Piłkarze GKP Gorzów Wlkp. o jedną bramkę za liderem

Robert Gorbat 95 722 69 37 rgorbat@gazetalubuska.pl
Po tym faulu na Emilu Drozdowiczu (z lewej) stoper Ruchu Kamil Szymura został ukarany żółtą kartką. Radzionkowianie nie przebierali w środkach, lecz napastnik GKP i tak strzelił im zwycięską bramkę - już swoją trzecią w tym sezonie.
Po tym faulu na Emilu Drozdowiczu (z lewej) stoper Ruchu Kamil Szymura został ukarany żółtą kartką. Radzionkowianie nie przebierali w środkach, lecz napastnik GKP i tak strzelił im zwycięską bramkę - już swoją trzecią w tym sezonie. fot. Kazimierz Ligocki
Gdyby gorzowianie wykorzystali w sobotę jedną okazję strzelecką więcej i pokonali Ruch Radzionków 2:0, dziś samodzielnie prowadziliby w pierwszoligowej tabeli. Ale ich druga pozycja też jest znakomitym rezultatem.

Tylko najwięksi optymiści zakładali, że w dwóch inauguracyjnych meczach na własnym boisku niebiesko-biali zdobędą komplet punktów. A jednak dokonali tego! W minioną środę rozbili 3:0 trzecią w poprzednim sezonie Sandecję Nowy Sącz, zaś w sobotę pokonali 1:0 debiutujący na zapleczu ekstraklasy Ruch Radzionków.

- W najśmielszych marzeniach nie przypuszczałem, że początek rozgrywek będzie dla nas tak udany - przyznał na pomeczowej konferencji prasowej trener GKP Krzysztof Pawlak. - Nie popadamy jednak w hurraoptymizm, bo mistrzostwa dopiero się zaczęły. Przed nami trzy kolejne pojedynki z beniaminkami: na wyjazdach z Kolejarzem Stróże i LKS Niecieczą oraz u siebie z Górnikiem Polkowice. Jeśli uporamy się z tymi rywalami, to dopiero wtedy na dobre zadomowimy się w czubie tabeli.

Bohaterem rozgrywanego przy padającym deszczu spotkania z ,,Cidrami'' kolejny raz był Emil Drozdowicz. 24-letni napastnik GKP już w trzeciej minucie pokonał bramkarza rywali kapitalną ,,główką'', a potem miał jeszcze co najmniej trzy znakomite okazje do podwyższenia wyniku. - Kibice żartują, że już w sobotę mogłem sobie zapewnić tytuł króla strzelców pierwszej ligi - powiedział schodzący do szatni ,,Drozdo''. - Rzeczywiście, koledzy świetnie dogrywali mi piłkę, ale ja popełniłem kilka technicznych błędów przy jej uderzaniu. Osobiste ambicje przesuwam jednak na dalszy plan. Najważniejsze, że kolejny raz wygrała drużyna.

Szkoleniowiec Ruchu Rafał Górak nie ukrywał, że inauguracyjny triumf gorzowian nad Sandecją zrobił na nim i jego podopiecznych spore wrażenie. - Doskonale wiedzieliśmy, jakie niebezpieczeństwo grozi nam po akcjach rywali skrzydłami i strzałach wchodzącego w pole karne Drozdowicza - oświadczył. - Nie uchroniło nas to jednak przed szybką utratą gola. O wyrównanie walczyliśmy ze wszystkich sił do ostatniego gwizdka sędziego, lecz, niestety, nie udało się. Nie rozdzieram z tego powodu szat. Moi chłopcy zagrali bardzo ambitnie, zaprezentowali wielką waleczność, a punkty oddaliśmy naprawdę silnej drużynie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie