej Banas
Polska nadal znajduje się na czele państw UE, w których najłatwiej stracić życie w ruchu drogowym – alarmuje najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli. Instrumenty eliminowania niebezpiecznych kierowców, w tym pijanych i odurzonych, są wciąż nieskuteczne albo nie są stosowane. Koszty społeczne wypadków i kolizji drogowych w Polsce są ogromne - wynoszą ponad 56 miliardów złotych rocznie.

Polska zajmuje niechlubne pierwsze miejsce w całej Unii Europejskiej według wskaźnika zabitych na 100 wypadków drogowych (2019 r.). Za nami są Bułgaria, Dania, Grecja i Rumunia. Najmniej zabitych w przeliczeniu na 100 wypadków jest w Niemczech, Austrii, Szwecji i Słowenii. Zmorą polskich dróg jest nadal nadmierna prędkość oraz pijani i odurzeni kierowcy.

W 2020 r. kierowcy pod wpływem alkoholu spowodowali ponad 1 600 wypadków, co stanowiło niemal 8% wszystkich wypadków z winy kierowców. Zginęło w tych wypadkach 216 osób (10,7% wszystkich ofiar z winy kierujących), a rannych zostało 1 847 osób (7,7% wszystkich rannych z winy kierujących) – czytamy w raporcie.

NIK wskazuje również na rosnący problem kierowców prowadzących auta pod wpływem środków odurzających. Liczba wypadków spowodowanych przez takich kierowców wzrosła od 2011 roku aż 5-krotnie.

Społeczne koszty wypadków i kolizji drogowych w Polsce szacowane są na 56,6 mld zł rocznie (dane na koniec 2018 r.), z czego 44,9 mld zł to koszty wypadków, a 11,7 mld zł to koszty kolizji. Główną częścią tych kosztów są straty ekonomiczne wynikające ze śmierci lub niedyspozycji pracownika w pracy.

Według szacunków przedstawionych w raporcie NIK ofiara śmiertelna wypadku drogowego w Polsce oznacza koszt (stratę) rzędu 2,4 mln zł, ofiara ciężko ranna kosztuje 3,3 mln zł, lekko ranna – 48 tys. zł. Jednostkowy koszt wypadku drogowego oszacowano na 1,4 mln zł. Koszt kolizji drogowej jest wyceniany na 27 tys. zł.

Rozmiary problemu kierujących nietrzeźwych lub odurzonych widać także w statystykach sądowych. W latach 2015-2020 w pierwszej instancji skazano w Polsce ponad 245 tys. osób za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego. Raport NIK podkreśla, że: „ponad 87% wyroków za przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji zapada za prowadzenie pojazdu właśnie w stanie nietrzeźwości, pod wpływem środka odurzającego lub spowodowanie wypadku pod wpływem tych środków”.

NIK wskazuje w raporcie także na problem niskiej ściągalności należności Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Aż 77% kwot zasądzonych nawiązek i innych świadczeń pieniężnych nie jest wpłacanych do tego Funduszu.

Według NIK-u zaostrzenie kar nie jest skutecznym sposobem ograniczania liczby kierujących pod wpływem. Większą skuteczność ma kontrola społeczna w otoczeniu kierowców. Raport zarzuca ministrowi ds. transportu brak inicjowania kampanii informacyjno-edukacyjnych oraz brak programów profilaktycznych związanych z tematyką alkoholową.

Według raportu, to podczas badań lekarskich przed uzyskaniem uprawnień do kierowania powinno następować eliminowanie osób, które wykazują uzależnienie od alkoholu lub innych niedozwolonych środków. Badania lekarskie powinny też eliminować osoby, które wykazują „socjopatyczne zaburzenia osobowości prowadzące do lekceważenia norm prawnych i społecznych”. NIK ujawniła nierzetelny nadzór nad wykonywaniem badań lekarskich i badań psychologicznych w zakresie psychologii transportu. Nieprawidłowości wykryto również u ponad 40% skontrolowanych lekarzy. Stwierdzono również, że 1/3 pracowni wykonujących badania psychologiczne kierowców nie jest objęta kontrolą przez marszałków województw. Psychologowie nie posiadają standaryzowanych metod badania kierowców i nie podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej za popełniane błędy.

Negatywną ocenę NIK otrzymały także starostwa, które nierzetelnie i nieterminowo wydawały decyzje o zatrzymaniu prawa jazdy czy skierowaniu na badania lekarskie. Znaczne opóźnienia starostw wynikały często z ociężałości działania sądów, które z dużym opóźnieniem informowały starostwa o wyrokach na kierowców.

Spore problemy ma także policja. Funkcjonariusze są niedostatecznie przeszkoleni w zakresie wykrywania u kierowców substancji działających podobnie do alkoholu, a testy na obecność takich substancji są stosunkowo rzadko przeprowadzane. Ponadto urządzenia mierzące stężenie alkoholu nie są regularnie kalibrowane i tracą gwarancje. Spada też zatrudnienie w drogówce.

Handlowi giganci przejdą na “zielony” transport?

Wideo

Materiał oryginalny: Pijani kierowcy zmorą polskich dróg. Raport NIK: Koszty są ogromne - Polska Times

Komentarze 20

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
13 października, 13:35, Gość:

Mamy wspaniałych kierowców. Przy takich drogach liczba wypadków ze skutkiem śmiertelnym jest bardzo niska. NIK słusznie zwraca uwagę, że urzędy i organizacje wokół są na równi winne tym wypadkom jak kierowcy. A już szczytem kretynizmu wykazuje się tu nasz parlament.

13 października, 17:47, Gość:

Jak droga jest wystarczająco dobra dla mistrza kierownicy? Powinieneś jeździć furmanką , może byś nikogo wtedy nie zabił

To przejedź się drogami wokół Wrocławia. Standard, brak linii krawędziowych, brak linii środkowej, brak pobocza. A z boku rowy 1,5m głębokości, skarpy jak w rowach przeciwczołgowych. A szerokość? Kiedyś było 5m a teraz jest na zniszczonym asfalcie i 4. Może popatrz sobie jeszcze na te coroczne łaty, gdzie od lat nie widać tej pierwszej nawierzchni, a dziury pomiędzy nimi są wystarczające do urwania koła przy 50 km/h. A co do furmanki, to nie pojadę, bo nie chcę pokaleczyć konia.

G
Gość
13 października, 13:17, Gość:

co w tym dziwnego ? w Polsce mordercy w samochodach są BEZKARNI. śmieszne mandaty, jakieś sądowe zakazy do których nikt się nie stosuje, BRAK KONTROLI NA DROGACH. BEZKARNOŚĆ ŁAMIĄCYCH PRZEPISY. ŚMIESZNIE NISKIE WYROKI

13 października, 13:28, Gość:

To zapisz się do drogówki. Będziesz mógł naprawić zło całego wszechświata. Bo kiedy koleś wypije to musi wsiąść do fury. Tak go walka z reżimem ukształtowała i nie zrobią z tym nic dodatkowe patrole czy wysokie mandaty. Wtedy tylko manualne wykształcenie odruchu wstrętu do alkoholu może zmienić sytuację.

13 października, 17:50, Gość:

Brednie do kwadratu.

Jakie brednie? Zastanów się nad stosunkiem do policji. Traktujesz ich jak "psy", a potem masz pretensje, że ich nie ma, bo ty wymyśliłeś sobie że mają stać na tym krawężniku i grzecznie panu salutować.

G
Gość
Ale jaki procent pijanych to kierowcy z ukrainy? Dlaczego jest to zatajane?
G
Gość
13 października, 13:58, Gość:

Najbardziej przerażające jest to, że 98% wypadków spowodowali trzeźwi kierowcy. Widać więc, że trzeba koncentrować się na innych aspektach ruchu drogowego, a nie tylko na pijanych kierowcach.

13 października, 13:59, Gość:

Oczywiście powinno być 92 %.

13 października, 17:45, Gość:

Ratujmy sztajmesów- precz z trzeźwymi!!!!! Całkiem ci odbiło

Trzeźwi powodują zdecydowaną większość wypadków. A wszystkie działania policji są kierowane na pijanych. Zastanów się, gdzie tu logika.

Ilu zarządców dróg zostało ukaranych za zły i niebezpieczny stan nawierzchni dróg i ulic? Ilu zostało ukaranych za złe oznakowanie pionowe i poziome? Czy ktoś poniósł odpowiedzialność za złą synchronizację świateł na skrzyżowaniach?

Nikt. Prościej jest mówić - to wina pijanych kierowców.

A
Asia
Z tego 80% to kierowcy z za wschodniej granicy kupionym prawem jazdy i z promilami w żyłach
G
Gość
12 października, 16:03, Bartek:

A może wprowadzić prawdziwe kary. Za pierwszym razem 10000,- zł kary i rok w zawieszeniu a za drugim razem 20000,- i dwa lata bez zawieszenia. Za trzecim stosowna progresja ... Oczywiście jeśli nie spowoduje wypadku. Przy wypadku zaczynamy od 100000,- zł i 5 lat a przy śmiertelnym 500000,- zł i od 25 lat w górę.

12 października, 17:00, Gość:

Skrobak budowlany

A gdzie robisz

G
Gość
13 października, 13:17, Gość:

co w tym dziwnego ? w Polsce mordercy w samochodach są BEZKARNI. śmieszne mandaty, jakieś sądowe zakazy do których nikt się nie stosuje, BRAK KONTROLI NA DROGACH. BEZKARNOŚĆ ŁAMIĄCYCH PRZEPISY. ŚMIESZNIE NISKIE WYROKI

13 października, 13:28, Gość:

To zapisz się do drogówki. Będziesz mógł naprawić zło całego wszechświata. Bo kiedy koleś wypije to musi wsiąść do fury. Tak go walka z reżimem ukształtowała i nie zrobią z tym nic dodatkowe patrole czy wysokie mandaty. Wtedy tylko manualne wykształcenie odruchu wstrętu do alkoholu może zmienić sytuację.

Brednie do kwadratu.

G
Gość
13 października, 13:17, Gość:

co w tym dziwnego ? w Polsce mordercy w samochodach są BEZKARNI. śmieszne mandaty, jakieś sądowe zakazy do których nikt się nie stosuje, BRAK KONTROLI NA DROGACH. BEZKARNOŚĆ ŁAMIĄCYCH PRZEPISY. ŚMIESZNIE NISKIE WYROKI

To niestety prawda. Prawnicy i znajomi "stróże prawa" walczą jak lwy by ratować bandytów masakrujących ludzi na chodnikach i drogach. To taki bandycki patriotyzm.

G
Gość
13 października, 13:35, Gość:

Mamy wspaniałych kierowców. Przy takich drogach liczba wypadków ze skutkiem śmiertelnym jest bardzo niska. NIK słusznie zwraca uwagę, że urzędy i organizacje wokół są na równi winne tym wypadkom jak kierowcy. A już szczytem kretynizmu wykazuje się tu nasz parlament.

Jak droga jest wystarczająco dobra dla mistrza kierownicy? Powinieneś jeździć furmanką , może byś nikogo wtedy nie zabił

G
Gość
13 października, 13:58, Gość:

Najbardziej przerażające jest to, że 98% wypadków spowodowali trzeźwi kierowcy. Widać więc, że trzeba koncentrować się na innych aspektach ruchu drogowego, a nie tylko na pijanych kierowcach.

13 października, 13:59, Gość:

Oczywiście powinno być 92 %.

Ratujmy sztajmesów- precz z trzeźwymi!!!!! Całkiem ci odbiło

G
Gość
13 października, 17:06, Gość:

a co z banderowcami-kilka milionow przepitych z dziada pradziada, na falszywych dokumentach-jak sie wydaje we Wroclawiu co drugi wypadek powoduje ukr-jakim zreszta prawem Polska zalewa UE tym barachlem a robi problemy z kilkoma dzieciakami na bialoruskiej granicy??

Ukraińskie dzieci ci przeszkadzają? Nie?

G
Gość
a co z banderowcami-kilka milionow przepitych z dziada pradziada, na falszywych dokumentach-jak sie wydaje we Wroclawiu co drugi wypadek powoduje ukr-jakim zreszta prawem Polska zalewa UE tym barachlem a robi problemy z kilkoma dzieciakami na bialoruskiej granicy??
G
Gość
13 października, 13:58, Gość:

Najbardziej przerażające jest to, że 98% wypadków spowodowali trzeźwi kierowcy. Widać więc, że trzeba koncentrować się na innych aspektach ruchu drogowego, a nie tylko na pijanych kierowcach.

Oczywiście powinno być 92 %.

G
Gość
Najbardziej przerażające jest to, że 98% wypadków spowodowali trzeźwi kierowcy. Widać więc, że trzeba koncentrować się na innych aspektach ruchu drogowego, a nie tylko na pijanych kierowcach.
G
Gość
Mamy wspaniałych kierowców. Przy takich drogach liczba wypadków ze skutkiem śmiertelnym jest bardzo niska. NIK słusznie zwraca uwagę, że urzędy i organizacje wokół są na równi winne tym wypadkom jak kierowcy. A już szczytem kretynizmu wykazuje się tu nasz parlament.
Dodaj ogłoszenie