Pijany pirat drogowy zmiażdżył Kubę. Od 257 dni i nocy w miejscu śmierci chłopca płoną znicze! Tragedia wydarzyła się w Miedzyrzeczu

Dariusz Dutkiewicz
Dariusz Dutkiewicz

Wideo

Udostępnij:
Od koszmarnego wypadku na Winnicy w Międzyrzeczu minęło dziewięć miesięcy. Dla rodziny Jakuba to mroczna wieczność. Nie ma dnia, aby nie wspominali syna. Kierowca, Ryszard P., siedzi. Jednak wyrok, jaki zapadł przed sądem, jest zdaniem rodziny ofiary zbyt łagodny. Według sprawcy - zbyt surowy.

- Do dziś mam ten koszmar przed oczami, bo po prostu najechałam swym autem na to zdarzenie – mówi Agnieszka Bulicz, ciocia Kuby. – Codziennie, zamiennie z rodzicami Kuby, zapalamy znicze w tym miejscu.

Miejscu, gdzie w sobotę 28 marca, w samo południe, Jakub jechał na swym motorowerze w stronę Międzyrzecza. Był na rogatkach miasta, mijał akurat betonowy płot, kiedy zza zakrętu wyleciało jak strzała auto prowadzone przez kompletnie pijanego Ryszarda i z impetem uderzyło w chłopaka. Opel dosłownie wcisnął 23-latka w płot. Betonowe płyty pofrunęły na pobliską łąkę jak papierowe karty do gry. Wraz z Kubą.

Pijany pirat drogowy zmiażdżył Kubę. Od 257 dni i nocy w miejscu śmierci chłopca płoną znicze! Tragedia wydarzyła się w Miedzyrzeczu
Potworna siła uderzenia zmiażdżyła auto. Lubuska Policja

Nie miał szans, aby przeżyć

Obrażenia ciała były tak rozległe, że lekarz odradzał rodzicom, aby zobaczyli syna po śmierci. Pan Filip i jego żona z trudem, ale przystali na to. Woleli zapamiętać syna, jak wszyscy, jako miłego sympatycznego, wesołego chłopaka z rozwichrzoną czupryną.

Pirat drogowy miał w organizmie ponad trzy promile

W chwili wypadku trzydziestoletni Ryszard miał w organizmie 3,2 promila alkoholu. Według policjantów nie mógł ustać na nogach. Nie posiadał prawa jazdy, bo je wcześniej stracił. Kiedy wytrzeźwiał, miał tłumaczyć, że wyrzuciło go z drogi przez nieprawidłowo stojący przed zakrętem samochód.

Jakub był siostrzeńcem Agnieszki Bulicz, stąd wraz z rodzicami, zamiennie codziennie palą znicze w miejscu śmierci chłopca.

Pijany pirat drogowy zmiażdżył Kubę. Od 257 dni i nocy w mie...

Ostatecznie Sąd Rejonowy w Międzyrzeczu skazał go na dziewięć lat pozbawienia wolności. Jak zaraz po ogłoszeniu wyroku stwierdziła matka Jakuba, będą wraz z mężem walczyli o wyższy wymiar kary. I złożyli apelację. – Chodzi o to, aby ten człowiek jak najdłużej przebywał za kratami, nie miał możliwości wcześniejszego wyjścia warunkowego, bo kiedy wyjdzie, to wiem, że znowu wsiądzie po pijanemu za kierownicę – tłumaczyła kobieta. – Wcześniej był już za to karany.

Jak nieoficjalnie się dowiedzieliśmy, apelację złożył też obrońca Ryszarda. Sprawa znajdzie swój epilog przed gorzowskim sądem.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Ten kawałek drogi w terenie zabudowanym gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości jest jak tor wyścigowy. Szczególnie motorowy. Następnym nieszczęściem może być wpadniecie do rzeki Obry, która na pewnym odcinku przebiega wzdłuż drogi, a nie ma tam barier drogowych. To się w głowie nie mieści.

Dodaj ogłoszenie