Pogoń Świebodzin remisuje z liderem IV ligi. Carina Gubin nie strzela karnego. Sporo emocji, ale za dużo nerwów - i dwie czerwone kartki

Szymon Kozica
Szymon Kozica

Wideo

Zobacz galerię (54 zdjęcia)
Piłkarze Pogoni Świebodzin przez ponad 30 minut prowadzili w sobotnim (10 kwietnia) meczu z Cariną Gubin. Ale lider IV ligi w końcu wyrównał, a później miał olbrzymią szansę na zwycięstwo. W 90 min Przemysław Haraszkiewicz wykonywał rzut karny. Michał Hajdasz obronił, do odbitej piłki najszybciej dopadł Mateusz Świtała i wykopnął ją na rzut rożny.

IV-ligowi piłkarze wrócili na boiska po niemal miesiącu przerwy spowodowanej dodatkowymi obostrzeniami związanymi z pandemią koronawirusa. Dodajmy, że sobotnia kolejka mogła dojść do skutku tylko dlatego, że znalazła się odpowiednia liczba klubów, które wykazały, że zawodnicy pobierają stypendia - to był warunek dopuszczenia zespołu do gry.

1:0 dla Pogoni. Niespodzianka? Oczywiście!

Bardzo ciekawie było w Świebodzinie, gdzie miejscowa Pogoń, która próbuje uciec z miejsca spadkowego, podejmowała Carinę Gubin, czyli zdecydowanego lidera IV ligi. Początek spotkania nie zapowiadał jednak wielkich emocji. Tempo meczu było umiarkowane, Pogoń koncentrowała się na tym, by nie stracić bramki, Carina zaś grała niedokładnie, a taktyka polegająca na dalekich podaniach nie sprawdzała się.

Sytuacja zmieniła się w 24 minucie. Pogoń zaatakowała, a po dośrodkowaniu z lewego skrzydła Jędrzej Jakimowicz znalazł się tam, gdzie napastnik znaleźć się powinien i strzałem z bliska pokonał Karola Kubasiewicza. 1:0! Niespodzianka? Oczywiście! Taki wynik utrzymał się do przerwy, ale było wiadomo, że w drugiej połowie gra lidera IV ligi musi się zmienić.

Mogło być 2:0, ale szybko zrobiło się 1:1

Tak też się stało i zrobił się bardzo ciekawy pojedynek, może momentami zbyt brutalny, bo sędzia Karol Błażuk coraz częściej sięgał po żółte kartki. Carina próbowała przejąć inicjatywę, a Pogoń... była bliska zdobycia drugiego gola. W 57 minucie Mateusz Świtała pięknie przymierzył z rzutu wolnego, ale wyciągnięty jak struna Kubasiewicz zdołał musnąć piłkę, która odbiła się od poprzeczki i wyszła na rzut rożny.

Obejrzyj wideo: Rzut wolny dla Pogoni

Ponieważ "niewykorzystane sytuacje lubią się mścić", trzy minuty później było już 1:1. Carina zaatakowała lewym skrzydłem, dośrodkowanie, strzał głową Przemysława Macierzyńskiego w długi róg i gol wyrównujący. Michał Hajdasz tym razem nie zdołał sięgnąć piłki. Ale też nie wiedział, że wkrótce zostanie bohaterem spotkania.

Bramkarz w roli bohatera meczu. Broni karnego!

Decydująca dla losów meczu była 90 minuta. Chwilę wcześniej w polu karnym Pogoni zahaczony został Mateusz Hałambiec - przypadkowo, ale jednak. Sędzia podyktował jedenastkę. Przy okazji nerwy puściły Wojciechowi Krzywickiemu, więc zobaczył drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Tymczasem Świtała za wszelką cenę próbował zdeprymować wykonującego rzut karny Przemysława Haraszkiewicza, a przy okazji dodać otuchy stojącemu między słupkami Hajdaszowi. I udało mu się. Hajdasz obronił jedenastkę!

W doliczonym czasie gry wynik już się nie zmienił, choć sędzią przedłużył spotkanie o ponad pięć minut. W 94 minucie boisko musiał opuścić Jakub Jasiński z Cariny, który też został ukarany drugą żółtą kartką.

Michał Hajdasz: Chciałem coś wykombinować, no i się udało

Co mówił po meczu jego bohater, czyli Hajdasz? - Udało się, karny obroniony w takim momencie, w którym jakbyśmy dostali bramkę, to pewnie byłoby ciężko z tego wyjść. Ale od tego też jestem. Dawno nie obroniłem, teraz się udało. Jestem zadowolony, że wywalczyliśmy punkt z trudnym rywalem. Mam nadzieję, że to będzie na wagę utrzymania, a może czegoś więcej - przyznał kapitan Pogoni.

Czy przy strzale Haraszkiewicza bramkarz poszedł w ciemno? - Nie, czekałem. Sprowokowałem, pokazałem w drugi róg. Chciałem coś wykombinować, no i się udało - dodał Hajdasz.

Rafał Wojewódka: Jesteśmy w stanie zagrać z każdą drużyną w tej lidze

- Całe szczęście, w czasie przerwy covidowej graliśmy sparingi, więc podtrzymywaliśmy formę, którą zbudowaliśmy naprawdę ciężką pracą zimą. Myślę, że dziś pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie zagrać z każdą drużyną w tej lidze - podkreślił trener Wojewódka, trener Pogoni.

- Przyjechała tu Carina Gubin, markowa drużyna, która umie grać w piłkę, ma dobrych zawodników, więc naszym założeniem było nie stracić bramki. Fajnie, że strzeliliśmy na 1:0. Długo ten wynik utrzymywaliśmy i nawet się obawiałem, co się stanie, jak stracimy bramkę. W przerwie motywowałem drużynę, że obojętnie co by się nie stało, gramy do końca. Obawy się potwierdziły, był remis 1:1 dosyć długo, no i ten karny... Całe szczęście, że Michał wybronił - nie ukrywał trener Wojewódka, zapytany o grę Pogoni w ostatnich 30 minutach, gdy Carina przeważała już zdecydowanie.

- Cały czas ubolewamy nad nieobecnością dwóch naszych środkowych obrońców. Raz, że są fajnie przygotowani, dwa, że mają po 190 centymetrów wzrostu i w takich meczach ten wzrost na pewno by się przydał. Musimy dużo kombinować, bo zawodnicy, którzy grali dziś w środku obrony, to są chłopcy, którzy na co dzień grają na bokach. Stąd też troszeczkę przegrywaliśmy walkę o górną piłkę, która wracała jak bumerang. Nie potrafiliśmy, szczególnie w drugiej połowie, utrzymać piłki - tłumaczył trener Wojewódka. - Na pewno ten mecz kosztował nas dużo siły, bo trudniej jest biegać za piłką i grać w obronie niż tą piłką operować.

Grzegorz Kopernicki: Nie zasłużyliśmy na coś więcej

- Z jednej strony duży niedosyt, bo mogliśmy w końcówce wygrać, mieliśmy rzut karny, bardzo dobrą sytuację. A z drugiej strony nie byłem zadowolony z tego meczu, pierwsze 40 minut w naszym wykonaniu było bardzo, bardzo słabe, więc nie zasłużyliśmy na coś więcej i trzeba szanować ten punkt, który żeśmy zdobyli - skomentował Grzegorz Kopernicki, trener Cariny.

Czy na dyspozycję lidera IV ligi wpłynęła "przerwa covidowa"? - Tak. Wydaje mi się, że troszkę nas wybiła z rytmu, bo od początku rundy żeśmy zaczęli dosyć fajnie wyglądać przede wszystkim w grze. I później przez te trzy tygodnie trudno było cokolwiek zaplanować: czy podkręcić, czy odpuścić... Też nikt nie chciał zagrać z nami sparingu. Wydzwoniliśmy połowę piątej ligi, czwartej... Te trzy tygodnie to tak, jakby znowu miniokres przygotowawczy. Myślę, że to miało duży wpływ - ocenił trener Kopernicki.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie