Podwyżka stóp procentowych. Tak chcą nas chronić przed szalejącymi podwyżkami cen. Tyle więcej zapłacą kredytobiorcy

Agnieszka Domka-Rybka
Agnieszka Domka-Rybka
„Walczymy, aby inflacja nie była jeszcze wyższa. Boimy się, żeby klienci nie kupowali więcej dlatego, że będzie drożej.”
„Walczymy, aby inflacja nie była jeszcze wyższa. Boimy się, żeby klienci nie kupowali więcej dlatego, że będzie drożej.” Lucyna Nenow
Udostępnij:
Rada Polityki Pieniężnej podniosła referencyjną stopę procentową z 0,5 do 1,25 proc. Ma to nas chronić przed dalszymi wzrostami cen. Jednak coś za coś, bo podwyżka oznacza również inne konsekwencje. Polacy zapłacą wyższe raty kredytów. Zyskają ci, którzy oszczędzają.

Zobacz wideo: A. Glapiński mówi, kiedy ma być szczyt inflacji. "Od tego momentu będzie maleć":

Druga podwyżka stóp procentowych

To druga podwyżka stóp procentowych w bardzo krótkim czasie, bo od października tego roku. W zeszłym miesiącu RPP zdecydowała o podniesieniu głównej stawki oprocentowania z 0,1 do 0,5 proc., ale teraz z 0,5 do 1,25 proc., czyli znacznie więcej.

„Nie róbcie panicznych ruchów. Nie kupujcie na zapas”

Kolejny wzrost wymusiła szalejąca inflacja - według wstępnych szacunków GUS ceny w październiku były o prawie 7 proc. wyższe niż rok temu.

One rosną również w innych krajach europejskich, których banki centralne zareagowały w podobny sposób, to znaczy podnosząc referencyjne stopy procentowe, jak np. na Węgrzech, w Czechach, Rumunii, Rosji, Norwegii, Brazylii, Meksyku, Korei czy Nowej Zelandii.

- Walczymy dzisiaj o to, aby w przyszłości inflacja nie była jeszcze wyższa. Boimy się przede wszystkim tzw. spirali inflacyjnej. Czyli tego, żebyśmy nie kupowali tylko dlatego, że ma być drożej. Bo ten rosnący popyt doprowadzi do jeszcze większego wzrostu cen. Wyższe ceny z kolei będą nas zachęcać do walki o większe wynagrodzenia, bo wszystko drożeje, a dodatkowe pieniądze z podwyżek znowu przeznaczymy na zakupy. I inflacja ponownie wzrośnie. Wszystko to prowadziłoby po prostu do kryzysu. Żeby do niego nie dopuścić, RPP musiałaby w przyszłości podnieść stopy znacznie bardziej - mówi ekonomista Marek Zuber.

Jego zdaniem, RPP swoją decyzją daje sygnał: „Jesteśmy i pilnujemy. Kontrolujemy sytuację. Nie róbcie zatem panicznych ruchów. W szczególności nie kupujcie na zapas”.

- Ta decyzja ma także oddziaływanie psychologiczne - komentuje ekonomista.

- Obecne studzenie gospodarki da efekty dopiero w perspektywie dwóch kwartałów - uważa Mariusz Zielonka, ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan. - Polacy, idąc dziś do sklepu, będą nadal płacić coraz więcej za wiele produktów, ponieważ w krótkiej perspektywie nie jesteśmy w stanie skutecznie przeciwdziałać wzrostowi cen. Teraz dodatkowo portfele obywateli i przedsiębiorców będą uszczuplane wyższą ratą od zaciągniętych wcześniej kredytów. Dla zobowiązania o wartości 350 tys. zł, udzielonego na 35 lat, miesięczna rata wzrośnie o blisko 200 zł.

Oczywiście, doszło również do podwyżki stawki WIBOR (stopy procentowej, po jakiej banki udzielają pożyczek innym bankom).

- I nie ma znaczenia o jakiej stawce mówimy, czyli na jaki czas określa ona koszt pieniądza. Wszystkie poszły w górę, choć nie dokładnie o tyle samo. Najczęściej stosowany WIBOR trzymiesięczny wzrósł o mniej więcej tyle, ile wyniosła podwyżka stopy referencyjnej, czyli o 0,75 proc. Praktyka pokazuje, że banki prawie do razu po podniesieniu stóp stosują nową stawkę - twierdzi Marek Zuber.

Większe oprocentowanie kredytu, czyli wyższe wpływy z tego tytułu, dają bankom możliwość podsienia oprocentowania lokat.

Banki ociągają się z decyzjami, by lepiej płacić za lokaty

No, ale tutaj, zdaniem ekonomisty, zaczynają się schody: - Po pierwsze ten efekt zazwyczaj jest trochę spóźniony. Banki ociągają się z decyzjami, bo wyższe oprocentowanie lokat to dla nich wyższy koszt pozyskania gotówki. Ponadto w polskim systemie bankowym mamy nadpłynność, banki dysponują większymi pieniędzmi, niż są w stanie „wydać” na kredyty i pożyczki. Mają niejako ich „za dużo”, a to nie zachęca, żeby za nie więcej płacić. Może się więc okazać, że ewentualny ruch w górę będzie niższy niż to, co wynika z ostatniej podwyżki stóp.

- Podwyżki nie oznaczają, że z automatu rośnie oprocentowanie lokat - podkreśla Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments. - Na faktyczne zmiany przyjdzie nam trochę poczekać, przeważnie dostosowanie trwa do trzech miesięcy.

„Walczymy, aby inflacja nie była jeszcze wyższa. Boimy się, żeby klienci nie kupowali więcej dlatego, że będzie drożej”

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie