Pod słodko-gorzkim księżycem

Zdzisław Haczek
Kinga Kaszewska-Brawer
Kinga Kaszewska-Brawer fot. Tomasz Gawałkiewicz
Udostępnij:
Są trzy. Każda na innym etapie "wojny płci". Wspomnienia podlewają winem i brandy. I tęsknią. Za tym samym... Bohaterki "Honeymoon" w Lubuskim Teatrze dają się lubić.
Marta Frąckowiak, Kinga Kaszewska-Brawer i Tatiana Kołodziejska
Marta Frąckowiak, Kinga Kaszewska-Brawer i Tatiana Kołodziejska

Marta Frąckowiak, Kinga Kaszewska-Brawer i Tatiana Kołodziejska

Światło sztucznego księżyca za oknem. Płatki "przeraźliwie" sztucznego śniegu w "miodowej" poświacie... Tak, "Honeymoon" w Lubuskim Teatrze nie udaje dramatu, który dawką "społecznego zaangażowania" poszarpie nam trzewia. A zatem komediowy cukierek, do tego made in Austria? Komedia - na pewno, ale atrakcyjny papierek kryje nie tylko słodycz. Jest i miejsce na gorycz.

Reżyser Zbigniew Najmoła ("Obok", "Tektonika uczuć") przyzwyczaił nas, że temat damsko-męski "rzeźbi" za pomocą nastroju. Stąd szaleńcze imprezy, którymi bohaterki zagłuszają ból kolejnej klęski, kończą się ciszą, wyciemnieniem. Albo którymś z romantycznych przebojów (np. George'a Michaela jeszcze w duecie Wham). Przy czym zagorzały fan Joy Division, słysząc w finale popowo-miękką przeróbkę "Love Will Tears Us Apart", mógłby się pociąć.

Tu niech wstrzyma ostrze! I pozwoli Christine, Lindzie i Barbarze odegrać kolejny odcinek samooszukańczej komedii pomyłek, gdzie mężczyznę sprowadzono tylko do głosu na automatycznej sekretarce. Choć jednak Linda zmienia panów jak rękawiczki, choć Christine uodporniła się na męskie zaloty po rozwodzie, a Barbarze właśnie wali się małżeński świat, coś (tu pole do popisu dla "znawców") cały czas każe myśleć kobietom o tym, któremu na imię "ktoś"...

Czy austriacki pisarz, aktor (grał m.in. z Emmanuelle Beart we "Francuzce" Regisa Wargniera) i reżyser w jednej osobie - Gabriel Barylli odkrywa nam tu jakąś Amerykę? Nie bardzo. Co nie zmienia faktu, że podczas półtoragodzinnego spotkania z bohaterkami "Honeymoon" nie będziemy się nudzić. Wszak każda z pań przeżywa własne "trzęsienie ziemi", jest więc komu kibicować. Tym bardziej, że na scenie Tatiana Kołodziejska, Kinga Kaszewska-Brawer i Marta Frąckowiak. Tę ostatnią oglądamy akurat w momencie uczuciowej zawieruchy, co aktorka oddaje z wdziękiem, inkasując uśmiech widza. Ten okazji do śmiechu ma tu więcej. Choć i na łzę jest w spektaklu Z. Najmoły miejsce.

Gdyby dla "Honeymoon" szukać odpowiednika na ekranie, to nocne rozmowy przyjaciółek kojarzyć się mogę z "Lejdis", ale zielonogórskie damy szczęśliwie wolne są od wulgarności. Bliżej im do perypetii bohaterów "Rozmów nocą".

* Lubuski Teatr, 26-28 maja, 17.30, bilety: 25/20 zł.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie