Pod prąd na S3 w Lubuskiem. Gdzie kierowcy najczęściej tak jeżdżą? Policja załamuje ręce i zapowiada, że dla piratów nie będzie litości

Jakub Pikulik
Jakub Pikulik
- Jesteśmy w szoku, bo większość kierowców wie, że jedzie pod prąd i mimo to kontynuuje jazdę - mówi naczelnik lubuskiej drogówki. I zapowiada, że takim kierowcom prawo jazdy będzie odbierane od razu.Pod prąd na S3 - materiały lubuskiej policjiOdkąd w Lubuskiem między Zieloną Górą, a Gorzowie otwarto dwie nitki trasy ekspresowej S3, co pewien czas pojawiają się kierowcy, którzy jadą naszą „ekspresówką” pod prąd. W niektórych przypadkach skończyło się tylko na strachu, ale były też wypadki, w tym śmiertelne. Dlaczego kierowcy w dalszym ciągu jadą po S3 pod prąd? To wina złego oznakowania, czy niewiedzy kierowców? - Z przerażeniem muszę przyznać, że w większości przypadków kierowcy wiedzą, że jadą pod prąd, a mimo to kontynuują jazdę. Tłumaczą nam później, że chcieli dojechać do najbliższego zjazdu - mówi Wiesław Widecki, naczelnik wydziału ruchu drogowego w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Gorzowie. Niektórzy kierowcy jadą pod prąd pasem awaryjnym, ale zdarza się też, że niektórzy kontynuują jazdę lewym pasem, stwarzając olbrzymie zagrożenie.Jadą pod prąd, bo brakuje im doświadczeniaGdzie kierowcy wjeżdżają na S3 pod prąd? Tu nie ma reguły. Najczęściej dzieje się tak przy węzłach. Takie przypadki miały miejsce na wysokości m. in. Międzyrzecza, Świebodzina, czy Gorzowa Wlkp. Powody jazdy pod prąd najczęściej są dwa. Część kierowców mija zjazd, na którym mieli opuścić drogę ekspresową. Wtedy zawracają i chcą dojechać do tego zjazdu. Inni już przy wjeździe na S3 jadą pod prąd, a po wjechaniu na „ekspresówkę” kontynuują jazdę, stwarzając ogromne zagrożenie dla siebie i innych. - W grę wchodzi też brak doświadczenia kierowców. Wielu z nich bardzo rzadko podróżuje drogami ekspresowymi, zazwyczaj poruszają się tylko w swoim miejscu zamieszkania. Mieliśmy też przypadki, że pod prąd jechali świeżo upieczeni kierowcy - mówi naczelnik lubuskiej drogówki. Jeśli już darzy się nam jazda pod prąd trzeba pamiętać, że w żadnym wypadku nie należy jej kontynuować. - Bezwzględnie należy zatrzymać samochód na pasie awaryjnym i wezwać pomoc - mówi naczelnik Widecki. A co, jeśli jesteśmy świadkami, jak ktoś porusza się po S3 w niewłaściwym kierunku? - Bez wahania dzwonimy na numer alarmowy 112. Były już przypadki, że natychmiast po otrzymaniu takiego zgłoszenia blokowaliśmy drogę między węzłami, aby jadący pod prąd kierowca nie stwarzał tak wielkiego zagrożenia - wspomina naczelnik. Nie będzie litościSzef lubuskiej drogówki zapowiada, że dla kierowców jeżdżących pod prąd nie będzie taryfy ulgowej. - W takich wypadkach policjanci zatrzymują prawo jazdy i kierują sprawę do sądu. Jeśli stwarzane przez nich zagrożenie było duże, wówczas składany jest wniosek o ukaranie kierowcy mandatem do 5 tys. zł - tłumaczy W. Widecki. Galeria, dołączona do tego artykułu pokazuje, jak tragicznie może się skończyć jazda drogą ekspresową pod prąd.Autor: Jakub PikulikZobacz też wideo: 44-letni kierowca jechał pod prąd drogą S3, bo… nawigacja go tak poprowadziła
- Jesteśmy w szoku, bo większość kierowców wie, że jedzie pod prąd i mimo to kontynuuje jazdę - mówi naczelnik lubuskiej drogówki. I zapowiada, że takim kierowcom prawo jazdy będzie odbierane od razu.Pod prąd na S3 - materiały lubuskiej policjiOdkąd w Lubuskiem między Zieloną Górą, a Gorzowie otwarto dwie nitki trasy ekspresowej S3, co pewien czas pojawiają się kierowcy, którzy jadą naszą „ekspresówką” pod prąd. W niektórych przypadkach skończyło się tylko na strachu, ale były też wypadki, w tym śmiertelne. Dlaczego kierowcy w dalszym ciągu jadą po S3 pod prąd? To wina złego oznakowania, czy niewiedzy kierowców? - Z przerażeniem muszę przyznać, że w większości przypadków kierowcy wiedzą, że jadą pod prąd, a mimo to kontynuują jazdę. Tłumaczą nam później, że chcieli dojechać do najbliższego zjazdu - mówi Wiesław Widecki, naczelnik wydziału ruchu drogowego w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Gorzowie. Niektórzy kierowcy jadą pod prąd pasem awaryjnym, ale zdarza się też, że niektórzy kontynuują jazdę lewym pasem, stwarzając olbrzymie zagrożenie.Jadą pod prąd, bo brakuje im doświadczeniaGdzie kierowcy wjeżdżają na S3 pod prąd? Tu nie ma reguły. Najczęściej dzieje się tak przy węzłach. Takie przypadki miały miejsce na wysokości m. in. Międzyrzecza, Świebodzina, czy Gorzowa Wlkp. Powody jazdy pod prąd najczęściej są dwa. Część kierowców mija zjazd, na którym mieli opuścić drogę ekspresową. Wtedy zawracają i chcą dojechać do tego zjazdu. Inni już przy wjeździe na S3 jadą pod prąd, a po wjechaniu na „ekspresówkę” kontynuują jazdę, stwarzając ogromne zagrożenie dla siebie i innych. - W grę wchodzi też brak doświadczenia kierowców. Wielu z nich bardzo rzadko podróżuje drogami ekspresowymi, zazwyczaj poruszają się tylko w swoim miejscu zamieszkania. Mieliśmy też przypadki, że pod prąd jechali świeżo upieczeni kierowcy - mówi naczelnik lubuskiej drogówki. Jeśli już darzy się nam jazda pod prąd trzeba pamiętać, że w żadnym wypadku nie należy jej kontynuować. - Bezwzględnie należy zatrzymać samochód na pasie awaryjnym i wezwać pomoc - mówi naczelnik Widecki. A co, jeśli jesteśmy świadkami, jak ktoś porusza się po S3 w niewłaściwym kierunku? - Bez wahania dzwonimy na numer alarmowy 112. Były już przypadki, że natychmiast po otrzymaniu takiego zgłoszenia blokowaliśmy drogę między węzłami, aby jadący pod prąd kierowca nie stwarzał tak wielkiego zagrożenia - wspomina naczelnik. Nie będzie litościSzef lubuskiej drogówki zapowiada, że dla kierowców jeżdżących pod prąd nie będzie taryfy ulgowej. - W takich wypadkach policjanci zatrzymują prawo jazdy i kierują sprawę do sądu. Jeśli stwarzane przez nich zagrożenie było duże, wówczas składany jest wniosek o ukaranie kierowcy mandatem do 5 tys. zł - tłumaczy W. Widecki. Galeria, dołączona do tego artykułu pokazuje, jak tragicznie może się skończyć jazda drogą ekspresową pod prąd.Autor: Jakub PikulikZobacz też wideo: 44-letni kierowca jechał pod prąd drogą S3, bo… nawigacja go tak poprowadziła archiwum
- Jesteśmy w szoku, bo większość kierowców wie, że jedzie pod prąd i mimo to kontynuuje jazdę - mówi naczelnik lubuskiej drogówki. I zapowiada, że takim kierowcom prawo jazdy będzie odbierane od razu. Odkąd w Lubuskiem między Zieloną Górą, a Gorzowie otwarto dwie nitki trasy ekspresowej S3, co pewien czas pojawiają się kierowcy, którzy jadą naszą „ekspresówką” pod prąd. W niektórych przypadkach skończyło się tylko na strachu, ale były też wypadki, w tym śmiertelne. Dlaczego kierowcy w dalszym ciągu jadą po S3 pod prąd? To wina złego oznakowania, czy niewiedzy kierowców? - Z przerażeniem muszę przyznać, że w większości przypadków kierowcy wiedzą, że jadą pod prąd, a mimo to kontynuują jazdę. Tłumaczą nam później, że chcieli dojechać do najbliższego zjazdu - mówi Wiesław Widecki, naczelnik wydziału ruchu drogowego w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Gorzowie. Gdzie kierowcy wjeżdżają na S3 pod prąd? Tu nie ma reguły. Najczęściej dzieje się tak przy węzłach. Takie przypadki miały miejsce na wysokości m. in. Międzyrzecza, Świebodzina, czy Gorzowa Wlkp. Powody jazdy pod prąd najczęściej są dwa. Część kierowców mija zjazd, na którym mieli opuścić drogę ekspresową. Wtedy zawracają i chcą dojechać do tego zjazdu. Inni już przy wjeździe na S3 jadą pod prąd, a po wjechaniu na „ekspresówkę” kontynuują jazdę, stwarzając ogromne zagrożenie dla siebie i innych. - W grę wchodzi też brak doświadczenia kierowców. Wielu z nich bardzo rzadko podróżuje drogami ekspresowymi, zazwyczaj poruszają się tylko w swoim miejscu zamieszkania. Mieliśmy też przypadki, że pod prąd jechali świeżo upieczeni kierowcy - mówi naczelnik lubuskiej drogówki. Jeśli już darzy się nam jazda pod prąd trzeba pamiętać, że w żadnym wypadku nie należy jej kontynuować. - Bezwzględnie należy zatrzymać samochód na pasie awaryjnym i wezwać pomoc - mówi naczelnik Widecki. A co, jeśli jesteśmy świadkami, jak ktoś porusza się po S3 w niewłaściwym kierunku? - Bez wahania dzwonimy na numer alarmowy 112. Były już przypadki, że natychmiast po otrzymaniu takiego zgłoszenia blokowaliśmy drogę między węzłami, aby jadący pod prąd kierowca nie stwarzał tak wielkiego zagrożenia - wspomina naczelnik. Szef lubuskiej drogówki zapowiada, że dla kierowców jeżdżących pod prąd nie będzie taryfy ulgowej. - W takich wypadkach policjanci zatrzymują prawo jazdy i kierują sprawę do sądu. Jeśli stwarzane przez nich zagrożenie było duże, wówczas składany jest wniosek o ukaranie kierowcy mandatem do 5 tys. zł - tłumaczy W. Widecki.

Wideo

Materiał oryginalny: Pod prąd na S3 w Lubuskiem. Gdzie kierowcy najczęściej tak jeżdżą? Policja załamuje ręce i zapowiada, że dla piratów nie będzie litości - Gazeta Lubuska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie