Płakała i kuśtykała od lekarza do lekarza…

Redakcja
- Gdyby nie "Gazeta Lubuska", może nadal miałabym chorą nogę i z gorączką szukała pomocy ortopedy - uważa pani Agnieszka.

Po tym, jak pomogliśmy jej załatwić wizytę u specjalisty, wczoraj czuła się już lepiej.

Zapłakana, roztrzęsiona, ledwo kuśtykająca. Tak wyglądała pani Agnieszka (pozostałe dane do wiadomości redakcji), gdy w piątek dotarła do naszej redakcji w Zielonej Górze. Błagała nas o pomoc. Miała kolano z widoczną zaczerwienioną raną. W książeczce RUM wystawione przez lekarz skierowanie do poradni ortopedycznej w związku z podejrzeniem zapalenia stawu. Rodzinny napisał, że porada jest pilna.

- Byłam już w trzech poradniach, ale nigdzie mnie nie chcą przyjąć! - rozpaczała p. Agnieszka. - Bo ortopeda albo jeszcze, albo już nie przyjmuje.

Tylko pacjentów nie brakuje

Natychmiast zaczęliśmy szukać pomocy dla naszej Czytelniczki. Pogotowie jej odmówiło, bo to "nie dla nich sprawa". Dyspozytor doradziła ostry dyżur w przychodni przyszpitalnej. Z pięciu przychodni ortopedycznych mających umowy z NFZ, jedna pracowała po południu.

Do innych p. Agnieszka już próbowała się dostać - bez skutku. Spróbowaliśmy więc jeszcze raz w poradni przy Wyszyńskiego, w której pokazywała chore kolano.

- Oceniłam, że to nie jest sprawa dla ortopedy, ale chirurga. Gdyby pacjentka wysłuchała mnie do końca, to by wiedziała, gdzie ma się zgłosić po pomoc. Była jednak nieuprzejma. Nie dała mi dojść do słowa. Nazwała mnie chamską pielęgniarką - oznajmiła rejestratorka.

- Rzeczywiście tak powiedziałam, bo zamiast wizyty zaproponowano mi wózek inwalidzki do poruszania się i poradnię w szpitalu… - wyjaśniła nam p. Agnieszka.

- Muszę mieć czas na rzetelną poradę, wypisanie dokumentów. Nie jestem w stanie przyjąć wszystkich chętnych. W kolejce było ich mnóstwo, a ta pacjentka chciała się dostać przed wszystkimi oczekującymi - wytłumaczyła "GL" lekarka.

Udało się pomóc

Lekarka z przychodni przy Wyszyńskiego stwierdziła też, że chcemy tylko "zamęt zrobić i sążnisty artykuł napisać", zamiast pomóc pacjentce.

- To, co panie konkretnie jej proponują? - spytałam doktorkę i rejestratorkę. Odpowiedzi nie było.

W akcie desperacji zadzwoniliśmy więc do Narodowego Fundusz Zdrowia. Jego pracownicy natychmiast zajęli się sprawą. Już po kilkunastu minutach znaleźli poradnię, która przyjęła naszą Czytelniczkę - ZOZ Medkol przy pl. Kolejarza.

- Chciałam bardzo podziękować wszystkim, którzy zaangażowali się w udzielenie mi pomocy. Myślę, że tylko dzięki interwencji "GL" z moją nogą jest lepiej - mówiła nam wczoraj p. Agnieszka.

Rzeczniczka praw pacjenta Anna Gwara komentuje, że przychodnie nie powinny odesłać pacjentki bez propozycji wyznaczenia jej najszybszego możliwego terminu wizyty.

- W przypadku adnotacji "pilne", świadczenie musi być wykonane przed wszystkimi przypadkami zakwalifikowanymi jako stabilne. Pamiętajmy jednak, że ten rejestr dotyczy tzw. pacjentów, którzy pierwszy raz zjawili się u danego specjalisty. Tych, którzy przyszli na przykład na kontrolę, wykaz oczekujących nie obejmuje - przypomina rzeczniczka.

WARTO WIEDZIEĆ
Zanim zapiszesz się w kolejkę, możesz sprawdzić, czy w innych poradniach tej samej specjalności na terenie województwa, a nawet kraju nie czeka się krócej.
Jak to zrobić?

  • W internecie na stronie www. nfz-zielonagora.pl. W zakładce "ABC pacjenta" znajdziesz
    dane wszystkich świadczeniodawców ( "Gdzie się leczyć w 2008 r."). Warto zadzwonić do kilku i zapytać, kto nas najszybciej przyjmie.

  • O adresy innych poradni możesz także zapytać w lubuskim NFZ: pod nr 0 68 328 77 77, 328 76 77 lub 328 76 76.


    LECZENIE U SPECJALISTY

    Potrzebujesz do niego skierowania od lekarza rodzinnego lub innego specjalisty. Określa on jedynie rodzaj poradni, a nie adres. Do kogo i gdzie masz się zgłosić - to zależy od Ciebie.

    Jeśli nie możesz być przyjęty na badanie w dniu zgłoszenia, powinieneś zostać wpisany na listę oczekujących i dostać termin wizyty.

    Pacjenci dzieleni są w rejestrze na tzw. pilnych i stabilnych. Ci pierwsi są przyjmowani w pierwszej kolejności - bo tego wymaga ich stan zdrowia. Adnotację, do której grupy pacjentów należy cię zaliczyć, określa lekarz wypisujący ci skierowanie. Ostateczną decyzję podejmuje jednak specjalista, do którego się zgłosiłeś.
  • Katarzyna Borek
    0 68 324 88 37
    [email protected]

    Wideo

    Komentarze 1

    Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

    Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

    Podaj powód zgłoszenia

    p
    pamiętaj

    I jeszcze jedna rada!!! To jest kolejny przykład aby nie popierać
    kolejnych podwyżek dla tych konowałów!!!

    Dodaj ogłoszenie