Tamara i Jola - czyli TaJo. Najmodniejsze fotografki w mieście. O nich się mówi. Sesja u nich jest prezentem dla córek, mam i babć. Ich zdjęcie trafiło na okładkę płyty Kasi Wilk. Ale jak zaczęła się ta historia?

- Dawno… - śmieją się. Tamara Kretowicz-Dobrychłop i Jola Łaskarzewska znają się 27 lat. Od IV klasy podstawówki są nierozłączne jak siostry. Nawet umówiły się, że będą miały dzieci w podobnym wieku i dzieli je 10 dni.

Od miesięcy słyszałam od kilkudziesięciu osób, że powinniśmy napisać o tych dziewczynach. Bo są nasze, zielonogórskie. Bo robią niesamowitą karierę i zachwycające zdjęcia.

Bo z pół miasta u nich było na sesjach. - Przesada. Ale w setkach można liczyć - śmieje się Tamara. Zatrzymały w kadrze twarze znane mi z ulic Zielonej Góry, ale i z gazet. Fotografowały prezenterkę Dorotę Gardias, aktorkę Magdalenę Rożczkę, miss Marcelinę Zawadzką, piosenkarkę Kasię Wilk.

Jak się osiąga taki sukces, zaczynając w Płotach pod Czerwieńskiem? - Płoty były później - mówi Jola. - Najpierw robiłyśmy zdjęcia naszym dzieciom i sobie nawzajem. W 2007 roku zaczęłyśmy je prezentować na portalach fotograficznych.

- Wiedziałyśmy, co i jak chcemy pokazać, jaką historię opowiedzieć. Ale technika? To była czarna magia! - dodaje Tamara. - Nigdy nie byłyśmy na żadnym kursie fotograficznym. Wszystkiego same się nauczyłyśmy, latami. Dlatego jak na forach specjaliści fachowo komentowali nasze fotki, nie wiedziałyśmy, o co im chodzi. Ale tak nas chwalili, że pojawiła się myśl: cudownie byłoby robić zdjęcia i jeszcze z nich żyć. To był nasz cel.

Pierwsze TaJowskie studio to plener i mieszkanie Tamary w Płotach. Jak się opatrzyła jej sypialnia, zorganizowały studio w byłym klubie. - Kiedyś siedziałam na progu, czekając na klientkę i powiedziałam do Jolki: „Zobaczysz, będziemy miały studio w centrum Zielonej Góry”. I mamy od marca - opowiada Tamara. - Zakochałyśmy się w nim od pierwszego wejrzenia. Wiedziałyśmy, jak ma wyglądać.

Mebelki, klatki, pióra. Świeczniki, lustra. - Niektórzy pytali, po co nam te wszystkie graty? 99 procent fotografów marzy o pustej przestrzeni. Nas też namawiali, żeby wyburzyć tę ścianę i tamtą, a potem pomalować na biało. A my wiedziałyśmy, że chcemy zupełnie czegoś innego. Że nam chodzi o klimat - wspominają. Tego samego szukają też w plenerze. Kiedyś jechały na sesję ślubną. Na widok pustego pola obie aż zawyły z zachwytu, że tutaj, tutaj zrobią zdjęcie. Państwo młodzi myśleli, że zobaczyły na tym polu „coś”. Ale chodziło właśnie o ziemię: zwykłą, ale niezwykłą. Para też to zobaczyła później na zdjęciach.

- Każdy ma swoją estetykę. Nasza jest właśnie taka, że potrafimy dostrzec to, czego nie widzą inni. Patrzymy na świat przez obiektyw - mówią dziewczyny. Odkrywają też ludzi. Wiki, którą wypatrzyły na weselu ma dziś duże szanse, aby zostać prawdziwą modelką.

- Wy marzyłyście kiedyś o centrum Zielonej Góry i jest Wasze. Co dalej, stolica? - pytam.
- Nie! - mówią zgodnie. - Mamy rodzinę, dzieci. Duże miasto jest dla nas za duże. Za głośne.

Nie mamy potrzeby dołączenia do wyścigu. Chcemy robić, co lubimy, ale nie kosztem rezygnacji z życia. Zresztą nie musimy wyjeżdżać do Warszawy. Dziś to już Warszawa przyjeżdża do nas.

Dzwonił menager Kasi Wilk, że robiły zdjęcia jej bębniarzowi i czy mogłyby również piosenkarce. Miała dwie sesje. Wyszły tak, że jedno ze zdjęć trafiło na okładkę jej płyty. Ostatnio dzwoniła piosenkarka Ewa Jach. Też chce mieć TaJowskie fotki.

Skąd biorą pomysły? - Patrzymy i wiemy. Inspiracją bywa światło, kolor, miejsce, kawałek koronki, gest... - tłumaczy Jola. - Często dziewczyny przychodzą z fotkami mówiąc, że chcą takie same. A tak się nie da. Nawet nie wiem, czy nasze zdjęcia potrafiłabym dwa razy tak samo wykonać. Jestem jak malarz, który tylko raz maluje dany obraz. Obróbka to kropka nad „i”. Nie usuwamy wszystkich zmarszczek i tak dalej. Pracujemy raczej nad kolorem i tonacją. Często inni fotografowie pytają, jak robimy „takie” zdjęcia? Tego nie da się wytłumaczyć. Zamykamy w kadrze pewną historię widzianą tylko naszymi oczami.

Tamara: - Mamy specyficzne poczucie własnej estetyki. Cieszymy się, że możemy być inspiracją dla innych. Znamy młodych ludzi, którzy obserwując, co robimy, zarażają się miłością do fotografii i próbują w niej swoich sił. Cieszy nas to ogromnie. Zawsze trzymamy kciuki za podobnych do nas, którzy są odważni i chcą podążać drogą wytyczoną przez własne pragnienia.

Jak można wziąć udział w plebiscycie „Kobieta Przedsiębiorcza 2013” i jak głosować


  • Czytelnicy do 7 kwietnia 2013 roku mogą zgłaszać kandydatki do tytułu Kobieta Przedsiębiorcza 2013 mailem na adres mweidner@gazetalubuska.pl oraz na adres Gazeta Lubuska, al. Niepodległości 25, 65-042 Zielona Góra,.

  • Do plebiscytu zgłosić można kobiety sukcesu, wpływowe, prowadzące biznes, działające społecznie, lub charytatywnie, zajmujące stanowiska kierownicze w firmach, instytucjach, urzędach, wykonujące z pasją swój zawód, kobiety matki realizujące się w życiu.

  • II etap plebiscytu rozpoczął się 7 marca. Każdy móże zagłosować na swoją kandydatkę, wysyłając SMS. Głosowanie potrwa  do 18 kwietnia do godz. 22.00.

    LISTA UCZETNICZEK Z NR DO GŁOSOWANIA
    WYNIKI GŁOSOWANIA


  • W plebiscycie zostanie wybranych sześć kobiet, które otrzymają tytuł „Kobiety przedsiębiorczej”. Trzy laureatki wybiorą Czytelnicy Gazety Lubuskiej i trzy kapituła.

 

REGULAMIN PLEBISCYTU

Karta zgłoszeniowa jest do pobrania w załączniku (z prawej strony, przy zdjęciu)

 

PARTNERZY PLEBISCYTU