Zlot miłośników volkswagenów
Przeczytaj też: Złamał kciuk posągu Chrystusa Króla
Większość samochodów stanowiły volkswageny (m.in.: kolejne wersje golfa, passaty, vento, jetta), ale były też audi, bmw czy honda. Na parkingu znalazł się nawet rodzimy fiat 125p. W doskonałej formie. I chociaż asfaltu nie zrywał (bo go tam nie było), to ruszając, jego właścicielowi udało się mocno zakurzyć.
Jedni właściciele samochodów stawiali na zwiększenie mocy silnika i podrasowanie możliwości technicznych, inni mieli raczej na uwadze wygląd zewnętrzny swojej maszyny. Byli też tacy, którzy łączyli obie te rzeczy. Marek Matusewicz na spotkanie przyjechał swoim bmw z 1990 roku. Jak na swój wiek samochód prezentował się naprawdę wybornie. Obniżone zawieszenie, duże felgi, a pod maską dwulitrowy silnik. - Wiadomo lakier nie jest idealny, ale nie o to przecież chodzi - mówił z uśmiechem. - Przy samochodzie wszystko robię sam. No może czasami pomoże mi ojciec - przyznał. Od lipca ubiegłego roku na ulepszenie swojego samochodu wydał już ponad 3,5 tys. złotych. - Prowadzę listę, na której odnotowuję każdą nowo zakupioną część. Poza tym mam też album, w którym zamieszczam zdjęcia zrobione po każdej zmianie - przyznał.
Paweł Małachowski zaprezentował na swoim samochodzie, volkswagenie vento, styl o nazwie "sticker bomb", który polega na… - Okleja się wybrane elementy samochodu, ale nie za dużo, żeby nie zepsuć efektu - wyjaśnił. W swoim samochodzie okleił m.in. lusterko, prawe nadkole, a także kilka elementów wewnątrz pojazdu, a na zewnątrz samochodu zlokalizowaliśmy naklejkę z napisem "gaz jest do kuchenek". I wszystko jasne. Naklejki na swoim samochodzie umieścił też Karol Janowski. - Dwa lata temu byłem w Nysie na zlocie volkswagenów i tam zobaczyłem, że gość ma naklejki na felgach - wspominał. - Spodobało mi się to. Pamiętam, że na początku ludzie patrzyli trochę dziwnie na mój samochód, ale teraz powoli robi się to coraz bardziej popularne - przyznał. Dlaczego zdecydował się okleić swój samochód? - Chciałem się jakoś wyróżnić, pokazać, że nawet kilkunastoletnie auto, może się fajnie prezentować - mówił. Teraz naklejki można zobaczyć na silniku, lusterku, na zderzaku, na znaczku vw, a także w środku samochodu. - W przyszłości chcę okleić jeszcze felgi i może maskę. Jeszcze trochę pracy jest - przyznał z uśmiechem.
Ten samochód jeździ po wsi i sieje zło - tak o samochodzie Floriana mówił jego kolega. Ten samochód to volkswagen jetta z 1984 roku. Maska i bagażnik w całości pokryte rdzą, reszta: kolor czarny mat. Na dachu bagażnik, a na nim walizka w stylu retro i koło zapasowe. - Co sezon coś robię przy tym samochodzie. Może pójdzie jeszcze niżej na glebę - zdradził Florian, który tą maszyną startował w wyścigach koło Bolesławca. - Osiągnięcia miałem dobre - mówił skromnie. Pod maską silnik 1,6 turbo diesel GTD i 110 koni. Jakieś wady? Spalanie powyżej dychy.
Motoryzacja do pełna! Ogłoszenia z Twojego regionu, testy, porady, informacje
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?