Piłka "Pod Hubą" znów ożyje (wideo)

Paweł Wańczko 68 324 88 25 pwanczko@gazetalubuska.pl
Styczeń 1988 r. Trening "Orła” przed rundą wiosenną turnieju "Piłka Nożna na Naszym Osiedlu” sezonu 1987/1988
Styczeń 1988 r. Trening "Orła” przed rundą wiosenną turnieju "Piłka Nożna na Naszym Osiedlu” sezonu 1987/1988 Archiwum Piotra Marszałka
Ach te cudowne lata 80. Osiedle Piastowskie, wokół szare bloki, a na boisku przy ul. Zawadzkiego gwarno i kolorowo. To turniej "Piłka Nożna na Naszym Osiedlu". Było..., nie minęło. W sobotę wspomnienia ożyją.

Na początku lat 80. osiedle Piastowskie raziło szarością. Krzysztof Dzieńdziura, ówczesny kierownik osiedlowego klubu "Pod Hubą", postanowił ożywić to miejsce i w 1983 r. zorganizował dla dzieci i młodzieży turniej piłkarski pod hasłem "Piłka nożna na naszym osiedlu". Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. - Dzięki niemu, setki młodych chłopaków znalazło swoje miejsce na ziemi - wspomina Piotr Marszałek "Mały". - Pierwszymi propagatorami tego turnieju, poza panem Krzysztofem, byli: Ewa Majcherek, Ewa Sapeńko i Jędrek Bukowicz.
Osiedlowe boisko szybko zaczęło tętnić swoim życiem. Całymi popołudniami, a w weekendy całymi dniami, odbywały się tam mecze. A na trybunach? - Jak na Maracanie - wspomina z uśmiechem P. Marszałek. - Rodzice, koledzy, znajomi znajomych... Było głośno, wesoło i kolorowo, jak na prawdziwym stadionie piłkarskim. A rodzice nie musieli się martwić o swoje pociechy, bo miejsce ich przebywania było wszystkim znane.

Swoją przygodę ze sportem zaczynali tutaj m.in. była gwiazda Zastalu Zielona Góra Paweł Szcześniak, niegdyś czołowa postać zielonogórskiej Lechii, podpora ekstraklasowej Dyskobolii Grodzisk Wlkp. Wojciech Pochylski czy obecny kapitan Stelmetu Falubazu Zielona Góra Piotr Protasiewicz.
Jak podkreślają uczestnicy ówczesnych wydarzeń, ważną postacią dla nich w tamtym czasie był "mistrz sędziowskiego gwizdka", a obecnie kierownik działu sportowego ,,Gazety Lubuskiej" Andrzej Flügel. - To on sprawił, że o naszym turnieju mówiło się już nie tylko na osiedlu, ale w całej Zielonej Górze - podkreśla "Mały".

Wszyscy czekali, kiedy z bloku przy ul. Zawadzkiego 14-16 wyjdzie Grzegorz Lipiec z siatkami na bramki, a później arbiter z gwizdkiem. - Jak turniej się zaczynał, pan Andrzej zawsze wołał Grzesia: "Musztarda, leć po siatki!". On był osobą uprzywilejowaną, do której to zadanie należało - wspomina z uśmiechem Grzegorz Kmiecik "Gienek". - Mieszkałem wtedy w bloku przy samym placu. Piłka często lądowała u nas w domu przy obiedzie. To był znak dla domowników, że turniej ruszył pełną parą - dodaje.
- Atmosfera była świetna. Spędzałem na boisku całe dnie. Nie mieliśmy wtedy specjalnych strojów. Sędziowałem często w klapkach i słynnym dresiku - opowiada A. Flügel. - A chłopaki? Pamiętam, jak jeden miał być bramkarzem, ale nie miał prawdziwych rękawic. W tamtym czasie zresztą prawie nikt ich nie miał. Chłopak podprowadził więc ojcu hutnicze i w nich bronił.

Wtedy nic nie było w stanie przeszkodzić w rozegraniu meczu. Grano w pełnym słońcu i w deszczu, podczas śniegu i burzy, w piżamach i kaloszach… - Jeden chłopak uciekł nawet z własnej komunii. Wpadł na boisko ze świecą w ręku, zdjął buty, podwinął spodnie, dali mu trampki i grał - wspomina A. Flügel.
- Lata 80. choć szare i ponure, ale na boisku przy Zawadzkiego zawsze było kolorowo i wesoło. Dresy z kreszu, plastrony, wyścigi kapsli wokół baseników, gra w puchę… - wymienia Paweł Jakubowski "Partyzant".

W trakcie meczów działała Radiola, która na żywo komentowała wydarzenia na boisku. A kolorytu dodawały oryginalne nazwy drużyn. - Ryczące Nagrobki, Lekko Wcięci, Bez Pojęcia, Suchary, KS Owsi Placki, 07 Zgłoś Się… - przypomina P. Marszałek.
Od pierwszego gwizdka na boisku przy ul. Zawadzkiego minęło 30 lat. Turnieje odbywały się tam przez ponad dekadę. Potem jakoś wszystko umarło. Dziś obiekt stoi pusty i hula po nim wiatr.
Uczestnicy ówczesnych rozgrywek "Pod Hubą" postanowili więc wskrzesić wspomnienia i z okazji jubileuszu zorganizowali piłkarski turniej wspomnień. Zaprosili na boisko wszystkich, którzy w jakimś stopniu są związani zarówno z turniejem, jak i tym kultowym dla dzisiejszych 30- i 40-latków miejscem. Początek zmagań na słynnym asfalcie dziś (sobota 15 czerwca) o 14.00.
Atmosfera ma być jak za dawnych czasów. Będą, kapsle, plastrony, Radiola czy gra w puchę. Miłym akcentem ma być obecność nestorów zielonogórskiej osiedlowej piłki: Waldemara Grzelaka, Andrzeja Gniado czy Waldemara Daniszewskiego oraz akcja fundacji "Dr Clown".
A wieczorem... część integracyjna. W kultowym miejscu przy Cyryla i Metodego 3, gdzie kiedyś znajdował się sklep nabiałowy, w którym stało się w długiej kolejce po buteleczkę śmietany...

Chcesz podzielić się wspomnieniami z tamtych spotkań, napisz: pwanczko@gazetalubuska.pl albo zadzwoń: te. 68 324 88 25.

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie