Podwyżki energii będą, ale nie będzie szoku

Redakcja
fot. Mariusz Kapała
Prezes Urzędu Regulacji Energetyki Mariusz Swora uznał wczoraj, że wciąż będzie decydował o cenach prądu dla gospodarstw domowych.

Co to dla nas oznacza?

- Prezes uważa, że rynek energetyczny jest za mało konkurencyjny, żeby firmy mogły samodzielnie regulować ceny - uzasadniała decyzję szefa rzeczniczka prasowa Agnieszka Głośniewska.

To, że firmy dostarczające prąd nie będą mogły jeszcze dyktować stawek według własnego uznania, nie oznacza, że podwyżki nie będzie. Ale uwolnienie cen mogłoby wywołać bardzo gwałtowny ich wzrost. Gdy ostateczna decyzja należy do URE, rachunki za energię pójdą w górę, ale mniej drastycznie. - Koszty podniosą się o tyle, o ile wzrosną ceny węgla, a przez to również wytwarzanej energii - tłumaczy Głośniewska.

Decyzja prezesa Swory na pewno nie ucieszy sprzedawców energii. - Firmy te zaczynają straszyć, że dalsze regulowanie cen może doprowadzić do braku pieniędzy na niezbędne inwestycje w energetyce - podkreśla rzeczniczka.

Wniosek o podniesienie cen złożyła Enea, która dostarcza energię na terenie naszego województwa. Jak duży wzrost nam grozi? Na razie nie wiadomo, bo... - Wniosek nie został jeszcze rozpatrzony i nie możemy ujawniać, o jaką podwyżkę ubiega się firma - tłumaczy Głośniewska.

(antocha)

Janusz Omietański, ekspert w dziedzinie energetyki, działający przy Konfederacji Pracodawców Polskich w Warszawie:

- Uwolnienie cen prądu w swojej pierwszej fazie nie byłoby dla nas miłe. Z pewnością odczulibyśmy jednorazowy i duży ich skok. Ale w dalszej perspektywie i pod warunkiem, że ceny zostaną uwolnione jak należy, wszyscy mogliby zyskać. Energia może być tańsza, bo spowoduje to konkurencja. Musi ona jednak polegać na tym, że mamy wybór, u kogo chcemy zaopatrywać się w prąd. Wtedy zwiększamy podaż, która prowadzi do spadku cen.

Niestety, samo uwolnienie cen nie czyni rynku od razu wolnym. Jednocześnie powinna postępować prywatyzacja, a państwo powinno stworzyć program pomocy dla ludzi najbiedniejszych, którzy zostaną najbardziej poszkodowani pierwszym skokiem cen. Poza tym, musimy wzorem państw europejskich, zacząć oszczędzać energię.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie