Zanim o spotkaniu z Wisłą Can-Pack w Krakowie, wróćmy jeszcze na moment do pojedynku z Ineą AZS, ostatnią drużyną ekstraklasy. Przed pierwszym gwizdkiem rywalki straszyły jednak dobrą formą z lutego. Po meczu jedna z czołowych zawodniczek wielkopolskiego klubu Magdalena Gawrońska (10 pkt., sześć zbiórek i trzy asysty) przyznała, że długa, prawie trzytygodniowa przerwa najwyraźniej zaszkodziła jej drużynie.
- Nie miałyśmy z kim rywalizować w sparingach. Zmierzyłyśmy się jedynie z chłopakami z trzeciej ligi, ale to było zbyt mało, by utrzymać dyspozycję sprzed kilku tygodni. Stąd brak ogrania, sporo chaosu. Trudno powiedzieć, czym to było spowodowane. Może brakiem koncentracji? Jak każda biega sobie po boisku tam, gdzie chce, to nie da się grać. W końcu te ruchy są robione po to, by ta gra była uporządkowana - tłumaczyła poznanianka.
Niemal wszyscy przyznali, że spotkanie ustawiła pierwsza kwarta, pewnie wygrana przez KSSSE AZS PWSZ 12 punktami. - Pierwsze dziewięć minut w wykonaniu gorzowianek było imponujące! - potwierdzili Aneta Kotnis (10 pkt., zbiórka) i szkoleniowiec gości Marek Lebiedziński. Ten drugi kontynuował: - Wysoka skuteczność gospodyń i nienajlepsze wejście w mecz moich dziewczyn skomplikowały naszą sytuację. Właściwy rytm złapaliśmy w dwóch kolejnych kwartach, ale nic to nam nie dało, bo w końcówce zabrakło już sił. Szkoda wyniku, ale tak, niestety, bywa...
- Na początku ustrzegliśmy się prostych błędów. Wygraliśmy, bo byliśmy lepsi, choć może nie aż o te 22 punkty - przekonywał Dariusz Maciejewski, trener KSSSE AZS PWSZ. - Wysokie prowadzenie, a potem, szczególnie w trzeciej kwarcie mieliśmy niepotrzebnie zastoje. Szybko dostaliśmy dwie trójki i Poznań poczuł jeszcze szansę. Długo się trzymał, ale szybkie 11:0 w ostatniej odsłonie przesądziło sprawę na naszą korzyść.
Szalę zwycięstwa w stronę gorzowianek przechyliła w 30 min Agnieszka Skobel (15 pkt., 5 zb., asysta), która po przechwycie podwyższyła wynik na 56:48. Jakie refleksje naszej liderki po kolejnym udanym spotkaniu? - Pewne prowadzenie chyba nas uśpiło. Może zbyt szybko uwierzyłyśmy, że to będzie spacerek i zaczęły się kłopoty, bo Inea nie odpuściła. Nie było łatwo, a przecież już w poprzednich meczach Poznań pokazał, że potrafi walczyć z zespołami teoretycznie silniejszymi od siebie. Byłyśmy na to przygotowane, ale nie ustrzegłyśmy się rozluźnienia - oceniła Skobel.
Warto odnotować też kolejny debiut naszej wychowanki, Klaudii Czarnodolskiej. Juniorka zagrała 81 sekund i w tym czasie oddała rzut za trzy (niecelny) oraz miała przechwyt. - Cieszę się dostałam od trenera taką możliwość. Na pewno to zaprocentuje. Trema? Myślałam, że będzie dużo gorzej, a przecież rywalki wysoko postawiły poprzeczkę - mówiła na gorąco gorzowianka.
Do końca rundy zasadniczej zostały tylko trzy kolejki. KSSSE AZS PWSZ chce wygrać dwa mecze, z ŁKS Siemens AGD Łódź i w Poznaniu z MUKS. Nasze nie zamierzają też łatwo sprzedać skóry w Krakowie. Pojedynek z Wisłą Can-Pack już jutro o 16.00.
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?