MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Podejrzany dyrektor wyszedł z aresztu

Redakcja
Skarb państwa stracił na interesach Agencji co najmniej kilka milionów złotych. Najwięcej na sumieniu ma lubuski oddział.
Skarb państwa stracił na interesach Agencji co najmniej kilka milionów złotych. Najwięcej na sumieniu ma lubuski oddział.
O skandalu mówią zgodnie prokuratorzy, policjanci i... pracownicy Agencji Mienia Wojskowego. Celę opuścił były szef tej firmy, któremu zarzuca się m.in. przyjęcie 300 tys. zł łapówki.

Tymczasem za kratkami siedzą celnicy, którzy wzięli tysiąc euro i figurant, którym posłużyli się oszuści..

Skontaktował się z nami pracownik gorzowskiego biura AMW. Nie kryje oburzenia, zwłaszcza że - jak przyznaje - wstydzi się, że pracuje w firmie, która już cieszy się tak koszmarną sławą.

- I teraz okazuje się, że głównego winnego, szefa warszawskiej centrali, który brał pieniądze za kombinacje w Gorzowie, można spotkać na wolności - denerwuje się nasz informator. - Przecież to skandal w biały dzień. Co, facet znalazł dojście do zielonogórskich prokuratorów...?

Oczywiście zaskarżyli

Prokurator Kazimierz Rubaszewski tylko wzrusza ramionami. Owszem, Andrzej J. opuścił areszt, ale nie za sprawą prokuratury.

- Wnioskowaliśmy o przedłużenie aresztu, naszym zdaniem jest to jak najbardziej uzasadnione - dodaje. - Po pierwsze podejrzany nie przyznaje się do winy, po drugie sprawa ma charakter rozwojowy i istnieje zagrożenie matactwa, wreszcie czyny, o które jest podejrzewany, zagrożone są karą do 12 lat więzienia. Sąd zadecydował inaczej. Oczywiście zaskarżyliśmy tę decyzję.

Jakie motywy kierowały gorzowskim sądem? W postanowieniu w zasadzie przyznaje on rację prokuraturze, dostrzega, że sprawa ma charakter wielowątkowy i podejrzany nie przyznaje się do winy, ale nie sądzi, aby mógł on dopuszczać się matactwa. Lub w inny sposób przeszkadzać w śledztwie. Zwłaszcza że dotychczas był grzeczny. Prowadził ustabilizowany tryb życia, nie miał przeszłości kryminalnej i jest jak najbardziej zainteresowany rozstrzygnięciem sprawy. Sąd dodał, że kieruje się standardami europejskimi. I tak na marginesie zauważono, że przed sądem gorzowskim zawisła inna sprawa przeciwko m.in. Andrzejowi J. Tym razem dotyczy łapówki 300 tys. zł.

- Zamieszany w tę samą sprawę szef naszej gorzowskiej AMW wyszedł z aresztu w zamian za współpracę z organami ścigania. - dodaje informator "GL". - Okazuje się, że był frajerem.

Na rowerze za kratki

W tej chwili w areszcie bawi dwóch celników, którzy zdaniem prokuratury przyjmowali łapówki - sięgające od 800 do tysiąca euro. Ten sam sąd nie miał wątpliwości, że zasłużyli na areszt. Podobnie jak w przypadku mężczyzny wykorzystanego jako tzw. słup przy transakcjach ze stalą. Do aresztu trafiają alimenciarze i pijani rowerzyści.

Zastrzeżenia do polityki aresztowej sądów są częste i jest to wpisane w nasz system prawny. Tak, jak i nieustanne podejrzenia o to, że ktoś próbował wpływać na niezawisłe sądy, aby nie przetrzymywać za kratkami różnych osób. Chociażby w sprawie wiceburmistrza Słubic podejrzanego o przyjęcie 270 tys. zł łapówki. Prokuratura mogła się tylko na taką decyzję się zażalić. Odpowiedź na zażalenie została wydana po dwóch tygodniach. Z niej wynika, że skoro podejrzany nie utrudniał śledztwa w tym czasie, nie będzie tego robił także w przyszłości... Areszt opuścił także Zygmunt B., który zasłynął produkcją cudownych mikstur na raka. Mimo że zgłaszają się wciąż nowi poszkodowani...

ŚLEDZTWO ROZWOJOWE
Śledztwo przeciwko Włodzimierzowi S. pełniącemu funkcję dyrektora oddziału terenowego Agencji Mienia Wojskowego w Gorzowie Wlkp. oraz Andrzejowi J. byłemu prezesowi AMW w Warszawie prowadzone jest przez Prokuraturę Okręgową w Zielonej Górze. Mężczyźni podejrzani są o wielokrotne przyjmowanie korzyści majątkowych w związku z pełnioną funkcją. Prokuratura zarzuca im także naruszenia przepisów prawa przy sprzedaży mienia skarbu państwa.

Z ustaleń policji wynika, że biznesmeni, w zamian za pominięcie obowiązujących procedur przetargowych przy zakupie atrakcyjnych gruntów, wręczali urzędnikom AMW gigantyczne łapówki. Tylko jeden przykład z gorzowskiego podwórka. Za obietnicę wręczenia 1 mln i faktyczne wręczenie 300 tys. złotych, kupili atrakcyjną nieruchomość w Gorzowie Wlkp. za 6 mln złotych. Po przejściu przez cały łańcuszek pośredników nieruchomość stała się własnością jednej z dużych sieci handlowych. Na tej transakcji pośrednicy zarobili około ośmiu milionów złotych. Sprzedaż została dokonana z naruszeniem obowiązujących zasad przetargu, a oko przymknęły na to osoby z kierownictwa AMW. Zdaniem prokuratury, w tle tej operacji była korupcja. Przychylność urzędników miała kosztować 300 tys. zł.

Według NIK, skarb państwa stracił na interesach Agencji co najmniej kilka milionów złotych. Najwięcej na sumieniu ma lubuski oddział Agencji.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska